Widzew Łódź – zmazać plamę po poprzednim sezonie i pokazać jakość

Widzew Łódź po wejściu do klubu Roberta Dobrzyckiego stał się klubem, o którym jest z dnia na dzień coraz głośniej. W poprzednim sezonie w klubie postawiono na pokaźne transfery, co niekoniecznie przełożyło się na dobre wyniki. Skończyło się na utrzymaniu w ostatniej kolejce, licznym zwalnianiu trenerów i ciągłym zmienianiu koncepcji. Teraz ma być inaczej i w Sercu Łodzi wzięli się za robotę nieco inaczej. Wspominany Dobrzycki mianował siebie prezesem. Pożegnano się z Michałem Rydzem, Dariuszem Adamczukiem i Piotrem Burlikowskim. W ich buty weszli Artur Płatek i Łukasz Masłowski. To wszystko sprawia, że Widzew wziął się ponownie za porządki w gabinetach, przy jednoczesnym dość spokojnym letnim oknie transferowym. Postawiono na stabilizację i cieszeniem się tym, co się ma. Czas w końcu pokazać na boisku jakość i zacząć mierzyć wysoko, bo na to Widzew jak najbardziej stać.

Aleksandar Vuković musi wznieść się na wyżyny swoich możliwości

Vuković to obecnie jedno z bardziej doświadczonych nazwisk na ławce trenerskiej w Ekstraklasie. 46-latek już niejednokrotnie to w przeszłości udowodnił. Mistrzostwo Polski z Legią i ogólnie dobra praca, do której kibice Wojskowych potrafią do tej pory wzdychać. Dodatkowo solidna robota wykonana w Piaście Gliwice, w którym co sezon zapewniał klubowi spokojny środek tabeli. W Widzewie natomiast miał jedno zadanie – utrzymać zespół w lidze. Cel został osiągnięty w bólach i z pomocą innych zespołów. Gra Widzewa była bardzo pragmatyczna, przeważał marazm i bronienie tak naprawdę niczego. Serb postawił na minimalizm i po prostu nie przegrywanie kluczowych meczów. Łodzianie dobrze punktowali w domowych meczach, lecz gra zmierzała donikąd. Skupiono się na wyniku, który koniec końców 46-latka obronił. Jednak w nadchodzącym sezonie czas to zmienić.

Widzew musi stać się drużyną bardziej kreatywną, a nie tą, która zabija futbol. Bez wątpienia wygląd gry z końcówki minionego sezonu nie jest czymś, o co chodzi władzom klubu przy Piłsudskiego. Zdecydowanie czas pójść do przodu i mierzyć w wyższe miejsca niż spokojny środek tabeli czy niepewne utrzymanie. Kibice wiedzą i widzą, że w klubie pojawiły się duże pieniądze, a co za tym idzie lepsi piłkarze. Dlatego nie milkną głosy czy to dziennikarzy czy kibiców, mówiące o tym, że Widzew w nadchodzącej kampanii znajdzie się w tabeli w czołowej piątce lub nawet powalczy o medale. Tylko czy tak nie miało być w poprzednim sezonie? Owszem miało, lecz chyba w klubie nie popełnią już tych samych błędów. Mogą za to popełnić nowe, lecz na ten moment wydaje się, że trenerowi dadzą popracować dłużej niż kilka miesięcy.

Poza tym przewagą Vukovicia poza znajomością ligi jest to, że zna także już zespół Widzewa. Do klubu latem nie dotarł kolejny wagon przepłaconych piłkarzy, a można powiedzieć, że zaszły tylko niemałe zmiany kosmetyczne i jeden duży transfer. Jednak trzeba mierzyć siły na zamiary. Widzew ma skład, który spokojnie może marzyć o walce o medale, lecz trzeba zmienić sposób grania. Dlatego serbski szkoleniowiec musi wyjść ze swojej strefy komfortu i skupić się na tym by jego drużyna nie tylko trzymała dobry wynik, ale też się rozwijała.

W Piaście miejsce w środku stawki jak najbardziej wystarczało. Dowiezienie utrzymania czy mistrzostwo Polski w Legii także, lecz od nowego sezonu nie tylko sam wynik się będzie liczył. Potrzeba czegoś więcej. Poza wynikami, czas na rozwój. W gabinetach muszą czuć i widzieć, że zespół gdzieś zmierza. Jak nie będzie to widoczne, to w przeciwnym razie serbski trener pożegna się z pracą w połowie sezonu, a przy Piłsudskiego ponownie dojdzie do nerwowych ruchów, które nikomu nie są potrzebne.

Jeszcze większe stawianie na liderów i zakasanie przez nich rękawów

Trzeba przyznać, że w Widzewie nie mogą narzekać na brak liderów i zawodników, którzy nie boją się brać odpowiedzialności za grę na boisku. Dodając do tego niemałe doświadczenie zarówno na polskich boiskach, jak i na arenie europejskiej to powinniśmy co tydzień oglądać drużynę na miano mistrza Polski. Nie do końca tak jest. Jednak posiadanie takich piłkarzy jak Bartłomiej Drągowski, Mateusz Żyro, Przemysław Wiśniewski, Julian Shehu, Emil Kornvig, Fran Alvarez, Karol Świderski czy Sebastian Bergier sprawia, że trener Vukovic o jakość nie musi się martwić. Problem w tym, że ta jakość niekoniecznie przekłada się na zgranie zespołu i pomysłowość na boisku. Zawodnicy biegają bez mapy, nie mając pomysłu na rozegranie jednej składnej akcji. Piłka lada bez przerwy nad ich głowami, a gdy jest już na ziemi, to każdy chce się jej pozbyć. Zaczyna się wtedy liczenie na zryw kolegi, który pokaże coś nadzwyczajnego.

W tym sęk, że Widzew jako zespół nie stanowił w poprzedniej kampanii jedności. To w tym sezonie powinno się zmienić. Zarówno jest to rola szkoleniowca jak i zawodników by do tego doprowadzić. Z drużyny żaden kluczowy zawodnik nie odszedł. Pozostał wyżej wymieniany kręgosłup, a dodanie do tej mieszanki młodości i doświadczenia Karola Świderskiego może okazać się strzałem w „10”. Również nie można zapominać o kluczowej roli Mariusza Fornalczyka. To właśnie on był pierwszym poważnym wydatkiem Widzewa w erze Roberta Dobrzyckiego. Niemal przez cały sezon to 1.5 miliona euro wydane przez łódzki klub na skrzydłowym ewidentnie ciążyło. Nie potrafił się przełamać. Dołożył kilka asyst, lecz interesowały go tylko gole. Ten dopiero padł w ostatniej kolejce w jakże ważnym meczu z Piastem Gliwice, dającym koniec końców utrzymanie.

Fornalczykowi nie można odmówić zaangażowania i determinacji w osiąganiu celów. Brakuje zimnej głowy i spokoju. Jednak widać, że z czasem to wszystko przychodzi, co skutkuje znaczną poprawą gry. Ewidentnie schodzi z niego ciśnienie, a kolejni przychodzący za duże sumy piłkarze tylko mu w tym pomagają. Widać, że ciążyła na nim za duża presja, ale to już za nim. To właśnie Fornalczyk jest jedną z twarzy Widzewa i powinien być kluczowym zawodnikiem dla Vukovicia. Jak nie teraz to kiedy? Żarty się skończyły. W przeciwnym razie w klubie postanowią poszukać innego skrzydłowego. Byle kogoś lepszego i bardziej pasującego do Serca Łodzi niż Osman Bukari.

Widzew Łódź ma nowego lidera ataku

Karol Świderski to bez wątpienia jeden z najgłośniejszych transferów obecnego okienka transferowego w Ekstraklasie. Piłkarz, który niedawno grał między innymi w Panathinakosie to jakość sama w sobie. Popularny Świder to bardzo uniwersalny snajper, który potrafi poradzić sobie w kilku formacjach. Najlepiej jednak wygląda, gdy ma obok siebie partnera w ataku. Takim pewnie będzie Sebastian Bergier, bo w Łodzi na Andiego Zeqiriego chyba przestają powoli liczyć. Świderski ma za zadanie, które poza strzelaniem goli jest związane z liderowaniem zespołem niemal na każdej płaszczyźnie. Reprezentant Polski ma wnieść jakość, doświadczenie na tu i teraz. To bez wątpienia jeden z tych ruchów Widzewa, za który już przy ogłoszeniu można było przyklasnąć.

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img