Rozpędzony Arsenal gromi Crystal Palace! Kiwior zadebiutował w Premier League

Kolejny krok w stronę tytułu wykonany. Arsenal pewnie pokonał Crystal Palace na Emirates Stadium i powiększył przewagę do 8 punktów nad Manchesterem City, aczkolwiek ich rywale pauzowali w tej kolejce Premier League ze względu na mecz w Pucharze Anglii, więc mają rozegrane jedno spotkanie mniej. Zespół Mikela Artety jest na fali i na przerwę reprezentacyjną rozjedzie się w dobrych humorach.

REKLAMA

Mecz mógł rozpocząć się od niespodzianki

Mimo, że Arsenal od początku przejął kontrolę nad piłką i zepchnął Crystal Palace pod pole karne to goście stworzyli sobie lepszą okazję, ale po strzale Zahi piłka odbiła się od słupka, następnie od nóg Ramsdale’a i wypadła na rzut rożny. Kanonierzy utrzymywali się przy piłce na połowie rywala, ale brakowało im cierpliwości. Wszystko chcieli zrobić bardzo szybko, a – jak to mówił Pep Guardiola – im szybciej atakujesz, tym szybciej atakuje też rywal. Zespół Mikela Artety zazwyczaj bardzo dobrze reagował po stracie piłki błyskawicznie ją odzyskując, ale było kilka momentów, w których Crystal Palace wyprowadziło groźne kontrataki.

Z czasem Arsenal znalazł jednak swój rytm i… wystarczyło kilkanaście minut, aby było po zawodach. Najpierw Martinelli zdobył bramkę po asyście Bukayo Saki, a tuż przed przerwą Anglik do asysty dołożył gola wyprowadzając zespół na dwubramkowe prowadzenie. Kiedy Ben White zaczął częściej podłączać się do akcji ofensywnych – prawa strona Arsenalu funkcjonowała fantastycznie, a kombinacje między nim, Odegaardem, a Saką śmiało można wyciać i wrzucić w obieg do mediów społecznościowych. Saka został pierwszym zawodnikiem w tym sezonie Premier League, który zrobił double-double (dwucyfrowa liczba goli i asyst), a Martinelli zdobył 13. bramkę w lidze, co oznacza, że więcej goli z gry (bez rzutów karnych) ma tylko trzech zawodników. Biorąc pod uwagę, że obaj skrzydłowi mają dopiero po 21 lat – liczby te są imponujące.

Kanonierzy nie zamierzali odpuszczać

10 minut po przerwie podwyższyli na 3:0 przeprowadzając dynamiczną akcję środkiem. Gol został zapisany na konto Xhaki, ale nie wiadomo czy przypadkiem piłki do własnej siatki nie skierował Joel Ward. Arsenal nie chciał dziś wyhamować, zwolnić tempa i spokojnie dotrwać do końca meczu chowając piłkę do sejfu. To zresztą bardzo częsty obrazek meczów na Emirates Stadium, gdzie zespół niesiony dopingiem, jakiego na tym stadionie nie było chyba nigdy nie kalkuluje ani trochę. To też przekłada się na statystyki czystych kont. Dziś znów stracili bramkę, ale nawet gdy piłkarze Palace mogli poczuć krew zostali szybko zgaszeni kolejnym golem. Bilans czystych kont zespołu Mikela Artety na własnym stadionie to tylko dwa w dziewięciu meczach po mundialu. Kto by się tym jednak przejmował, kiedy zespół jest liderem tabeli i strzela jak na zawołanie?

Na koniec musimy odnotować, że w 86. minucie na boisku pojawił się Jakub Kiwior, który zmienił Gabriela Mahalhaesa. Dla Polaka był to debiut w Premier League.

Arsenal 4:1 Crystal Palace (Saka x2, Martinelli, Xhaka – Guehi)

***

Po więcej informacji o Premier League zapraszamy na grupę Kick & Rush – wszystko o lidze angielskiej

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,652FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ