Rafał Gikiewicz „ma kosę” z kolejnymi kibicami. 5 wniosków po 8. kolejce Bundesligi

Ósma kolejka Bundesligi za nami! Dotychczasowy lider z Berlina zanotował pierwszą porażkę w tym sezonie, co oznacza, że miejsce numer jeden i pozycję numer dwanaście dzieli ledwie sześć punktów. Wciąż dramatycznie wygląda sytuacja Bochum, które uzbierało ledwie jedno oczko, za odrabianie strat zabrały się za to Bayern i Lipsk. Co jeszcze wydarzyło się w ten weekend na niemieckich boiskach?

Jamal Musiala będzie liderem kadry Niemiec

Gdy 23 września reprezentacja Niemiec przegrała z Węgrami, tamtejsze media wystosowały dość ciekawy apel. Dziennikarze oczekiwali, by współpraca na linii Hansi Flick (selekcjoner Niemiec) oraz Julian Nagelsmann (trener Bayernu) obejmowała kadrowiczów, którzy powinni uzyskać jak najwyższą formę na mundialu w Katarze. Flick miał odbudować piłkarzy, ostatnio średnio radzących sobie w Bundeslidze. Nagelsmann ćwiczyć konkretne schematy z udziałem reprezentantów – wykorzystywane następnie w kadrze narodowej. Oczywiście temat odwrócono w żart, a trener Bayernu zaznaczył, że nie zamierza mieszać się w kwestie związane z drużyną narodową. Finalnie jednak, zawodnicy wracający z kadry wyraźnie odżyli. Kimmich, Musiala i Muller bez jakichkolwiek problemów rozbili Bayer Leverkusen. Szczególne pochwały należą się dwóm pierwszym. Joshua totalnie zdominował środek pola, z kolei Jamal błyszczał nieszablonową techniką, prezentując iście wirtuozerską grę. Napiszemy to z dużym przymrużeniem oka, ale widać, że graczom dobrze zrobiły treningi z Hansim Flickiem, który widzi w swoich dawnych podopiecznych filary reprezentacji Niemiec.

Union Berlin zaliczył potknięcie, które… nic nie da Puchaczowi

Umówmy się, to wcześniej czy później musiało się wydarzyć. Eintracht Frankfurt prowadzony przez wracającego do wysokiej formy Mario Gotze bez problemu wypunktował lidera Bundesligi. Gole wspomnianego Gotze oraz Jespera Lindstroma zamknęły losy rywalizacji już w pierwszej połowie, w drugiej goście dzielnie walczyli o odrobienie strat, ale z 12 oddanych strzałów tylko 4 zmierzały w światło bramki. Trener Urs Fischer zabrał do kadry meczowej Tymoteusza Puchacza, ale nie skorzystał z usług reprezentanta Polski. Szkoleniowiec deklarował wcześniej, że nie będzie rotował składem póki zespół wygrywa. Czy po porażace coś się zmieni? Obawiamy się, że nie. Nie zdziwi nas jednak, jeśli Union po spuszczeniu powietrza z pompowanego balonika w najlbiższym czasie zgubi wiele punktów. To solidny zespół, ale nie aż tak dobry by na dłużej zagościć na fotelu lidera.

Rafał Gikiewicz staje się wrogiem publicznym numer jeden

Polski bramkarz według Simona Terodde z Schalke miał prowokować kibiców ekipy z Gelsenkirchen. Szkoleniowiec Augsburga Enricoa Maassen wytłumaczył jednak, że Polak został trafiony zapalniczką rzuconą z trybun. Trener zachował jednak ostrożność, twierdząc, że zna wersję wydarzeń według Gikiewicza, ale sam nie widział dokładnie co się wydarzyło. W mediach społecznościowych możemy trafić na wiele krytycznych komentarze względem bramkarza, który zadziwiająco często podczas spotkań wyjazdowych wdaje się w wojenki z kibicami. Z drugiej strony, w socialach „viaplay” pojawił się screen, na którym ma być widoczna zapalniczka, którą został trafiony Gikiewicz. Wygląda na to, że Polak po prostu przyciąga wrogość kibiców rywali. Ostatecznie ma jednak powody do zadowolenia, bowiem jego ekipa wygrała 3:2, a przy zwycięskim golu asystę zanotował Robert Gumny.

źródło: twitter/viaplaysportpl

Borussia Dortmund to stan umysłu

Jest nam niezmiernie głupio. Po ostatniej kolejce sugerowaliśmy, że BVB może powalczyć o mistrzostwo, wykorzystując problemy Bayernu Monachium i RB Lipsk. Wystarczyło jedynie pokonać 1. FC Koln, które w ostatniej kolejce straciło punkty z Bochum. Borussia zrobiła jednak wszystko, by zmarnować szansę awansu na fotel lidera. Gra piłkarzy Terzicia wołała o pomstę do nieba, właściwie moglibyśmy punktować tu wszystko od poczynać linii defensywnej, po przydatność w ofensywie Modeste, ale i Malena oraz Adeyemiego. Leżącego się nie kopie, więc nie będziemy się dłużej rozpisywać.

Bochum musi spaść

Trener Thomas Letsch deklarował niedawno, że będzie stawiał w swoim zespole na Jacka Góralskiego. Trudno jednak oceniać, czy to dobra informacja dla Polaka. VfL jest w katastrofalnej dyspozycji, a 0:4 z RB Lipsk można uznać za najniższy wymiar kary. Gdyby zawodnicy Marco Rose byli nieco skuteczniejsi, ten mecz mógłby skończyć się pogromem większym niż niedawna klęska Bochum z Bayernem (0:7). Szanujemy Jacka, ale wpakował się w niezłe bagno. Bochum było jednym z kandydatów do spadku, ale że będzie aż tak źle – no cóż. Dziś to jedynie dostarczyciel punktów i worek treningowy dla poważniejszych rywali.

REKLAMA
PODOBNE
REKLAMA
102,994FaniLubię
10,659ObserwującyObserwuj
574ObserwującyObserwuj

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ