Grand Prix Włoch to z pewnością jeden z ulubionych wyścigów każdego fana Formuły 1. Ściganie na torze Monza , czyli w świątyni prędkości i w tym roku dostarczyło ogromnych emocji. Pierre Gasly z Pole Position, Charles Leclerc rozbił się parabolice, a Kimi Antonelli w swoim domowym wyścigu pokazał, kto w tym sezonie jest najlepszym kierowcą w stawce. Działo się i czas to wszystko podsumować.
Grande Kimi
Na starcie trzeba powiedzieć, że Kimi Antonelli startował do tego wyścigu z 19. miejsca. Wszystko z powodu planowanej z wymiany silnika. Wydawało się, że jest to idealna okazja dla George’a Russella na pokonanie swojego zespołowego kolegi i zbliżenie się do niego w klasyfikacji generalnej mistrzostw świata. Nic bardziej mylnego. Włoski kierowca bardzo szybko przedostawał się na czoło stawki i w końcówce wyścigu wyprzedził 28-letniego Brytyjczyka. Wygrał swój pierwszy domowy wyścig jako pierwszy włoski kierowca od 60 lat, robiąc to z bardzo dużą klasą i elegancją. Antonelli pokazał po raz kolejny, że w tym sezonie najprawdopodobniej nie będzie na niego mocnych. 20-latek zmierza po tytuł mistrzowski. Jego przewaga nad drugim Russellem w klasyfikacji generalnej wynosi obecnie 66 punktów. Grande Kimi!
Charles Leclerc co ty robisz?
Ferrari po raz kolejny zawiodło. Przed wyścigiem były ogromne oczekiwania, a wyszła ostatecznie kompletna klapa. Leclerc drugi raz w swojej karierze wyeliminował się w parabolice sam się wyeliminował, co będzie go dużo kosztować jeśli chodzi o pewność siebie. Z kolei Hamilton stracił na starcie wiele pozycji przez starcie z Leclerkiem, a potem miał złą strategię. Czystego tempa na podium też nie było.
Monakijczyk musi się poważnie nad sobą zastanowić. W tym sezonie ewidentnie coś szwankuje z jego podejściem mentalnym. Za dużo jest tych kraks i lądowaniu w bandach. Hamilton najwidoczniej za bardzo usiadł mu na głowie i teraz nie potrafi sobie z tym poradzić. Trzeba wziąć się w garść, póki nie jest za późno. Sytuacja Leclerca wygląda tak jakby nie potrafił sobie poradzić z tym, że to on ma być liderem zespołu, przy jednoczesnym posiadaniu w zespole mistrza jakim jest Lewis Hamilton. Tak nie może być. To błędne koło, które nie zaprowadzi Monakijczyka na dobre tory. A co do samego Ferrari? Skończyło się jak zwykle, szkoda tylko Tifosi zgromadzonych tak licznie na torze. Swoją drogą weekendowa frekwencja była w tym roku rekordowa (403 666 fanów).
Verstappen pokazał kawał dobrego ścigania
Trzecie miejsce Verstappena to było maksimum co mógł osiągnąć. Był w stanie walczyć z Mercedesami, ale tylko przez kilkanaście okrążeń. Monza bardziej pasuje bolidów Red Bulla i udało mu się to wykorzystać. Zdecydowanie Max zmazał plamę po wpadce jakiej doznał w swoim domowym wyścigu. Holenderski mistrz pozbierał się i pokazał dawał dobrego ścigania. Dwoił się i troił by móc powstrzymać Mercedesy, lecz tego dnia były one po prostu za mocne. Swoją drogą 28-latek wczoraj po raz czwarty finiszował na podium GP Włoch, ale po raz pierwszy stał na innym stopniu niż najwyższym.
Verstappen poluje na swoje pierwsze zwycięstwo w sezonie. Od 2016 roku i słynnej Barcelony nie zdarzyło się by kończył sezon bez wygranej. Ewidentnie na takowe poluje. Wyścigów jeszcze sporo do końca sezonu, lecz może być ostatecznie bardzo ciężko. Z pewnością będą jeszcze szanse. Kierowca Red Bulla doskonale sobie z tego zdaje sprawę i widać, że szuka tej jedynej okazji. Mistrzowska jazda.
Znakomity weekend Alpine
Wspominałem we wstępie o Pole Position Pierre’a Gasly’ego. Francuz sprawił sobie i fanom Formuły 1 nie lada sensację. Pokazał, że silniki Mercedesa na Monzy potrafią zdziałać cuda, a odpowiedni kierowca potrafi to wykorzystać. Gasly bardzo lubi się z Monzą. Przypomnieć trzeba, że to właśnie na niej także sensacyjnie wygrał jak na razie swój jedyny wyścig w Formule 1 (2020). Ostatecznie tempo w wyścigu nie było już tak dobre, lecz wystarczyło na solidne zapunktowanie.
Alpine może być zadowolone po tym wyścigu. Tempo czołówki było dla nich za mocne, ale Gasly się w niej pokazał i dowiózł solidne punkty (7. miejsce). Colapinto mimo poważnego błędu na początku też awansował do punktowanej dziesiątki, wywalczając dwa oczka. Trzeba też dodać, że zespół Alpine wywalczył wczoraj punkty w wyścigu o GP Włoch po raz pierwszy od 2021 roku.



