Miłosz Piekutowski odchodzi z Jagiellonii Białystok. Według informacji Szymona Janczyka z Weszło, 20-letni bramkarz podpisał już kontrakt z RC Strasbourg. Umowa ma obowiązywać przez trzy lata i zawierać opcję przedłużenia. Dla Jagiellonii to bolesne pożegnanie, bo Piekutowski uchodził za jednego z najciekawszych młodych bramkarzy w Polsce. Klub z Białegostoku nie zostanie jednak z pustymi rękami. Golkiper przenosi się do Francji po wygaśnięciu kontraktu, ale z tytułu ekwiwalentu za wyszkolenie Jagiellonia ma otrzymać ponad 400 tysięcy euro. Kolejne 45 tysięcy euro trafi do Stali Stalowa Wola, w której Piekutowski spędził rundę wiosenną sezonu 2024/25 na wypożyczeniu.
Z perspektywy czasu wydaje się, że najważniejszy dla tego transferu okazał się jeden wieczór. 23 października 2025 roku Jagiellonia zremisowała na wyjeździe ze Strasbourgiem 1:1 w Lidze Konferencji. Piekutowski miał wtedy mnóstwo pracy i kilka razy ratował zespół Adriana Siemieńca przed stratą bramki. Po meczu Liam Rosenior, ówczesny trener francuskiej drużyny, nazwał go bohaterem spotkania. Kilka miesięcy później Strasbourg dopiął sprowadzenie Polaka. Piekutowski w poprzednim sezonie rozegrał osiem meczów w pierwszym zespole Jagiellonii. W Ekstraklasie nie był jeszcze pełnoprawną „jedynką”, ale zdążył pokazać się w spotkaniach o większym ciężarze niż zwykłe ligowe wejście młodzieżowca. Najmocniej zapamiętano właśnie występ we Francji, bo Strasbourg nie tylko zobaczył młodego bramkarza z bliska, ale od razu dostał pokaz jego refleksu, spokoju i odporności na presję.
Jagiellonia Białystok zarobi, ale nie tyle ile chciała
Kierunek też jest ciekawy. Strasbourg od kilku lat działa w modelu nastawionym na młodych zawodników. Klub znajduje się w orbicie BlueCo, czyli grupy związanej również z Chelsea. Weszło zwraca uwagę, że według raportu CIES Football Observatory Racing był najmłodszym zespołem świata, ze średnią wieku 21,9 lat. Dla Piekutowskiego oznacza to środowisko, w którym wiek nie musi być przeszkodą, ale konkurencja i wymagania będą znacznie większe niż w Polsce.
Odejście bramkarza zostawia w Białymstoku mieszane odczucia. Z jednej strony Jagiellonia otrzyma ekwiwalent, więc nie traci zawodnika całkowicie za darmo. Z drugiej — mówimy o piłkarzu z rocznika 2006, młodzieżowym reprezentancie Polski, który w krótkim czasie zapracował na zainteresowanie klubu z Ligue 1. W Białymstoku mogą więc żałować, że nie udało się wcześniej zamknąć tematu jego przyszłości. Piekutowski trafia do Francji na bardzo ważnym etapie kariery. W Polsce mógłby jeszcze długo czekać na pełną odpowiedzialność w bramce, a w Strasbourgu od razu wchodzi do klubu, który buduje wartość na młodych zawodnikach. Ryzyko jest spore, ale szansa również. Jeden świetny mecz przeciwko Racingowi otworzył mu drzwi, przez które teraz spróbuje przejść na stałe. Jeśli Piekutowski przebije się we Francji, jego wartość szybko poszybuje w górę. Wówczas niedosyt w Białymstoku może być jedynie większy.

