Iga Świątek nie zagra w wielkim finale. Po niezwykle wyczerpującym i zaciętym pojedynku polska tenisistka przegrała w trzech setach z kapitalnie dysponowaną Jessicą Pegulą. Oznacza to, że Polka nie obroni tytułu sprzed roku i już teraz musi skupić się na przygotowaniach do wielkoszlemowego US Open.
Spotkanie rozpoczęło się od pięciu z rzędu przełamań. Rzadko kiedy zdarza się sytuacja, aby przez tak długi czas serwujący pozostawali bezradni, ale jak widać w tenisie nie ma rzeczy niemożliwych. Przełamanie tej serii przełamań nastąpiło dopiero w gemie numer sześć, kiedy to kompletnie niespodziewanie Pegula wygrała swoje podanie bez straty punktu. Wyszła tym samym na dwugemowe prowadzenie – 4:2 i była już na dobrej drodze do zwycięstwa w pierwszej partii.
Wtedy jednak do walki włączyła się Iga Świątek, która to wyrównała na 4:4, po raz trzeci odbierając rywalce serwis. Sama natomiast nie dała rady w jedenastym gemie, kiedy to mimo szansy na 6:5 straciła podanie, dając Amerykance szansę na wyserwowanie wygranej w secie. Jessica Pegula pewnie z okazji tej skorzystała i po nieco ponad godzinie gry mogła cieszyć się z prowadzenia 1-0.
Co działo się dalej?
W drugiej odsłonie z kolei na początku przełamań w ogóle nie było. Były jedynie break-pointy, które jednak zawsze broniły serwujące. Nie był to natomiast pokaz dobrej gry, ponieważ z obu stron pojawiało się mnóstwo błędów. U Igi powodowały one sporą frustrację i nerwy, które rozładowywała krzycząc w stronę swojego boxu trenerskiego.
Na złość Polki mogła także wpływać kapitalna forma returnowa Jessiki Peguli, która sprawiała dziś duże problemy, kiedy tylko dostawała wyższą, łatwą do zaatakowania piłkę. W tym secie zaś ostatecznie lepsza okazała się nasza tenisistka, która w dziesiątym gemie przełamała Amerykankę i wyrównała stan pojedynku. W końcówce pokazała klasę i mimo trudnego momentu (chwilę wcześniej straciła bowiem prowadzenie 4:2) zdołała postawić kropkę nad „i”, doprowadzając tym samym do decydującej partii.
A o niej możemy mówić jako o niewykorzystanej okazji. Dlaczego? Iga miała w trzecim secie sporą przewagę i nic nie zapowiadało, że Pegula wróci jeszcze do gry. Iga prowadziła bowiem 3:1 i od tego momentu wygrała zaledwie jednego gema. Przy stanie 4:4 po podwójnym błędzie straciła podanie, a chwilę później Amerykanka bez problemów zakończyła pojedynek, utrzymując własny serwis.
Jessica Pegula becomes the first player ever to defeat Iga Swiatek 5+ times on hard courts! 🤯 pic.twitter.com/zPMxnLju88
— Bastien Fachan (@BastienFachan) August 22, 2026
Po dwóch godzinach i pięćdziesięciu jeden minutach to właśnie reprezentantka gospodarzy mogła świętować awans do wielkiego finału, w którym to zmierzy się ze zwyciężczynią spotkania Coco Gauff – Sara Bejlek.
Iga Świątek natomiast uda się teraz do Nowego Jorku, gdzie startować będzie w wielkoszlemowym US Open. Przed rywalizacją singlową czeka ją jednak jeszcze mikst, gdzie w parze z Capserem Ruudem spróbuje wyrównać lub też przebić ubiegłoroczne osiągnięcie, kiedy to dochodzili do finału.
Jessica Pegula – Iga Świątek – 7:5, 4:6, 6:4



