Mundial w TV, czyli podatek za brak klarownej strategii

Reprezentacja Polski na wyjeździe ze Szwecją zagrała dobry mecz. Znalazłoby się wiele argumentów na obronę tezy, że z gry to my bardziej zasłużyliśmy na zwycięstwo w meczu decydującym o awansie na Mistrzostwa Świata. Niemniej jednak, to nie my, a Szwecja pojedzie na mundial. Można odnieść wrażenie, że los zabrał nam to, co dał w dwóch ostatnich turniejach, gdy psim swędem wchodziliśmy na wielkie turnieje. W końcu przyszedł czas zapłacić podatek za chaos, który rządzi naszą kadrą od lat.

Reprezentacja Polski zagrał dobry mecz ze Szwecją

Spotkanie ze Szwecją bylo w naszym wykonaniu naprawdę dobre. Mieliśmy optyczną przewagę, prowadziliśmy grę, narzuciliśmy własne warunki i wyglądaliśmy lepiej od Szwedów pod kątem intensywności czy przygotowania motorycznego. Grę naszej reprezentacji fragmentami oglądało się bardzo przyjemnie. Mecz zakończyliśmy z wiekszą liczbą strzałów (15 do 9), uderzeń celnych (7 do 5), „dużych sytuacji” (3 do 2) oraz kontaktów z piłką w polu karnym przeciwnika (31 do 21). Wszystkie kluczowe statystyki ofensywne były po naszej stronie poza tą najważniejszą, czyli golami. O przebiegu meczu często decyduje to, co dzieje się pomiędzy oboma polami karnymi, natomiast wynik determinuje efektywność w obrębie szesnastki. A w Sztokholmie Szwedzi byli bardzo skuteczni pod naszą bramką, natomiast podopieczni Jana Urbana nieporadni we własnym polu karnym.

REKLAMA

Momenty w polach karnych są bardzo krótkie, ale kluczowe i to one okazały się decydujące w tym spotkaniu. Za całościowy obraz gry nasza kadra zasłużyła jednak na pochwały. Biorąc pod uwagę, że Jan Urban przejął reprezentację Polski niespełna rok temu i do meczów barażowych (które musiał wywalczyć) pozostały mu trzy zgrupowania, podczas których kadra rozegrała 6 meczów to trudno nie odmówić selekcjonerowi wykonania bardzo solidnej pracy. Kadrę przejmował bowiem w momencie, gdy była w kompletnym chaosie. 63-latek dostał trudne zadanie, aby przygotować zespół na baraże o awans na Mistrzostwa Świata, a to co zaprezentowaliśmy ze Szwecją wyraźnie pokazuje, że udało nam się zrobić progres.

Jan Urban podjął kilka nieoczywistych wyborów na mecz ze Szwecją

Jedyny, do którego można mieć zastrzeżenia to wystawienie Przemysława Wiśniewskiego w miejsce Tomasza Kędziory, choć postawienie tezy, że Kędziora (czy Ziółkowski) zagraliby lepiej to czyste spekulacje. Selekcjoner zdecydował się także na podtrzymanie wariantu z grą bez typowego defensywnego pomocnika, choć większość ekspertów była przeciwna takiemu rozwiązaniu. Gdybyśmy mieli typową „6-tkę” być może nie stracilibyśmy pierwszego gola, gdy Szwedzi wykorzystali wolną przestrzeń przed naszą linią obrony, natomiast zarówno Zieliński, jak i Szymański rozegrali dobre zawody, bardzo pomogli zespołowi przejąć długimi fragmentami kontrolę nad meczem i płynnie operować piłką, a pomocnik Rennes znów pokazał, że bardzo dobrze gra w odbiorze.

Zaskoczeniem w wyjściowym składzie była też obecność Karola Świderskiego. 29-latek zdobył bramkę i wraz z Jakubem Kamińskim bardzo dobrze korzystali z przestrzeni, która tworzyła się przez ściąganie na siebe uwagi Roberta Lewandowskiego. Obaj gracze zanotowali najwięcej kontaktów z piłką w polu karnym w tym spotkaniu oraz oddali najwięcej strzałów. Być może zabrakło lepszego serwisu dla kapitana kadry (oddał 2 strzały, oba spoza pola karnego, i zanotował 3 kontakty z piłką w szesnastce), ale koniec końców gra ofensywna naszej kadry wyglądała dobrze.

Koniec oszukiwania systemu

Brak awansu na wielką imprezę reprezentacyjną zmusza oczywiście do głębszych refleksji. Jan Urban dobrze wybrnął z sytuacji, w której objął reprezentację, ale powinniśmy zadać sobie pytanie: dlaczego kolejny raz do barażów podchodzimy nieprzygotowani? Tak było także podczas MŚ 2022, gdy dla Czesława Michniewicza było to pierwsze zgrupowanie oraz EURO 2024, gdy Michał Probierz miał cztery spotkania przed barażami. Naszą reprezentacją od kilku lat rządził chaos, czym prosiliśmy się o ominięcie ważnego turnieju. Przed awansem na mundial w Katarze w dużej mierze uchroniło nas wyrzucenie Rosji z barażów przez UEFA. Bilet na Mistrzostwa Europy zagwarantowała nam po części Liga Narodów, ponieważ przez utrzymanie w dywizji A w ogóle znaleźliśmy się w barażach.

To pierwszy turniej od mundialu w 2014 roku, na którym nas zabraknie. Kwalifikowaliśmy się na każdą z kolejnych pięciu imprez rangi Mistrzostw Świata i Mistrzostw Europy, czym mogło pochwalić się tylko osiem innych reprezentacji (Anglia, Niemcy, Francja, Belgia, Chorwacja, Szwajcaria, Hiszpania, Portugalia). Biorąc pod uwagę jaki chaos rządził naszą kadrą od mundialu w 2018 roku, statystyka ta była aż niepojęta.

Los w końcu zabrał nam to, co dawał w ostatnich latach, a brak awansu na amerykański mundial to podatek, jaki musimy zapłacić za brak jasnej strategii na rozwój tej kadry w ostatnich latach. Wraz z początkiem 2023 roku, patrząc w terminarz futbolu reprezentacyjnego, kreśliliśmy wizję, że to wreszcie czas, w którym możemy złapać stabilizację. 2023 rok to bardzo łatwa grupa eliminacyjna do Mistrzostw Europy. Po EURO czekała nas jesień z Liga Narodów, więc mieliśmy półtora roku, aby przygotować się do kwalifikacji Mistrzostw Świata. W tym okresie nie wypracowaliśmy jednak nic i skończyło się ratunkową misją Jana Urbana. Od jesieni 2018 roku nieustannie funkcjonujemy próbując gasić pożary. Wielki turniej bez naszej obecności nieuchronnie nadchodził. I tak przyszedł on później niż powinien.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    145,793FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ