Koncert Lecha Poznań! Kolejorz zdemolował mistrza Szwajcarii

Lech Poznań rozpoczął walkę o pierwszą od sezonu 2020/2021 grę w rozgrywkach Ligi Europy. Na drodze Kolejorza w ostatniej rundzie eliminacyjnej stanęło mistrz Szwajcarii – FC Thun. Podopieczni Nielsa Frederiksena na papierze byli dość zdecydowanymi faworytami. Ostatecznie to zawsze boisko wszystko weryfikuje. A w takich potyczkach, o tak dużą stawkę niczego nie można być pewnym. Tym bardziej, że do rozegrania jest dwumecz.

Demolka i pokazanie siły

Zamiast meczu kibice przy Bułgarskiej w czwartkowy sierpniowy wieczór oglądali koncert w wykonaniu swojej ukochanej drużyny. Goście tylko w pierwszych kilku minutach potrafili stworzyć groźne sytuacje. W 2. minucie Radosław Murawski wybijał piłkę z linii bramkowej. Były to dla gości złe miłego początki. Powiedzieć, że z minuty na minutę było coraz gorzej to tak jakby nic nie powiedzieć. Mistrzowie Szwajcarii bardzo wysoko ustawiali się w obronie. Piłkarze FC Thun postanowili z Lechem Poznań wyjść bardzo odważnie, otwierając tym samym wiele sektorów na boisku. Piłkarze Nielsa Frederiskena postanowili to bezlitośnie wykorzystać.

Strzelanie w 10. minucie zaczął Patrik Walemark. Następnie czwarte trafienie w barwach mistrza Polski zanotował Allahyar Sayyadmanesh. W 25. minucie było już 3:0, a dubletem popisał się Walemark. Szwedzki skrzydłowy zagrał znakomitą pierwszą część spotkania. Zapłacił za to wszystko zdrowiem i w 37. minucie opuścił boisko. W 31. minucie swoją cegiełkę dołożył Mateusz Skrzypczak, a wynik pierwszej części spotkania tuż przed jej zakończeniem ustalił Radosław Murawski. Lech Poznań na tle mistrza Szwajcarii wyglądał jak drużyna o kilka klas lepsza. Piłkarze FC Thun wyglądali o wiele gorzej niż gracze FC Klaksvik. Farerzy nie stracili takiej ilości bramek w jednej połowie. Lechici dali swoim przeciwnikom srogą lekcję futbolu, pokazując niemały pokaz siły i chęć zagrania w tym sezonie w rozgrywkach Ligi Europy.

Wybijanie piłki z głowy i dalsze znęcanie się nad rywalem

Lech nie zamierzał się zatrzymywać i już na samym starcie drugiej części spotkania zaczął strzelanie. W 47. minucie po podaniu Allahyara Sayyadmanesha, gola zanotował – Daniel Hakans. Fin idealnie wykorzystał swoją szansę, która trafiła mu się po tym jak zastąpił kontuzjowanego Patrika Walemarka.

Tempo meczu po tym golu zdecydowanie zwolniło. Lechici już w zasadzie nic nie musieli. Swoje w tym meczu już ugrali, czekali na swoje okazje na podwyższenie wyniku. Z kolei Szwajcarzy mieli już ewidentnie dosyć tego meczu i jak najszybciej chcieli się już znaleźć pod prysznicem. W 79. minucie w polu karnym po podaniu Michała Gurgula znakomicie odnalazł się Robert Gumny, który nie chciał być gorszy od kolegów i też dołożył swoją cegiełkę do tego spektakularnego zwycięstwa.

Dla mistrzów Polski potyczka z FC Thun okazała się przyjemnym, sierpniowym spacerkiem. Drużyna Nielsa Frederiksena ma w zasadzie już zagwarantowany udział w rozgrywkach Ligi Europy. Trzeba tylko w Szwajcarii za tydzień dopełnić formalności. Przeszłość pokazała, że utrzymania żadnej zaliczki nie można być pewnym. Jednak bądźmy poważni… 4:1 to nie 7:0 i Lechowi nie może się już nic złego wydarzyć.

Lech Poznań – FC Thun 7:0 (Walemark 10′ 25′, Sayyadmanesh 20′, Skrzypczak 31′, Murawski 45′, Hakans 48′, Gumny 79′)

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img