Real Madryt przegrywa z Mallorką! Barcelona z szansą na powiększenie przewagi w tabeli!

Real Madryt wyszedł na dzisiejsze spotkanie z Mallorcą w mocno nietypowym zestawieniu. We wszystkich formacjach Królewskich od pierwszych minut brakowało wyraźnych liderów – czy to ze względu na rotacje Carlo Ancelottiego, czy problemy zdrowotne poszczególnych zawodników. Toni Kroos i Luka Modrić odpoczywali dziś na ławce rezerwowych, a Karim Benzema i Thibaut Courtois który doznał urazu podczas treningu przed meczem, nie mogli wziąć udziału w rywalizacji z Els Vermellencs. Ich brak w wyraźny sposób odbijał się na grze zespołu z Madrytu.

REKLAMA

W grze Realu Madryt nie kleiło się nic

W związku ze wspomnianymi wyżej różnicami personalnymi w kadrze Los Blancos można było spodziewać się pewnej obniżki jakości, ale chyba nie aż tak diametralnej. W poczynaniach gości praktycznie nic nie działało jak należy. W środku pola i w obronie zdarzały się straty i błędy. Jeden z nich w 13. minucie meczu kosztował Królewskich utratę gola. Nacho Fernandez ustawiony dziś na pozycji środkowego obrońcy wyskoczył do pojedynku główkowego z Vedatem Muriquim i… wygrał go. Na nieszczęście Hiszpana futbolówka odbiła się na tyle niefortunny sposób, że wpadła do siatki za plecy Andriya Łunina.

Z kolei w ofensywie Los Galacticos brakowało dokładności, pomysłu na rozegranie akcji i nadania odpowiedniego tempa. Mallorca bardzo dobrze pracowała w odbiorze, często nie szczędząc w środkach, ale robiła to na tyle skutecznie że madrytczycy nie byli w stanie przebić się przez ich zasieki. Podopieczni Carletto próbowali strzałów z dystansu, ale żaden z nich nie leciał nawet w światło bramki. Nawet uderzenia Fede Valverde, który słynie przecież z tego elementu, nie wychodziły dziś Urugwajczykowi. W zasadzie jedynym pozytywem w drużynie Realu był Eduardo Camavinga po raz kolejny udowadniający, że jest obecnie najlepszym wyborem na lewej obronie.

Pojawiło się światełko w tunelu, ale nie udało się z niego wyjść

Sypały się kolejne żółte kartki, Mallorca czuła się doskonale mogąc prowadzić swoją grę, co chwila wytrącając przeciwników z równowagi. Carlo Ancelotti wciąż nie dokonywał żadnych zmian, ufając piłkarzom których posłał na trudny bój od samego początku. Okazja na przełamanie pojawiła się w 60. minucie meczu. Vinicius Junior został sfaulowany przez Predraga Rajkovicia w polu karnym i sędzia Hernandez Hernandez wskazał na 11. metr. Do wykonania rzutu karnego podszedł Marco Asensio, który po dziwnym rozbiegu strzelił wprost w ręce Rajkovicia. Real nie wykorzystał swojej najlepszej szansy i wciąż musiał mordować się na Estadi de Son Moix.

Przyszedł czas na zmiany, ale te nie wystarczyły. To nie był ten mecz, w którym Mariano Diaz cudowanie staje się nieoczekiwanym bohaterem Królewskich. Toni Kroos i Luka Modrić próbowali wnieść swoją legendarną aurę i mentalność zwycięzców, ale wciąż brakowało kogoś kto byłby w stanie dokonać rzeczy najważniejszej – strzelić gola, chociażby na wagę remisu. Real Madryt musi pogodzić się z wstydliwą porażką, a ich strata do FC Barcelony może powiększyć się dzisiejszego wieczoru nawet do 8 pkt.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,520FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ