Gabriel Jesus został nowym napastnikiem FC Barcelony. Brazylijczyk przeniósł się z Arsenalu i podpisał kontrakt obowiązujący do 30 czerwca 2029 roku. Kluby nie ujawniły ceny, ale według brytyjskich mediów mistrzowie Hiszpanii zapłacili około 8,6 mln funtów, czyli mniej więcej 10 mln euro. Transfer zamyka przynajmniej na razie temat sprowadzenia Juliána Álvareza. Barcelona interesowała się napastnikiem Atlético Madryt, lecz madrycki klub nie chciał sprzedawać jednego z liderów bezpośredniemu rywalowi w La Lidze. Zamiast bardzo drogiej operacji przeprowadzono znacznie tańszy ruch z zawodnikiem, który w Arsenalu spadł w hierarchii napastników.
Jak się nie ma co się lubi…
Barcelona potwierdziła trzyletnią umowę, ale nie podała żadnych szczegółów finansowych. Kwota 8,6 mln funtów pochodzi z informacji mediów przytoczonych przez Reutersa. Jesus ma 29 lat i duże doświadczenie w angielskiej piłce. Dla Manchesteru City rozegrał 236 spotkań, zdobył 95 bramek i zaliczył 45 asyst. Cztery razy został mistrzem Anglii. Po przeprowadzce do Arsenalu dołożył 32 gole i 22 asysty w 123 występach. Nie są to liczby klasycznego snajpera żyjącego wyłącznie z podań w pole karne, ale Brazylijczyk przez lata wykonywał znacznie więcej zadań. Potrafi rozpocząć pressing, zejść na skrzydło, wymienić pozycję z innym napastnikiem i otworzyć partnerowi drogę do bramki. Taki profil daje Hansiemu Flickowi więcej swobody w zestawianiu ofensywy z Lamine Yamalem, Raphinhą, Danim Olmo i Fermínem Lópezem. Jesus może występować na środku, lecz nie będzie kopią typowej wysokiej „dziewiątki”.
Największe zastrzeżenie dotyczy zdrowia. W styczniu 2025 roku Brazylijczyk zerwał więzadło krzyżowe i wrócił dopiero w grudniu. W poprzednim sezonie pojawił się na boisku 27 razy, ale w hierarchii napastników Arsenalu znajdował się za Kaiem Havertzem i Viktorem Gyökeresem. Barcelona płaci niewiele jak za zawodnika o takim dorobku właśnie dlatego, że nie kupuje go w najlepszym momencie kariery. Nie jest to nazwisko, na które czekali kibice liczący na Álvareza. Przy obecnej cenie nie musi jednak nim być. Barcelona sprowadziła doświadczonego napastnika do rotacji, nie obciążając budżetu transferem za kilkadziesiąt milionów euro. Ocenę tej decyzji wyznaczą zdrowie Jesusa i jego skuteczność, a nie porównania z Argentyńczykiem, którego Atlético nie zamierzało sprzedawać. Álvarez pozostanie zapewne celem Barcy, która do pomysłu z jego zatrudnieniem wróci najwcześniej zimą.



