Zmiana o 180 stopni. Liverpool stał się bardziej pragmatyczny

Na początku sezonu Liverpool był jednym z zespołów, którego mecze oglądało się z największą przyjemnością. Neutralni kibice po spotkaniach The Reds nie mieli prawa narzekać, ponieważ praktycznie zawsze działo się coś ciekawego. Zespół z Anfield kreował dużo sytuacji, aczkolwiek rywalom również pozwalał na wiele pod własną bramką. Po serii słabych wyników Arne Slot postanowił jednak przesunąć wajchę w stronę defensywy. Od spotkania z West Hamem wygranego 2:0 pod koniec listopada Liverpool stał się bardziej pragmatyczny. W tym czasie The Reds mają najlepszą defensywę w lidze, jednak kreują też mniej sytuacji. Ich mecze stały się po prostu znacznie mniej elektryzujące.

Liverpool stał się najlepszy w defensywie

Aby zobrazować przemianę jaką przeszła drużyna Arne Slota najlepiej posłużyć się liczbami. Punktem zwrotnym będzie tutaj wspomniany już na wstępie mecz z West Hamem (2:0), w którym po raz pierwszy Slot posadził na ławce rezerwowych Mohammeda Salaha. Do tego spotkania Liverpool strzelał średnio 1,5 gola na mecz, a ich wskaźnik xG (goli oczekiwanych) wynosił – według danych z Understat – 1,79 na 90 minut. Dawało im to kolejno siódme i ósme miejsce w lidze. Pod względem liczby traconych bramek i sytuacji, do których dopuszczali rywali było znacznie gorzej. The Reds dawali sobie wbić średnio 1,67 gola na mecz, a ich współczynnik xGC (oczekiwanych goli traconych) na spotkanie wynosił 1,56. Gorsze w obu tych statystykach w tym okresie były jedynie cztery zespoły.

REKLAMA

Biorąc z kolei pod uwagę ostatnie dziewięć ligowych meczów Liverpool jest najlepszy zarówno pod względem liczby straconych goli (ex aequo z Arsenalem) oraz wskaźnika xGC. Rywale The Reds w tym czasie tylko osiem razy trafiali do siatki, co daje średnio 0,89 na mecz. Niemal identycznie wygląda średni wskaźnik xGC na spotkanie (0,91), co potwierdza dobrą dyspozycję ekipy Slota w defensywie. Niemniej jednak, o wiele gorzej Liverpool prezentuje się po drugiej stronie boiska. Z dorobkiem 14 strzelonych goli, co daje średnio 1,56 na mecz są dopiero na 10. miejscu w tym okresie. Natomiast pod względem xG na 90 minut (znów niemal identyczna średnia – 1,55) dopiero na 11. pozycji.

Dodając do tego pozostałe rozgrywki, Liverpool w dziesięciu ostatnich spotkaniach stracił tylko osiem bramek. Ponadto w połowie tych meczów zachował czyste konto, zatrzymując m.in. Inter (1:0) w Lidze Mistrzów czy Arsenal (0:0) w ostatniej kolejce. Dla porównania w pozostałych 20 spotkaniach tego sezonu we wszystkich rozgrywkach dał sobie wbić 34 gole. Średnio ponad dwa razy więcej na mecz (0,8 do 1,7).

Zmiana ustawienia

W pierwszym sezonie pracy na Anfield Arne Slot nie zmieniał wiele. Od początku jego zespół grał w ustawieniu 4-2-3-1, które w fazie defensywnej bardziej przypominało 4-4-2 lub asymetryczne 4-3-3 z wyżej ustawionym Salahem. W momencie posiadania piłki szerokość przeważnie zapewniali skrzydłowi. W trwającej kampanii – po wielu zmianach w składzie – system ten nie funkcjonował tak, jak w poprzedniej. Poszczególni piłkarze nie byli już w tak wysokiej formie, a nowi zawodnicy potrzebowali czasu na adaptację w zespole. Ponadto Liverpool miał większe problemy z zatrzymywaniem kontrataków oraz rywalami grającymi w sposób bezpośredni.

Po trzech kolejnych porażkach różnicą trzech goli (po 0:3 z Manchesterem City i Nottingham oraz 1:4 przeciwko PSV w Lidze Mistrzów) Slot zdecydował się na zmianę ustawienia. W ostatnich meczach w podstawowym składzie Holender wystawia coraz więcej środkowych pomocników. Florian Wirtz i Dominik Szoboszlai często grają na skrzydle i mają za zadanie tworzyć przewagę w środku pola w momencie posiadania piłki. Oczywiście duży wpływ na takie decyzje Slota mają kontuzje najpierw Cody’ego Gakpo, a następnie Alexandra Isaka i Hugo Ekitike oraz wyjazd na Puchar Narodów Afryki Salaha. Niemniej jednak, holenderski szkoleniowiec wciąż ma do dyspozycji Federico Chiesę, Jeremiego Frimponga czy wracającego po kontuzji Gakpo, a jednak często na skrzydłach ustawia nominalnych środkowych pomocników.

Liverpool zmienił podejście do pressingu

O ile w poprzednim sezonie podstawową jedenastkę Liverpoolu mogliśmy podać obudzeni w środku nocy, tak teraz Slot dokonuje nieustannych zmian. Tak naprawdę na ten moment ciężko w ogóle stwierdzić, jakim ustawieniem na mecze wychodzi Liverpool. W starciu z Interem w Lidze Mistrzów The Reds zagrali w formacji 4-4-2 z diamentem w środku pomocy. Pomimo zwycięstwa Slot nie zdecydował się kontynuować tego eksperymentu w kolejnych spotkaniach. W wyniku kontuzji i nieobecności wielu zawodników 47-latek wciąż nie znalazł optymalnego zestawienia.

Kluczowa wydaje się być zmiana podejścia do bronienia Liverpoolu. W pierwszych 12 kolejkach jedynie Bournemouth pozwalało rywalom na mniej podań zanim podjęło próbę odbioru niż The Reds (8,79). Wskaźnik PPDA (im niższy wynik tym bardziej intensywny pressing) podopiecznych Slota w ostatnich dziewięciu kolejkach wzrósł do 11,4. Rywale wymieniają teraz średnio 2-3 podania więcej zanim ekipa z Anfield podejmie próbę odbioru. Pewien wpływ na lepszą organizację w defensywie ma absencja Salaha. Egipcjanin – co było pomysłem taktycznym trenera – rzadko pomagał w obronie, częściej zostając z przodu, aby Liverpool mógł wykorzystać jego umiejętności po odbiorze piłki. Teraz wszyscy zobowiązani są do gry w obronie.

Problemy przeciwko nisko ustawionym defensywom

Ostatnie wyniki sugerują, że korekty taktyczne Slota przyniosły efekt. Liverpool nie przegrał żadnego z ostatnich dziesięciu meczów we wszystkich rozgrywkach. Ostatnią porażkę poniósł przeciwko PSV (1:4) w Champions League, po której holenderski trener zdecydował się na zmiany. Średnia punktów na mecz w lidze w tym okresie wzrosła z 1,5 w pierwszych 12 kolejkach do 1,89. Niemal identycznie wygląda to pod względem punktów oczekiwanych. Mimo wszystko, Liverpool wciąż nie jest tym samym zespołem, co w poprzednim sezonie. Ich problemy najbardziej widoczne były w ostatnich tygodniach, kiedy remisowali z Leeds (0:0) oraz Fulham (2:2).

Po zmianie sposobu gry The Reds kreują mniej sytuacji. Największy problem mają oni w meczach, gdy rywal odda im piłkę i ustawi się w niskim bloku. Po meczu z Leeds sam Arne Slot wspominał, że najłatwiejszymi sposobami na przełamanie nisko ustawionego rywala są stałe fragmenty gry oraz wygrywanie sytuacji jeden na jednego. W obecnym sezonie The Reds zdobyli tylko trzy gole w ten pierwszy sposób, najmniej w całej lidze. Z kolei ustawiając na skrzydłach nominalnych środkowych pomocników i powierzając zadanie trzymania szerokości bocznym obrońcom, trudno liczyć na wygrywanie pojedynków na skrzydłach. W ten sposób Liverpool pozbawia się atutów, które są konieczne, aby przełamać nisko ustawioną linię obrony. Oczywiście Slotowi należą się słowa uznania za to, że wyciągnął zespół z kryzysu. Niemniej jednak, wciąż nie może on znaleźć odpowiedniego balansu pomiędzy ofensywą a defensywą.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    143,400FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ