Zaległości zostały nadrobione. Przełożony ze względu na egipskie ciemności mecz Radomiak Radom – Arka Gdynia rozegrano w czwartkowy wieczór. Tym razem prąd nie zawiódł, a jupitery świeciły mocno jak nigdy. W Radomiu musieli do nich podpiąć jakieś wydajne źródło energii, które przy okazji zasilało piłkarzy. Zieloni rozprawili się z przyjezdnymi w błyskawiczny sposób.
Nie wiem tylko na ile to była to werwa gospodarzy, a na ile nieporadność Arkowców w pomaganiu Damianowi Węglarzowi. Formacja defensywna nie była najmocniejszą stroną zespołu tego wieczoru. Dość szybko, bo w 5. minucie rzut wolny w okolicach trzydziestego metra od bramki otrzymali piłkarze z Radomia. Jak stały fragment, to i Rafał Wolski, który uderzył prosto w bramkarza – a raczej uderzyłby, gdyby nie rykoszet od muru. Piłka mimo znacznej odległości zaskoczyła bramkarza Gdynian.
Podopieczni Dawida Szwargi byli zamroczeni po szybkim ciosie, w konsekwencji czego po chwili przyjęli kolejny. Christos Donis zagraniem zewnętrzną częścią stopy wyprowadził rywali w pole i wizjonersko obsłużył Capitę. Angolczyk tego zagrania nie mógł zmarnować, bo kolega z pewnością by mu tego nie wybaczył. Na tablicy wyników od 8. minuty było 2:0.
Wynik ten zresztą utrzymał się całą pierwszą połowę. Radomiak Radom nie zadowolił się szybkim prowadzeniem i wyglądał, jakby chciał nastrzelać maksymalną ilość bramek. Świetną szansę zmarnował Capita, gdy z bliska po zagraniu na jeden kontakt z Vasco Lopesem trafił w Węglarza. Bramkarza Arki przetestował także Zie Ouattara, który miał bardzo dużo chęci do ofensywnej gry. Po jednym ze sprintów Capity tempa nie wytrzymał Luis Perea i przy asyście fizjoterapeutów opuścił plac gry. Przed przerwą wymuszoną zmianę wykonać musiał też zastępujący Goncalo Feio Kiko Ramirez, gdyż Donis poczuł dyskomfort i nie mógł kontynuować gry.
Radomiak Radom nie wypuścił zwycięstwa
Arka wreszcie zdołała się otrząsnąć, ale jedyne zagrożenie kreowała po dośrodkowaniach. Z wygrywaniem pojedynków główkowych nie miał Vladislavs Gutkovskis. Łotysz gola nie zdobył, ale trochę krwi stoperom rywali napsuł. Filip Majchrowicz ani razu nie musiał się tarzać w błocie, gdyż większość głowek trafiała w jego ręce. Radomiak wyglądał w kreacji lepiej, ale zaraz po rozpoczęciu drugiej połowy dał sobie wbić gola kontaktowego. Noszący opaskę kapitańską Dawid Gojny wykorzystał piłkę zgraną przez Michałą Marcjanika i głową trafił do siatki.
Gutkovskis nie był już tak groźny po przerwie, za to lewą stroną próbował szarpać Oskar Kubiak. Po jednym z jego strzałów piłkę musiał parować do boku Majchrowicz, a następnie zaliczył jeszcze dwie interwencje po dobitkach. Bramkarz Zielonych zrehabilitował się tym kibicom za ostatnie niepewne występy. Arka nie dała rady zdobyć bramki na remis. Dawid Szwarga przegrał pojedynek na zmiany z Kiko Ramirezem. Opiekun gospodarzy postanowił ściągnąć obu strzelców bramek – Wolskiego i Capitę – ale to okazało się złotą roszadą. Wpuszczony Romario Baro zaraz po wejściu zacentrował piłkę tak, aby ta kończyła swój lot w okolicach dalszego słupka. Ten gol ostatecznie rozstrzygnął kwestie rozdziału punktów po tym meczu, choć Arka nie chciała tak łatwo odpuścić.
Radomiak Radom zwycięstwem u siebie zakończył passę pięciu meczów bez zdobycia kompletu punktów.
