Nottingham było największą niespodzianką poprzedniego sezonu Premier League. Przez wielu kibiców i ekspertów przed startem rozgrywek byli typowani jako zespół mający walczyć o utrzymanie, a tymczasem zajęli miejsce gwarantujące grę w europejskich pucharach. Co więcej, Forest przez długi czas okupowało lokaty w pierwszej czwórce, jednak końcówka sezonu nie była tak dobra w ich wykonaniu. Mimo to, do piątego miejsca, które dawało awans do Ligi Mistrzów zabrakło im tylko jednego punktu. Obecny sezon jest jednak ogromnym rozczarowaniem. Forest już dwa razy zmieniało trenera, a po 22 kolejkach zajmuje ostatnie bezpieczne miejsce i wciąż musi walczyć o utrzymanie.
Od jednej koncepcji do drugiej
Sukces w poprzedniej kampanii Forest zawdzięczało przede wszystkim dobrej organizacji w defensywie w niskim pressingu i błyskawicznych kontratakach po przejęciu piłki. Forest grało bardzo defensywny futbol. Miało trzecie najniższe średnie posiadanie piłki oraz stosowało drugi najmniej intensywny pressing w całej lidze. W przerwie między sezonami zarządzający klubem doszli jednak do wniosku, że styl gry Nottingham powinien być bardziej proaktywny. Zalążki tego było widać już w pierwszych trzech kolejkach. W tym czasie Forest miało najniższy współczynnik PPDA (określa na ile podań pozwalasz przeciwnikowi zanim podejmiesz próbę odbioru), drugą najwyższą liczbę odbiorów w tercji ofensywnej, piąte najwyższe średnie posiadanie piłki oraz najwyższy wskaźnik Field Tilt (określa procentową liczbę kontaktów z piłką w tercji ofensywnej w stosunku do rywala). Oczywiście były to tylko trzy kolejki, w których Nottingham nie mierzyło się z najtrudniejszymi rywalami. Mimo to, chęć zmiany sposobu gry była bezdyskusyjna.
W skutek porażki 0:3 z West Hamem oraz nieporozumieniach z zarządem Nuno Espirito Santo został zwolniony, a jego miejsce zajął Ange Postecoglou. Był to jasny sygnał w jakim kierunku zamierza iść klub. Australijczyk podczas pracy w Tottenhamie dał się poznać jako jeden z trenerów preferujących najbardziej ofensywny futbol. Jego zespoły zawsze miały rozgrywać piłkę krótko od bramkarza, długo utrzymywać się przy futbolówce i grać wysokim pressingiem. Taka filozofia gry na City Ground się jednak nie sprawdziła. Postecoglou nie potrafił trafić ze swoim przekazem do piłkarzy. Pod jego wodzą Nottingham nie wygrało żadnego z ośmiu meczów we wszystkich rozgrywkach. Zarządzający klubem nie mieli zamiaru dłużej czekać aż wszystko zatrybi, więc szybko pożegnali się z Australijczykiem.
Kadencja Seana Dyche’a
Zwolnienie Postecoglou i zatrudnienie Seana Dyche’a było wyraźnym przyznaniem się do błędu. Nottingham miało być zespołem bardziej ofensywnym, jednak w obliczu zagrożenia spadkiem sięgnięto po trenera jednoznacznie utożsamianego z defensywnym stylem gry. Dyche jest przedstawicielem starej angielskiej szkoły. Jego zespoły zawsze opierały się na dużej liczbie dalekich podań, zbieraniu drugich piłek oraz dobrej organizacji w obronie. 54-latek zawsze w pierwszej kolejności zabezpieczał defensywę i myślał o tym, jak nie stracić bramki, a nie jak ją strzelić. I nie inaczej jest na City Ground.
Sean Dyche miał obiecujące wejście do nowego zespołu. Z pierwszych dwunastu meczów we wszystkich rozgrywkach wygrał aż sześć i tylko trzy przegrał. Tym samym wyciągnął on zespół ze strefy spadkowej. Niemniej jednak, od połowy grudnia i zwycięstwa z Tottenhamem (3:0) Forest zgarnęło zaledwie cztery punkty w sześciu meczach oraz odpadło z FA Cup po porażce w rzutach karnych z grającym w Championship Wrexham. Obecnie Forest jest na ostatnim bezpiecznym miejscu w tabeli z przewagą pięciu punktów nad strefą spadkową. Kibice i wszyscy w klubie wciąż nie mogą być pewni utrzymania, co przed sezonem wydawało się być jedynie formalnością.
Dyche oczywiście poprawił wyniki, jednak nie jest to spektakularny progres. Postęp widać zwłaszcza w defensywie. Wskaźnik xGC (goli oczekiwanych straconych) spadł z 2,13 do 1,39. Z kolei w ofensywie liczby są niemal identyczne – współczynnik xG wzrósł jedynie o 0,02 (z 1,09 do 1,11). Niemniej jednak, od momentu zatrudnienia Dyche’a mniej punktów niż Nottingham zdobyło jedynie sześć innych zespołów. Natomiast pod względem punktów oczekiwanych – według danych ze strony Understat – Forest jest dopiero na 15. miejscu. Biorąc pod uwagę kadrę, jaką dysponuje ekipa Dyche’a oraz pieniądze wydane latem na transfery, można było oczekiwać czegoś więcej.
Nottigham niewygodne dla czołówki
Po trzech miesiącach pracy Dyche’a na City Ground, wizytówką jego drużyny bez wątpienia są starcia z silniejszymi na papierze zespołami. Forest ograło 3:0 zarówno Liverpool na Anfield, jak i Tottenham. W ostatniej kolejce urwali też punkty – choć duża w tym zasługa bramkarza Matza Selsa – Arsenalowi (0:0) oraz wcześniej Manchesterowi United (2:2). Jedynym zespołem z Big Six, który wygrał z Nottingham jest Manchester City (2:1), choć i oni nie mieli łatwej przeprawy. Z kolei jedynym spotkaniem, w którym Nottingham zostało zdominowane przez mocniejszego przeciwnika, było to przeciwko Aston Villi (1:3).
Za kadencji Dyche’a Nottingham – podobnie jak w zeszłym sezonie pod wodzą Nuno Espirito Santo – potrafi postawić się silniejszym. Dzięki dobrej organizacji w obronie oraz szybkich przejściach do ataku Forest jest dla każdego zespołu z czołówki niewygodnym rywalem. Znacznie więcej problemów ekipa Dyche’a ma w meczach, gdy jest zmuszona częściej posiadać piłkę. Za kadencji obecnego trenera z pięciu spotkań, w których Nottingham miało powyżej 50% posiadania piłki, przegrali aż cztery.
Nottingham w ataku pozycyjnym
Wyjątkiem jest niedawne starcie z West Hamem (2:1). Był to jednak raczej efekt szczęścia niż dobrej gry. Piłkarze Dyche’a odrobili straty strzelając pierwszego gola po rzucie rożnym, a drugiego z „jedenastki” po bezmyślnym faulu bramkarza rywali Alphonse’a Areoli. Nie licząc rzutu karnego, Forest – pomimo 12 strzałów – wykreowało sobie sytuacje warte zaledwie 0,51 xG. Podobnie wyglądało starcie z Evertonem (0:2) na City Ground w końcówce grudnia. Nottingham było przy piłce aż przez 69% czasu, wykonało 52 dośrodkowania i oddało 21 strzałów, jednak tylko dwa z nich miały wyższą wartość niż 0,1 xG.
Za kadencji Seana Dyche’a Forest wróciło więc po części do tego, co funkcjonowało w poprzednim sezonie, jednak mają również te same mankamenty. Największe problemy Nottingham ma w ataku pozycyjnym, kiedy przeciwnik odda im piłkę. Jedynym ich pomysłem na kreowanie sytuacji są wówczas dośrodkowania, jednak nie mając napastnika dobrze grającego w powietrzu, nie są już tak skuteczni. Zresztą Forest jest zespołem, który w obecnym sezonie wykonał najwięcej dośrodkowań, jednak tylko Liverpool i Aston Villa mają niższą celność takich zagrań. Aby zrobić krok do przodu w rozwoju, Dyche musi znaleźć receptę na te kłopoty i wykorzystać potencjał ofensywny zespołu. Przy kadrze, jaką aktualnie posiada Nottingham, obecne miejsce w tabeli i walka o utrzymanie są ogromnym rozczarowaniem.
