Christensen błysnął hat-trickiem. Jedenastka 4. kolejki PKO BP Ekstraklasy

Pierwsze zwycięstwo Wieczystej Kraków w PKO BP Ekstraklasie nie byłoby możliwe, gdyby nie pewien lewonożny Norweg. Tobias Christensen został przez Kazimierza Moskala przesunięty do linii ataku i szybko pokazał, że to może być kluczowa dla przyszłych meczów sezonu roszada. Transfer z Rapidu Bukareszt powoli zaczyna wypalać, tak jak w tej kolejce inni ofensywni zawodnicy. Morgan Fassbender pokarał Widzew Łódź, a Peter Federico po raz kolejny pokazał, że w piłkę grać potrafi.

Najlepszym zawodnikiem kolejki został jednak bezdyskusyjnie Tobias Christensen. Z piłką przy nodze był praktycznie bezbłędny. W polu karnym zaś nie do upilnowania. Uderzał na bramkę Domena Grila cztery razy. Piłka czterokrotnie zmierzała w światło bramki, a trzykrotnie zatrzepotała w siatce. Warto zaznaczyć, że gol Mikiego Villara padł po dobitce strzału Norwega. Już wchodząc na boisko w drugiej połowie meczu w Radomiu piłkarz Wieczystej pokazał, że może być kluczowym piłkarzem dla ofensywy beniaminka, a w zwycięskim meczu z Piastem Gliwice pokazał swoje najlepsze oblicze.

Skrzydłowi na medal

O tym, że Morgan Fassbender potrafi być groźny, to wiedzieliśmy już w tamtym sezonie. Niemniej jednak ściąganie go jako ratunku dla ofensywy Korony Kielce wyglądało co najmniej średnio. Niemiec nie wyglądał na zbawcę, który wyniesie tę konkretną formację Kielczan na wyższy poziom. Sami w to wątpiliśmy, a teraz posypujemy głowę popiołem. W meczu z Widzewem Łódź skrzydłowy w pojedynkę odwrócił wynik spotkania – dając zwycięstwo swojemu zespołowi zdobywając dublet. Mógł mieć też hat-tricka, lecz nie ma co narzekać. W Kielcach na pewno nie szukają minusów, tylko cieszą się z ważnego kompletu punktów. W Zabrzu ponownie dobrze na skrzydle radził sobie Peter Federico. Dominikańczyk ma coś, co potrzeba do efektownej gry na boku – odwaga w grze jeden na jednego. Nowy nabytek Górnika znów potwierdził, że potrafi w to jak mało kto. Tracił sporo piłek, lecz wynikało to z częstego brania gry na siebie. Szczególnie, gdy jego zespół grał w osłabieniu i potrzebował złapać trochę oddechu. Skończył bez żadnej liczby, lecz nie to powinno być wyznacznikiem jego dobrego występu.

Marek Papszun ma wahadłowych w formie

Oczywiście cały skład Radomiaka Radom mógłby znaleźć się w antyjedenastce kolejki (gdybyśmy taką robili), lecz nie powinno to powodować umniejszania dokonaniom piłkarzy Legii Warszawa. Podstawą do dobrej gry były naprawdę dobre wahadła, które pod wodzą Marka Papszuna w tym sezonie chodzą tak, że miło się to ogląda. Paweł Wszołek jakby przeżywał drugą młodość, a może po prostu jest dobrze przygotowany do sezonu. Polak biega po prawej stronie jak Lizarazu w słynnej anegdocie opowiadanej przez Mateusza Borka – „jak on się rozpędzi, to jedzie linia linia z dorzutką”. Lewą flankę natomiast zagospodarował Ruben Vinagre, który także odżył w nowym sezonie. Scala to wszystko grający w środku pola Bartosz Kapustka, który przy pomocy Bartłomieja Gradeckiego skończył mecz z dubletem. A i w rozegraniu trudno się do niego o coś przyczepić.

W centrum wydarzeń był także Mateusz Klich. Cztery kluczowe podania odnotowane w statystykach nie wzięły się z przypadku. Reprezentant Polski w kreacji był genialny, a swój udany występ okrasił jeszcze asystą przy golu Dominika Piły. Duet w stoperów w tym tygodniu tworzą natomiast Marek Bartoš oraz Josema. Bramek nie strzelali, lecz byli solidnymi punktami w defensywach swoich drużyn. Obaj świetni w pojedynkach, obaj z ogromnym wkładem w zwycięstwa.

Bramkarz: Bartłomiej Drągowski (2)

Obrońcy: Paweł Wszołek (1), Josema (1), Marek Bartoš (1), Ruben Vinagre (2)

Pomocnicy: Mateusz Klich (1), Bartosz Kapustka (1), Lucas Piazon (1)

Napastnicy: Peter Federico (2), Tobias Christensen (1), Morgan Fassbender (1)

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img