Jeszcze kilka dni temu transfer Tomáša Bobčka z Lechii Gdańsk do Frosinone wydawał się praktycznie przesądzony, później pojawiły się informacje o zerwaniu rozmów, a teraz włoski klub ponownie zbliżył się do pozyskania króla strzelców Ekstraklasy. Nicolò Schira oraz Alfredo Pedullà informują, że negocjacje weszły w decydującą fazę, a strony rozpoczęły wymianę dokumentów. Dla słowackiego napastnika ma być przygotowany kontrakt obowiązujący do czerwca 2030 roku.
Pierwsze konkrety dotyczące tej operacji przedstawił Tomasz Włodarczyk. Według dziennikarza przedstawiciele klubów spotkali się w Monako, gdzie Frosinone złożyło pisemną ofertę przekraczającą 10 milionów euro. Lechia początkowo jej nie zaakceptowała, chociaż problemem nie musiała być wyłącznie wysokość odstępnego. Władze gdańskiego klubu miały zastrzeżenia do zaproponowanego sposobu rozłożenia płatności. W kolejnych dniach powstało spore zamieszanie. Włoskie media przekazały, że Bobček nie chce przenosić się do beniaminka Serie A i woli poczekać na propozycje z Anglii lub Niemiec. Napastnik szybko zaprzeczył jednak, jakoby odrzucił Frosinone. Wyjaśnił, że nie zaakceptował również transferu, ponieważ do tego momentu przedstawiciele włoskiego klubu nie rozpoczęli rozmów z nim ani jego agentem. Negocjacje dotyczące kwoty oraz konstrukcji transakcji odbywały się wyłącznie pomiędzy klubami.
Sytuacja zmieniła się po kolejnej turze rozmów. Piotr Koźmiński z Goal.pl poinformował, że Lechia Gdańsk i Frosinone wróciły do ustalania szczegółów, a cała operacja może zostać zamknięta jeszcze przed końcem tygodnia. Informacje napływające z Włoch idą nawet krok dalej – Pedullà pisze o wymianie dokumentów, natomiast Schira określa negocjacje jako znajdujące się w końcowej fazie. Nadal brakuje jednak oficjalnego komunikatu oraz potwierdzenia, że Bobček uzgodnił warunki indywidualnego kontraktu.
Lechia Gdańsk straci swojego najlepszego napastnika, ale przeprowadzi największą sprzedaż w historii klubu
Sprzedaż za ponad 10 milionów euro oznaczałaby zdecydowane pobicie transferowego rekordu Lechii. Dotychczas najwięcej klub zarobił na Vanji Milinkoviciu-Saviciu, który w 2017 roku przeniósł się do Torino za około 2,6 miliona euro. W przypadku Bobčka mówimy więc o kwocie niemal czterokrotnie wyższej. Nie cała suma musi jednak pozostać w Gdańsku, ponieważ według medialnych doniesień MFK Ružomberok zagwarantował sobie 25 procent od kolejnej sprzedaży swojego wychowanka. Dokładny podział pieniędzy będzie można ocenić dopiero po ujawnieniu szczegółów umowy. Wysokie oczekiwania Lechii wynikają przede wszystkim z poprzedniego sezonu. Bobček zdobył 20 bramek, dołożył sześć asyst i zwyciężył zarówno w klasyfikacji strzelców, jak i klasyfikacji kanadyjskiej Ekstraklasy. Został przy tym pierwszym królem strzelców w historii tych rozgrywek, którego zespół zakończył sezon spadkiem. W lutym przedłużył umowę z gdańskim klubem do 30 czerwca 2030 roku, dlatego Lechia nie znajdowała się pod presją związaną ze zbliżającym się końcem kontraktu.
Po spadku napastnik nie wystąpił w żadnym z pierwszych spotkań Biało-Zielonych w I lidze. Klub od początku lata przygotowywał się na jego sprzedaż, ale kolejne rozmowy z zainteresowanymi zespołami nie przynosiły porozumienia. Wcześniej Słowaka łączono między innymi z Werderem Brema, Hamburgerem SV, Trabzonsporem oraz RC Strasbourg. Dopiero Frosinone przedstawiło propozycję zbliżoną do oczekiwań właściciela Lechii, Paolo Urfera. Włoski klub po awansie do Serie A wyraźnie zwiększył możliwości finansowe. Tego lata sprowadził już z Werderu reprezentanta Austrii Romano Schmida, płacąc za niego około 8,5 miliona euro oraz zapisując w umowie dodatkowe bonusy. Bobček byłby kolejnym kosztownym elementem przebudowy drużyny, która zamierza uniknąć szybkiego powrotu na drugi poziom rozgrywkowy.



