Za nami kolejny tydzień z NBA, czas więc na następne podsumowanie. Jak wyglądały półfinały oraz finał NBA Cup? Jak prezentuje się sytuacja w tabeli? Kto został zawodnikiem tygodnia, a kto największym rozczarowaniem? Odpowiedzi przedstawiam poniżej.
NBA Cup
Po ćwierćfinałach, które wyłoniły najlepszą czwórkę, nadszedł czas na półfinały. Pierwszy z nich rozegrano pomiędzy Orlando Magic oraz New York Knicks. Mecz był dość wyrównany, jednak to Knicks zwyciężyli 132–120. Kluczem do sukcesu był oczywiście Jalen Brunson (40 punktów, 4 zbiórki, 8 asyst), który otrzymał solidne wsparcie przede wszystkim od Karla-Anthony’ego Townsa (29 punktów, 8 zbiórek, 2 asysty).
Drugi półfinał odbył się pomiędzy San Antonio Spurs i Oklahoma City Thunder i okazał się jednym z najlepszych meczów tego sezonu. Zwycięsko wyszli z niego Spurs, wygrywając 111–109 i doprowadzając tym samym do drugiej porażki OKC w sezonie. Był to również powrót Victora Wembanyamy, który w niecałe 21 minut zdobył 22 punkty, 9 zbiórek oraz 2 asysty. Najlepiej punktującym zawodnikiem spotkania był Shai Gilgeous-Alexander — autor 29 punktów.
W wielkim finale spotkali się więc Spurs oraz Knicks. Przez trzy kwarty mecz był bardzo wyrównany, a do ostatniej części gry Spurs przystępowali z pięciopunktowym prowadzeniem. W czwartej kwarcie nastąpił jednak popis Knicks, którzy wygrali ją 35–19, a całe spotkanie zakończyło się wynikiem 124–113. Tym samym New York Knicks zostali trzecią drużyną w historii, która sięgnęła po triumf w NBA Cup.
Sytuacja w tabeli
Konferencja Wschodnia
Niezmiennie najlepszymi drużynami Wschodu są Detroit Pistons oraz New York Knicks. Zespół z Detroit, mimo że Knicks notują obecnie serię sześciu zwycięstw z rzędu, nie odpuszcza i nadal pozostaje liderem konferencji. Dalej znajdują się Celtics oraz Raptors, którzy wyprzedzili Boston i zajmują trzecią pozycję.
Po serii porażek wydaje się, że nadeszło przełamanie w Chicago Bulls. Josh Giddey i spółka wygrali 2 z 3 ostatnich spotkań. Tabelę Wschodu wciąż zamykają Washington Wizards z bilansem 4–21.
Konferencja Zachodnia
Liderem pozostają Oklahoma City Thunder, choć warto pamiętać, że ponieśli oni drugą porażkę w sezonie — w półfinale NBA Cup. Za nimi plasują się Denver Nuggets oraz San Antonio Spurs, którzy wykorzystali słabsze momenty Lakers i Rockets, opuszczając wreszcie piątą lokatę.
Zaskakująco dobrze spisują się Memphis Grizzlies, którzy wygrali 4 z ostatnich 5 spotkań i zajmują ósmą pozycję. Nadal zawodzą Golden State Warriors, którzy spadli już poniżej 50% zwycięstw. Dno tabeli niezmiennie okupują New Orleans Pelicans z bilansem 6–22, choć to „zaszczytne” miejsce mogą im wkrótce odebrać Sacramento Kings.
Zawodnik tygodnia
Zanim przejdziemy do zwycięzcy, warto wspomnieć o Jalenie Brunsonie, który poprowadził Knicks do triumfu w NBA Cup i zdecydowanie zasługuje na wyróżnienie.
Szczerze mówiąc, zaskakuje fakt, że zwycięzca musiał czekać na to wyróżnienie aż do ósmego podsumowania — co jednocześnie dobrze świadczy o poziomie i konkurencyjności ligi. Zawodnikiem tygodnia zostaje Nikola Jokić.
Serb notował w minionym tygodniu średnio 32,6 punktu, 12,6 zbiórki oraz 10,3 asysty i jest głównym powodem, dla którego Nuggets są niepokonani od sześciu spotkań. 30-latek prezentuje w tym sezonie kapitalną formę i być może wreszcie zakończy rozgrywki ze średnią triple-double — wszystko wskazuje na to, że jest na dobrej drodze, by tego dokonać.
Zawodnicy tygodnia
- Luka Dončić – 2
- Jaylen Brown – 1
- Cade Cunningham – 1
- Giannis Antetokounmpo – 1
- Austin Reaves – 1
- Josh Giddey – 1
- Tyrese Maxey – 1
- Nikola Jokić – 1
Rozczarowanie tygodnia
Po raz pierwszy w tym sezonie rozczarowaniem tygodnia zostaje zawodnik, który nie aspiruje do miana gwiazdy — spadek formy jest jednak zbyt wyraźny, by go zignorować.
Rozczarowaniem tygodnia zostaje Tyus Jones.
29-latek w poprzednim sezonie, jeszcze w barwach Phoenix Suns, notował 10,3 punktu na mecz. W obecnych rozgrywkach, już jako zawodnik Orlando Magic, jego najlepszym występem jest 10 punktów przeciwko Sixers. Jones zanotował również aż 14 spotkań bez zdobyczy punktowej, rozgrywając łącznie 25 meczów.
Oczywiście w tym sezonie gra znacznie mniej, jednak średnia 2,3 punktu na mecz mówi sama za siebie. Magic mieli być jedną z najmocniejszych drużyn Konferencji Wschodniej, a tymczasem zajmują dopiero siódme miejsce, a miano rozczarowania tygodnia przypadło już trzeciemu ich zawodnikowi. Do końca sezonu wciąż daleko, więc Orlando ma jeszcze czas na poprawę — grają lepiej niż na starcie rozgrywek, ale nadal wyraźnie poniżej oczekiwań.
