Blisko dwa miliony euro i wciąż bez przełomu. Górnik Zabrze musi czekać

Erik Prekop i Bruno Durdov zajmują dwa pierwsze miejsca na liście najdroższych piłkarzy sprowadzonych do Górnika Zabrze. Według medialnych doniesień za słowackiego napastnika zapłacono Slavii Praga około miliona euro, natomiast pozyskanie utalentowanego Chorwata z Hajduka Split kosztowało 900 tysięcy. Pierwsze tygodnie pokazują jednak, że rekordowe wydatki nie muszą oznaczać natychmiastowego efektu.

Znacznie większa presja ciąży na Prekopie. Słowak wystąpił w ośmiu oficjalnych spotkaniach Górnika i wciąż czeka na pierwszą bramkę. Dwukrotnie trafił jedynie w sparingu z Hallescher FC. Szczególnie bolesne okazały się zmarnowane przez niego okazje w dwumeczu z Ferencvárosem. Zabrzanie przegrali w Budapeszcie 0:1, w rewanżu zremisowali 1:1 i pożegnali się z eliminacjami Ligi Europy, choć przebieg rywalizacji pozwalał myśleć o awansie. Po ligowym zwycięstwie 2:1 nad Wisłą Kraków napastnik odpowiedział na krytykę w rozmowie z Roosevelta81.pl. – Potrzeba trochę spokoju. Dla napastnika bardzo ważny jest ten pierwszy gol – dla pewności siebie. Kiedy spadnie ci ten kamień z serca… – powiedział Prekop. Słowak nie próbuje zrzucać odpowiedzialności na stan murawy ani inne okoliczności. Przyznaje, że potrzebuje przełamania, ale jednocześnie podkreśla znaczenie wyników całej drużyny. Pod tym względem Górnik rozpoczął rozgrywki znakomicie – po trzech kolejkach miał komplet dziewięciu punktów. Nie zmienia to faktu, że zawodnik sprowadzony za rekordową kwotę był przewidywany do roli podstawowej „dziewiątki” i powinien być rozliczany przede wszystkim z bramek.

Jego sytuację komplikuje transfer Janisa Antiste. Reprezentant Martyniki został wypożyczony z Sassuolo do końca sezonu z opcją wykupu. O miejsce w ataku rywalizować będą zatem Prekop, Antiste oraz Sondre Liseth. Słowak nadal może obronić swoją pozycję, lecz czasu na spokojne wchodzenie do zespołu ma coraz mniej.

Górnik Zabrze zainwestował, ale musi teraz czekać

Inaczej należy oceniać sytuację Durdova. Osiemnastolatek rozegrał dotąd zaledwie 26 minut: 17 w spotkaniu o Superpuchar Polski z Lechem Poznań oraz dziewięć w rewanżu z Fenerbahçe. W kolejnych meczach pozostawał na ławce albo nie znajdował się w kadrze. Nie ma jednak informacji o urazie, a klub nie zamierza odsyłać go na wypożyczenie. – Na ten moment nie planujemy żadnego wypożyczenia. Widzimy w nim potencjał i dużo pozytywów, ale na razie chcemy dać mu czas – wyjaśnił Łukasz Milik w Kanale Sportowym. Dyrektor sportowy Górnika zasugerował również, że sztab może przemodelować pozycję Chorwata. Durdov przychodził jako lewonożny prawoskrzydłowy, ale w Zabrzu rozważają przesunięcie go bliżej środka boiska. Konkurencja na bokach jest duża, a nowa rola mogłaby lepiej wykorzystać jego podanie, drybling i uderzenie z dystansu.

Prekop został sprowadzony, aby dawać Górnikowi bramki od początku sezonu. Durdov jest inwestycją, która ma zaprocentować w dłuższej perspektywie. Dlatego choć obaj kosztowali łącznie blisko dwa miliony euro, ich pierwszych tygodni w Zabrzu nie powinno się oceniać według tych samych kryteriów. Chorwat i Słowak póki co nie dają tego, co kluczowe na ich pozycji – trafień. Nie oznacza to jednak, że ich angaże już teraz można sklasyfikować jako nieudane. Nie dali goli w walce o Ligę Mistrzów, nie zagwarantowali bezpośredniego udziału w walce o Ligę Europy, ale to wciąż dopiero początek sezonu 2026/27.

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img