Jeszcze kilka miesięcy temu rywalizował na boiskach Ekstraklasy, teraz ma za sobą pełne 90 minut w LaLiga. Bright Ede zadebiutował w hiszpańskiej elicie w spotkaniu Deportivo La Coruña z Elche. 19-latek zebrał po meczu sporo pochwał, szczególnie za pojedynki z Fer Niño. Nie był to jednak występ bezbłędny.
Deportivo rozpoczęło sezon od remisu 1:1 z Elche. Dla gospodarzy był to pierwszy mecz w Primera División po ponad ośmiu latach nieobecności. Riazor czekało na powrót do elity ponad 3000 dni. Antonio Hidalgo od pierwszej kolejki zaufał Brightowi Ede. Były zawodnik Motoru Lublin znalazł się w podstawowym składzie i rozegrał całe spotkanie. Deportivo objęło prowadzenie w 21. minucie. Kapitalne długie podanie Lorenzo Amatucciego wykorzystał Pierre-Emerick Aubameyang. Gabończyk świetnie przyjął piłkę i pokonał Matíasa Dituro. Elche odpowiedziało po przerwie. W 76. minucie do wyrównania doprowadził Marc Aguado.
Jednym z najciekawszych pojedynków spotkania była rywalizacja Ede z Fer Niño. Hiszpan ma 191 centymetrów wzrostu i bardzo dobrze radzi sobie w powietrzu, dlatego Deportivo zdecydowało się wykorzystać warunki fizyczne Polaka. „La Voz de Galicia” napisała po spotkaniu, że Ede „zjadł” Fer Niño. Według analizy lokalnego dziennika Polak wygrał wszystkie swoje pojedynki powietrzne, a napastnik Elche miał ogromne problemy z przedostaniem się pod bramkę Deportivo po dłuższych zagraniach. Dziennik szczególnie wysoko ocenił pierwszą połowę 19-latka. Ede nie tylko skutecznie bronił, ale pokazywał również odwagę z piłką przy nodze. Jednym z pierwszych momentów meczu nagrodzonych przez kibiców brawami był właśnie jego rajd, którym przełamał linię rywala. „La Voz de Galicia” wystawiła Polakowi ocenę 6/10, podkreślając jego odwagę i fakt, że debiut w najwyższej klasie rozgrywkowej nie zrobił na nim większego wrażenia.
Bright Ede zdał pierwszy egzamin
Jeszcze lepiej jego występ wygląda w danych FotMob. Ede otrzymał ocenę 7,1. Wygrał sześć z siedmiu pojedynków, zanotował pięć wybić, dwa odbiory i jeden przechwyt. Do tego miał 86,8 procent celnych podań oraz cztery udane długie zagrania na pięć prób. Jak na 19-letniego stopera rozgrywającego pierwszy mecz w jednej z najlepszych lig Europy – bardzo solidny bilans. Nie oznacza to jednak, że jego występ był pozbawiony błędów.
Bardziej krytycznie grę Polaka ocenił madrycki „AS”. Dziennik zwrócił uwagę na poważny błąd Ede, po którym Amatucci musiał ratować sytuację faulem i otrzymał żółtą kartkę. Według „AS-a” stoper rozpoczął spotkanie pewnie, ale z czasem jego poziom spadał, a w drugiej połowie miał większe problemy. Deportivo kilka razy ratował Leo Román, który był jednym z najlepszych zawodników gospodarzy. W przypadku Ede najważniejszy może być jednak sam fakt, że Antonio Hidalgo już w pierwszej kolejce zdecydował się postawić na niego od początku i pozostawił go na murawie przez pełne 90 minut.
19-latek przeniósł się tego lata do Deportivo z Motoru Lublin i podpisał kontrakt obowiązujący do czerwca 2031 roku. Hiszpański klub przedstawiał go jako jednego z najbardziej perspektywicznych młodych stoperów w Europie. Pierwszy poważny egzamin już zdał. Nie bez błędów, ale z występem, który pokazał, że przeskok z Ekstraklasy do LaLiga nie musi być dla niego przeszkodą nie do pokonania. Teraz najważniejsze będzie utrzymanie miejsca w podstawowym składzie. Kolejnym rywalem Deportivo będzie 24 sierpnia Málaga.



