Tottenham po 21. kolejce znajduje się dopiero na 14. miejscu w ligowej tabeli. Różnice w środku stawki są jednak na tyle niewielkie, że Spurs ciągle mogą myśleć o awansie do Ligi Mistrzów (do 5. pozycji mają tylko 6 punktów straty). Dlatego też w styczniowym okienku transferowym postanowili się wzmocnić. Z Atletico Madryt na Tottenham Hotspur Stadium przyszedł Conor Gallagher, za którego klub zapłacił 40 mln euro.
Conor Gallagher, czyli piłkarz sprawdzony w Premier League
Choć Conor Gallagher przenosi się do Tottenhamu z Atletico Madryt, a więc z klubu spoza Premier League to na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Anglii został już pozytywnie zweryfikowany. 25-latek jest wychowankiem Chelsea, ale w Premier League grał także w innych klubach. Zaczynał na wypożyczeniu w West Bromie, z którym spadł z ligi, ale zapracował sobie, aby pozostać w elicie przenosząc się na wypożyczenie do Crystal Palace. Jako jeden z kluczowych graczy Orłów wrócił na Stamford Bridge gotowy już na grę w Chelsea. Latem 2024 roku odszedł z klubu nie z powodów słabej dyspozycji, a przede wszystkim dlatego, że właściciele Chelsea w osobach wychowanków zauważyli okazję na czysty zysk w kontekście zasad PSR narzuconych przez ligę i jeśli pojawiała się szansa to spieniężali graczy o takim statusie. Gallagher odszedł więc z Chelsea po sezonie, w którym spędził na boisku najwięcej minut spośród wszystkich graczy zespołu.
W Atletico Madryt u Diego Simeone – wydawałoby się, że trenera, którego spojrzenie na futbol idealnie współgra z atutami Gallaghera – tak często już nie grał. 25-latek wraca do Anglii jako piłkarz, który nie do końca poradził sobie za granicą. W debiutanckim sezonie był trzynastym zawodnikiem w klubowej klasyfikacji rozegranych minut w La Liga i połowę spotkań rozpoczął w wyjściowej jedenastce. W obecnych rozgrywkach było już jednak gorzej – na półmetku ligi ma tylko 4 mecze w podstawowym składzie. Transfer do Atletico odbił się także na reprezentacyjnej karierze Conora Gallaghera. Od początku 2025 roku nie zagrał ani razu w meczu o stawkę (1 występ w meczu towarzyskim) w kadrze Anglii. W każdym razie – kwota, za którą Spurs sprowadzają Anglika (40 mln euro) wygląda na bardzo przystępną, biorąc pod uwagę także zdrowie piłkarza. 25-latek w swojej seniorskiej karierze nie opuścił jeszcze żadnego (!) meczu z powodu kontuzji.
Największe problemy Tottenhamu
Zastrzeżenia wobec takiego ruchu Tottenhamu się jednak pojawiają, ale dotyczą nie samych umiejętności piłkarza, a charakterystyki, która nie rozwiąże największych kłopotow w grze zespołu Thomasa Franka. Na początek weźmy na tapet co konkretnie nie działa w Kogutach, aby uzmysłowić sobie jakiego profilu pomocnika najbardziej potrzebują.
Spurs bardzo słabo wypadają w statystykach ofensywnych. O ile sama liczba goli jest jeszcze przyzwoita, tak bardziej zaawansowane liczby wskazują, że trochę wprowadza w błąd. Strzały, strzały celne, strzały z pola karnego, kontakty z piłką w polu karnym przeciwnika, podania w pole karne oraz gole oczekiwane (xG) – we wszystkich tych statystykach Tottenham plasuje się w dolnej piątce tabeli (dokładnie 16. lub 17. miejsce). Najgorszym zespołem w Premier League są natomiast pod względem podań prostopadłych za linię obrony (tzw. through balls).
Nieumiejętność kreowania sytuacji wynika nie tylko z braku jakości czy wypracowanych schematów pod bramką przeciwnika, a przede wszystkim z kłopotów z progresją piłki, utrzymaniem futbolówki pod pressingiem przeciwnika i przejmowaniem kontroli nad przebiegiem meczu. Tottenham jest drugim najczęściej tracącym posiadanie piłki zespołem w tym sezonie Premier League, co wyraźnie wskazuje na problemy z wychodzeniem spod pressingu. Mimo że zespół Thomasa Franka nie sprawia wrażenia, jakby chciał wciągać przeciwnika do wysokiego pressingu, aby później wykorzystać wolne przestrzenie to jest trzecim zespołem pod względem liczby kontaktów z piłką w tercji defensywnej, podczas gdy w dotknięciach futbolówki w dwóch pozostałych tercjach boiska znajduje się w drugiej dziesiątce. Problem z progresją piłki jest ogromny.
Idealny pomocnik dla Tottenhamu
Profil pomocnika jakiego potrzebuje Tottenham jest więc bardzo klarowny. To powinien być głęboko cofnięty rozgrywający. Ktoś, kto zagra podanie mijające drugą linię przeciwnika, poradzi sobie przy pressingu przeciwnika, będzie decydował o sposobie rozgrywania ataków oraz nieustannie oferował się do gry. Tottenham piłkarza o takiej charakterystyce nie ma i po przyjściu Conora Gallaghera nadal mieć nie będzie.
W pierwszej piątce klubowej klasyfikacji podań progresywnych nie ma żadnego środkowego pomocnika Tottenhamu. Jeszcze gorszy obraz drugiej linii Tottenhamu mamy na tle całej Premier League, gdzie żaden pomocnik Spurs w obszarze podań progresywnych nie znajduje się nawet na poziomie średniej ligowej. Dobrze odzwierciedla to wykres stworzony przez użytkownika serwisu X o nazwie TheSpursStatsMan, który zamieszczamy poniżej. Ten sam użytkownik wyliczył również, że w wielu ligowych meczach obecnego sezonu jeden zawodnik przeciwników zaliczył więcej podań od całej formacji pomocy Spurs (dokładne statystyki w tweecie).
Bardzo mało prawdopodobne jest, że Conor Gallagher rozwiąże ten problem. To pomocnik box-to-box, któremu bliżej jednak do „10-tki” niż do „6-tki”. W fazie posiadania piłki więcej atutów ma w ostatniej tercji boiska, w finalizacji ataku niż w pierwszej tercji, przy budowaniu akcji. W poprzednim sezonie La Liga (nie bierzemy pod uwagę obecnych rozgrywek, ponieważ Gallagher rozegrał w nich niewiele minut) nowy nabytek Tottenhamu w przeliczeniu na 90 minut wykonywał prawie trzy razy mniej podań progresywnych (3,54) od swojego klubowego kolegi ze środka pomocy Rodrigo De Paula (9,87) oraz blisko dwukrotnie mniej od innego środkowego pomocnika Atleti, Pablo Barriosa (6,17). Nie był także pierwszoplanową postacią w rozegraniu. De Paul (75,8) oraz Koke (76,6) wykonywali znacznie więcej podań od Gallaghera (46,4), choć trzeba pamiętać, że Diego Simeone dość często ustawiał Anglika na lewej pomocy. Niemniej jednak, w ostatnim sezonie Gallaghera w Chelsea jego liczby na tle pozostałych środkowych pomocników zespołu wyglądały podobnie.
Co Conor Gallagher da Tottenhamowi?
Conor Gallagher grając w Chelsea jawił się jako piłkarz, przy którym inni środkowi pomocnicy wyglądają lepiej. Grając obok niego zarówno Enzo Fernandez, jak i Moises Caicedo częściej zbierali pochwały. Jest bardzo dobrym partnerem w drugiej linii dla zawodnika o profilu, który scharakteryzowaliśmy wśród największej potrzeby Tottenhamu. Jego nowy zespół – o ile nie dokona kolejnego transferu – na tym nie skorzysta, ale Gallagher ma również inne umiejętności, które może wnieść do drużyny.
25-latek posiada atuty w ofensywie, dzięki którym jest w stanie poprawić efektywność Tottenhamu w kreowaniu sytuacji. Chelsea opuszczał po sezonie, w którym zarówno w asystach, jak i w kluczowych podaniach był drugim najlepszym piłkarzem zespołu po Cole’u Palmerze. Nie zdziwimy się, jeśli Thomas Frank widzi w nim uniwersalnego piłkarza, który w jego preferowanym w Tottenhamie ustawieniu 4-2-3-1 może zagrać jako jeden z dwójki środkowych pomocników, „10-tka”, a także – jak u Simeone – lewoskrzydłowy. Duński szkoleniowiec na tej pozycji i tak dość rzadko ustawia naturalnych skrzydłowych (grał tam Kolo Muani, Richarlison, Tel, Simons i Bergvall), więc niewykluczone, że i Gallagher zostanie przetestowany na tej pozycji.
Gra bez piłki
Do największych atutów Anglika bez wątpienia należy intensywność i gra bez piłki. Trenerzy muszą najbardziej cenić go za przygotowanie fizyczne i bardzo rzetelną pracę w defensywie. Gdy występował w Crystal Palace, ówczesny trener tego zespołu, Patrick Vieira bardzo często stosował ciekawe rozwiązanie taktyczne w fazie bronienia, które nie byłoby możliwe bez Conora Gallaghera. Wychowanek Chelsea przy ustawieniu w średnim pressingu dołączał do napastnika tworząc blok 4-4-2, natomiast przy obronie niskiej formacja zmieniała się na 4-5-1, ponieważ Gallagher cofał się do linii pomocy. U Mauricio Pochettino w barwach The Blues również odgrywał bardzo ważną rolę w pressingu zwiększjąc intensywność. W mediach zwracano wówczas uwagę, że Rodri – zwycięzca Złotej Piłki za tamten sezon – najgorsze występy notował przeciwko Chelsea, gdy oddelegowany do zakładania pressingu na Hiszpana był właśnie Gallagher.
Intensywność Conora Gallaghera potwierdzają liczby. W sezonie 2023/24 – jego ostatnim przed odejściem z Chelsea – był w pierwszej dziesiątce spośród wszystkich zawodników Premier League w odzyskanych piłkach w tercji ataku (2. miejsce), pokonanym dystansie (4. miejsce) oraz wygranych pojedynkach (9. miejsce). Energia jaką wniesie do drugiej linii Tottenhamu będzie więc nieoceniona. Tottenhamowi obecnie brakuje wielu elementów, aby nabrać cech charakterystycznych dla topowych zespołów, a sprowadzenie Conora Gallaghera da Thomasowi Frankowi znacznie lepsze narzędzia, aby właściwie poukładać wysoki pressing (z którego obecnie nie korzystają często) oraz poprawić zespół w kontrpressingu, czyli reakcji po stracie piłki na połowie przeciwnika. Koguty nadal mogą mieć kłopot, aby zdominować przeciwnika poprzez posiadanie futbolówki, natomiast ze sprowadzonym z Atletico zawodnikiem być może będą w stanie zrobić to poprzez grę bez piłki.
Podsumowując, Tottenham sprowadza dobrego piłkarza, ale nie o profilu, którego najbardziej potrzebuje
Progresja piłki, umiejętność gry pod pressingiem przeciwnika oraz zapewnianie zespołowi kontroli nad meczem nie należą do atutów nowego nabytku zespołu, a tych cech najbardziej brakuje im w drugiej linii. Wybór Conora Gallaghera jako wzmocnienie środka pomocy jest więc bardzo zaskakujący, ponieważ oglądając regularnie mecze Tottenhamu trudno byłoby dojść do wniosku, że potrzebują gracza o właśnie takiej charakterystyce. Nie dajemy wielkich szans, że będzie to transfer, który odmieni zespół, natomiast 25-latek na pewno nie będzie bezużytecznym piłkarzem. Jest sprawdzony w silnym klubie Premier League, zawsze dostępny i ciągle z potencjałem na rozwój, więc kwota 40 mln euro jaką zapłacił Tottenham spokojnie mieści się w granicach rozsądku. Conor Gallagher najbardziej pożyteczny jest w grze bez piłki i – choć większe braki zespół ma w fazie posiadania – w tym elemencie z nowym nabytkiem Tottenham może stać się znacznie bardziej efektywny, co przełoży się na lepsze kontrolowanie meczów.
