
Argentyna przegrała w finale Mistrzostw Świata z Hiszpanią po dogrywce, ale była zespołem wyraźnie słabszym. Hiszpanie pokazali, że jeśli uda się wyłączyć największą gwiazdę Albicelestes z gry to zatrzyma się cały zespół Lionela Scaloniego. Leo Messi na swoich barkach doprowadził Argentynę do finału, natomiast pomysł dostosowania do niego całego sposobu gry drużyny miał pewien sufit, którego Argentyna w finale nie była w stanie przebić.
Messidependencia
Termin „Messidependencia” powstał już bardzo dawno, gdy wyniki meczów FC Barcelony były w dużej mierze uzależnione od popisów Argentyńczyka, a wokół niego brakowalo ludzi, którzy mu w tym pomogą. W kontekście reprezentacji Argentyny „Messidependencia” nie oznacza jednak, że Leo został pozostawiony sam sobie. Wręcz przeciwnie. Selekcjoner Lionel Scaloni całą grę dostosował pod wykorzystanie jego umiejętności i zamaskowanie braków. Taka wizja przyniosła upragniony sukces w 2022 roku podczas Mistrzostw Świata w Katarze, które przeszły do historii jako „mundial Messiego”. Scaloni zadbał o to, aby najlepszy piłkarz miał stworzone najbardziej komfortowe warunki do gry oraz nie musiał pracować w defensywie. Zespół kupił tą filozofię, a wielu graczy z ogromną satysfakcją poświęcało się dla Leo Messiego, aby pomóc mu zostać pierwszy raz w karierze mistrzem świata.
Przed tegorocznymi Mistrzostwami Świata uzasadnione były natomiast wątpliwości czy taki pomysł na reprezentację Argentyny nadal ma rację bytu. W końcu minęły już trzy lata odkąd Messi zszedł z największej sceny i przeniósł się do Interu Miami. Odkąd podpisał kontrakt z amerykańskim klubem tak naprawdę tylko raz mierzył się z zespolem z europejskiej czołówki, gdy na Klubowych Mistrzostwach Świata rozgrywanych w zeszłym roku jego zespół przegrał z PSG w 1/8 finału aż 0:4. Nawet osoby regularnie śledzące MLS nie mogły mieć pewności jak jego dyspozycja w tej lidze przełoży się na rywalizację podczas Mistrzostw Świata. – Teraz [Messi[ jest w USA i, przy całym szacunku dla MLS, to nie jest liga o wysokiej jakości. (…) Uważam, że Messi to już nie jest ten sam piłkarz i on wręcz stał się problemem dla reprezentacji Argentyny – mówił Jonathan Wilson w wywiadzie dla Weszło przed rozpoczęciem MŚ.
Leo Messi nie był Argentynie niezbędny podczas kwalifikacji
W eliminacjach do mundialu reprezentacja Argentyny zagrała bez Messiego w wyjściowym składzie 8 meczów i zanotowała 6 zwycięstw oraz poniosła 2 porażki (w tym jedną mając już pewny awans). Ze swoim kapitanem zdarzyły im się przegrane z Paragwajem oraz Urugwajem, a także remis z Wenezuelą. Były więc podstawy, aby sądzić, że podporządkowanie całej gry pod Leo Messiego się nie sprawdzi.
Leo Messi błyszczy na największej scenie
Lionel Scaloni nie zmieniał jednak swojej koncepcji na reprezentację. Od początku turnieju widzieliśmy zespół, który gra dla Messiego. W fazie grupowej Argentyna grała bardzo cierpliwie, budowała akcje przez środek i takimi zagraniami szukała podań do 39-latka ustawionego między liniami. Messi szybko przypomniał światu, że nie zapomniał jak się gra w piłkę. W pierwszym meczu z Algierią zdobył hat-tricka, z Austrią zaczął od zmarnowania rzutu karnego, ale i tak zdobył dwa gole, a z Jordanią po wejściu z ławki trafił z rzutu wolnego. Kolejną bramkę dołożył w 1/16 finału przeciwko Republice Zielonego Przylądka, którą Argentyńczycy – zresztą jak każdego rywala w drodze do finału – pokonali nie bez problemów.
Im dłużej trwał turniej i im trudniejsi byli rywale Argentyny, tym lepiej potrafili ich rozczytać. W kolejnych meczach Leo Messi potrafił notować dość długie fragmenty, w których jego wpływ na ofensywne akcje Argentyny był ograniczony. Niemniej jednak, w takich sytuacjach Albicelestes nie trzymali się swojego modelu gry z nastawieniem na podania przez środek, a zmieniali koncepcję i inwestowali bardziej w dośrodkowania, wykorzustując, że rywal broniąc prowadzenia cofał się głęboko. Gdy Messi widział, że grając między liniami ma za mało miejsca, aby stać się piłkarzem decydującym o losach meczu, przesuwał się bliżej prawego skrzydła. W tym sektorze boiska miał więcej miejsca na dryblingi oraz dogrywanie piłek w pole karne. To był kluczowy czynnik, przez który Argentyna odwróciła losy meczu z Egiptem oraz z Anglią, odrabiając straty w ostatnich kwadransach meczów.
Leo Messi ze strzelca, którym był w fazie grupowej zamienił się w asystenta, wypracowując bramki w 1/8 finału (jedną), ćwierćfinale (jedną) oraz półfinale (dwie). Poprzez ogromną inteligencję boiskową, doświadczenie oraz umiejętne czytanie meczu Messi zawsze był w stanie wpływać na losy spotkania. Korzystał ze swojej wizji oraz techniki i dokładnie wiedział jaką rolę przyjąć, aby zaskoczyć przeciwników.
Bez szans z Hiszpanią
Kiedy już eksperci oraz kibice utwierdzali się w przekonaniu, że nie ma siły, która może zatrzymać Leo Messiego, przyszedł finałowy mecz z Hiszpanią. 120 minut na MetLife Stadium przypomniało, że nie tylko Argentyna jest uzależniona od Messiego, ale i jego gra jest zależna od postawy całego zespołu.
39-latek nie dostawał podań w ostatnią tercję boiska, nie miał w ataku wystarczającego wsparcia i często po przyjęciu futbolówki byl otoczony przez kilku Hiszpanów. Wbrew pozorom Messi nie rozegrał słabego finału. Stoczył 11 pojedynków, z których wygrał 8. Podjął 3 próby dryblingu, z których każda zakończyła się powodzeniem. Był najczęściej faulowanym piłkarzem na boisku (4 razy). Większość pojedynków, dryblingów czy momentów, w których mógł wykorzystać przestrzeń prowadzeniem piłki było jednak z dala od bramki Hiszpanów. Leo Messi najpierw musiał wypracować indywidualną przewagę, aby w ogóle przedostać się pod bramkę Unaia Simona. Dlatego też dobra skuteczność pojedynków nijak się miała do bezpośredniego zagrożenia bramki. Messi oddał jeden strzał (zza pola karnego, zablokowany, w 117. minucie), nie wykreował żadnej szansy i nawet nie dotknął piłki w polu karnym rywala.
Argentyna nie była w stanie nawiązać wyrównanej walki z Hiszpanią, ponieważ rywale wyłączyli ich najważniejszego piłkarza, a pod względem kadrowym Albicelestes nie są aż tak mocni jak najlepsze reprezentacje. Na bokach obrony wyszli piłkarze River Plate (Gonzalo Montiel) oraz Olympique Lyon (Nicolas Tagliafico), a z ławki między innymi gracze Boca Juniors (Paredes), Marsylii (Medina) i River Plate (Otamendi). Hiszania w finale pokazała, że sufit Argentyny w układzie, gdzie wszystko podporządkowane jest Messiemu, ma swoje granice. Niemniej jednak, wicemistrzostwo świata sugeruje, że lepszy pomysł na tę reprezentację niż „Messidependencia” trudno byłoby wymyślić.
