Widzew Łódź w zimowym oknie transferowym chce przekraczać granice wyobraźni kibiców. Z informacji przekazywanych przez Piotra Koźmińskiego wynika, że łódzki klub jest zainteresowany sprowadzeniem Mateusza Kochalskiego, bramkarza Qarabağu FK, występującego w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Co istotne, według Tomasza Włodarczyka sam zawodnik ma być nastawiony do przenosin pozytywnie. Problemem pozostaje jednak najtrudniejszy etap tej układanki – przekonanie klubu z Azerbejdżanu.
„Jest na tak”, ale decyzja nie zależy tylko od niego
Tomasz Włodarczyk w programie „Okno transferowe” na kanale YT Meczyki.pl, Kochalski jest otwarty na transfer do Widzewa i wstępnie mówi „tak” takim przenosinom. To mocny sygnał. W podobnych historiach często właśnie postawa zawodnika rozbija negocjacje już na starcie. Tutaj ma być odwrotnie – chęci po stronie bramkarza nie brakuje. Sęk w tym, że samo „tak” piłkarza nie zamyka tematu.
Mateusz Kochalski jest związany kontraktem z Qarabağiem. Klub – jako stały bywalec europejskich pucharów – ma komfort negocjacyjny. W praktyce oznacza to, że Widzew musiałby przedstawić ofertę, która będzie dla Azerów realnie atrakcyjna. Nie może być tylko „poprawna” na polskie warunki.
Dlaczego Widzew celuje tak wysoko?
Ruch w stronę bramkarza z poziomu Ligi Mistrzów to nie jest transfer „na łatanie”. To deklaracja ambicji. Jeśli Widzew faktycznie próbuje dopiąć taki temat, to znaczy, że szuka jakości natychmiastowej. Chce podnieść poziom rywalizacji i stabilności w bramce oraz liczy na efekt sportowy i wizerunkowy. Nazwisko z Champions League zawsze robi wrażenie.
Oczywiście, w tym miejscu warto zachować sceptycyzm. Między zainteresowaniem a finalizacją transferu potrafi być przepaść. Ale sam kierunek jest czytelny, Widzew mierzy w zawodnika z półki, która rzadko bywa dostępna „od ręki”.
Mateusz Kochalski to 25-letni bramkarz, który ma za sobą solidną ścieżkę klubową w kraju. W CV pojawiają się m.in. Legia Warszawa, Radomiak Radom oraz Stal Mielec. Później wykonał krok za granicę, trafiając do Qarabağu FK. Z perspektywy łódzkiego klubu ważne są trzy elementy:
Doświadczenie meczowe – w Qarabağu nie jest tylko „rezerwowym do zdjęć”. Zbiera występy na poziomie ligowym i europejskim. Profil mentalny – gra w klubie przyzwyczajonym do presji (dominacja w lidze, europejskie puchary). Potencjał rozwojowy – 25 lat dla bramkarza to wiek, w którym można być już gotowym na rolę „jedynki”. Jednocześnie wciąż robi duży progres.
W ostatnim czasie w lidze azerskiej notował regularne występy (m.in. mecze, stracone bramki i czyste konta widoczne w jego podsumowaniach sezonu). To nie są liczby, które same w sobie przesądzają o klasie. Pokazują jednak, że jest w rytmie i nie wypada z obiegu. Największa przeszkoda? Qarabağ i Liga Mistrzów. Azerski klub może przystąpić do poważniejszych rozmów dopiero po zakończeniu swoich najważniejszych spotkań w Lidze Mistrzów.
Jeśli Qarabağ ma poczucie, że Kochalski jest elementem ich planu na resztę europejskiej kampanii i ligowe cele, to twarde stanowisko negocjacyjne jest niemal pewne. Jeżeli Widzew chce dopiąć ten transfer, będzie potrzebował jednocześnie oferty, która przekona Qarabağ (kwota, raty, bonusy, ewentualne procenty od kolejnego transferu). Potrzebny jest także optymalny timing – uderzenie w odpowiednim momencie. Na przykład po ważnych meczach Qarabağu, gdy klub będzie bardziej skłonny do rozmów. Bez tego temat może się skończyć na klasycznym „zainteresowaniu”, które dobrze wygląda w nagłówkach, ale nie wytrzymuje realiów negocjacji.
Mateusz Kochalski w Widzewie Łódź?
To jeden z tych ruchów, które brzmią ekscytująco, ale wymagają chłodnej oceny. Widzew ma na celowniku piłkarza, który – według doniesień – jest gotów przyjść i ma doświadczenie na poziomie Ligi Mistrzów. Qarabağ nie musi sprzedawać, ma europejskie cele i może spokojnie dyktować warunki. Jeśli jednak łódzki klub rzeczywiście jest zdeterminowany i przygotowany finansowo, a timing zgra się z końcem najważniejszego etapu pucharów, to sprawa może ruszyć z miejsca. Na dziś wygląda to na transfer trudny, ale nie z gatunku „science fiction”. Raczej taki, który rozstrzygnie się dopiero po konkretach na stole.
