Nic dziwnego, że nie było goli… Wnioski po meczu Znicz – Pogoń

Nie każdy mecz będzie wielkim widowiskiem, trzymającym w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty. To sprawa jasna i naturalna. Nie oznacza to jednak przyzwolenia dla starć tak bezbarwnych, jak to, które Znicz Pruszków i Pogoń Grodzisk Mazowiecki zaprezentowały w 22. kolejce Betclic 1 Ligi. Było to po prostu absolutne przeciwieństwo dobrego futbolu. Szczegóły w naszych pomeczowych wnioskach.

1. Nie ma co się dziwić, że nikt nie strzelał…

Piłkarze obu drużyn przed meczem musieli chyba założyć się, kto zdoła zmarnować więcej szans bramkowych. Ani jedni, ani drudzy nie dali za wygraną i co chwilę robili wszystko, byle tylko znów nie otworzyć wyniku. W konsekwencji na przykład Karol Noiszewski uderzał nad bramką, a Jakub Jędrasik i Radosław Majewski – obok niej. Kiedy wreszcie padał strzał celny, to zazwyczaj, jak chociażby w sytuacji Oliwiera Olewińskiego, było to słabe kopnięcie wprost w bramkarza. Golkiperzy obu ekip pełnili więc w tym meczu rolę głównie chłopców do podawania piłek. Często musieli wprowadzać je do gry z linii 5. metra, a znacznie rzadziej naprawdę popisywali się prawdziwymi interwencjami. Równie trudne zadanie mieli kibice, którzy starali się, by… nie zasnąć, pomimo niezbyt żywej atmosfery na placu gry.

REKLAMA

2. Bez zgrania w piłce ani rusz

Z braku lepszych rozrywek podczas tego spotkania szczególnie uważnie obserwowałem Andreja Juzvaka ze Znicza Pruszków. Jedyny zimowy transfer klubu prowadzonego przez trenera Petera Struhara nie popisał się w tym spotkaniu niczym szczególnym. Widać, że lewy wahadłowy jest graczem dobrze wyszkolonym technicznie i nie popełnia wielu błędów, wystrzegając się boiskowej niechlujności.

Znacznie gorzej wyglądał jednak pod względem współpracy ze swoimi nowymi partnerami. Zdarzało mu się zagapić i nie wrócić do obrony na czas, przez co jego obowiązki były przerzucane na innych. Z drugiej strony, momentami aż prosiło się o jego odważniejszy ruch do przodu i wykorzystanie wolnej przestrzeni. Właśnie to przekazywali mu grający relatywnie blisko niego Daniel Bąk (z przodu) i Dominik Konieczny (z tyłu). Można jednak mieć nadzieję, że Czech wkrótce poprawi ten element swojej gry i pokaże pełnię umiejętności. Jeśli tak się stanie i styl drużyny już niedługo wejdzie mu w nawyk, może on być jednym z naprawdę ważnych elementów pruszkowskiego Znicza.

3. Po jednym punkcie to i tak za dużo…

Starcie zakończyło się bezbramkowym remisem i – delikatnie mówiąc – nie obfitowało w wielkie emocje czy zwroty akcji. Mogłoby być ono sztandarowym przykładem dla środowisk, które postulują rezygnację z przyznawania jakichkolwiek punktów za mecze z rezultatem 0:0. W tym przypadku było ono bowiem efektem nie żelaznej gry defensywnej czy imponującej organizacji, ale po prostu braku tempa i determinacji. Takie rywalizacje źle się ogląda i faktycznie można odnieść wrażenie, że „nagradzanie” po nich obu ekip podziałem punktów mija się z celem…

Znicz Pruszków 0:0 Pogoń Grodzisk Mazowiecki

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    144,427FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ