Przed startem sezonu byli jednym z głównych faworytów do spadku. W poprzednim sezonie zajęli 14. miejsce, więc naturalnie trzeba było ich rozpatrywać w gronie zespołów, które będą walczyć o utrzymanie. Nawet jeśli byli kibice, którzy doceniali grę Lechii Gdańsk od momentu, gdy ten zespół objął John Carver, to musieli brać poprawkę, że klub rozpoczynał sezon z pięcioma ujemnymi punktami ze względu na zalegości finansowe i naruszenie przepisów licencyjnych w poprzednich rozgrywkach. Biało-zieloni przebili jednak jakiekolwiek oczekiwania fanów i po 21. kolejce bez żadnych dylematów możemy o nich mówić jako o najlepszej ofensywie ligi.
Początek z problemami
Początek sezonu dla Lechii nie był łatwy. Na pierwsze zwycięstwo czekali do 6. kolejki, ponieważ ich głównym problemem była ogromna liczba traconych bramek. Mistrzowi Polski na własnym stadionie strzelili trzy gole, ale nie wystarczyło to nawet do zdobycia punktu, ponieważ Lech czterokrotnie trafił do siatki. Z Motorem Lublin trzy gole wystarczyły natomiast tylko do remisu. Z wyjazdu do Lubina wrócili z kolei z bagażem aż sześciu bramek. W pierwszych pięciu meczach stracili 17 goli. Na tamtym etapie rozgrywek mieli już więcej straconych bramek niż Wisła Płock po całej rundzie jesiennej. Co ciekawe, już wtedy imponowali skutecznością z przodu. Po pięciu rozegranych meczach mieli na swoim koncie najwięcej trafień, ex aequo z Cracovią. Niemniej jednak, aby myśleć o utrzymaniu – rozpoczynając z pięcioma ujemnymi punktami – konieczna była poprawa gry defensywnej.
Logicznym ruchem dla trenerów w takim momencie jest lepsze wyważenie proporcji pomiędzy nastawieniem na ofensywę, a defensywę. Zaakceptowanie, że zespół nie będzie strzelał aż tylu goli, ale za to znacznie lepiej będzie zabezpieczał dostęp do własnej bramki. John Carver nie chciał jednak zrezygnować z bardzo ofensywnego nastawienia, więc postanowił znaleźć sposób, aby naprawić defensywę, jednocześnie nie ingerując w ofensywę. Sezon Ekstraklasy rozpoczyna się na tyle wcześnie, że nawet po siedmiu kolejkach, w trakcie trwania wrześniowej przerwy reprezentacyjnej, kluby mają jeszcze czas, aby dokonać ostatnich ruchów na rynku transferowym i Lechia z tego skorzystała. Do Gdańska trafił Matej Rodin z Cracovii, który szybko stał się liderem defensywy. Z Bournemouth wypożyczono bramkarza Alexa Paulsena. Nowozelandczyk od razu wskoczył do podstawowej jedenastki i spisuje się nieźle.
Najlepszą obroną jest atak
To nie tak, że Lechia nagle stała się monolitem defensywnym. Wyłączając pierwszych pięć spotkań zespół Johna Carvera stracił 24 gole w 16 meczach. Gorszy wynik w tym okresie mają jedynie cztery zespoły (Bruk-Bet, Arka, Motor i Widzew). Zredukowali jednak liczbę traconych bramek do takich rozmiarów, które nie skreślają ich z walki o utrzymanie w lidze, w której trzeba zdobywać średnio około punktu na mecz, aby realnie myśleć o uniknięciu degradacji. Kluczowe było jednak utrzymanie ofensywnej tożsamości zespołu i sposobu gry, który dostarcza Lechii bardzo dużo bramek. Dzięki temu, gdy ułożymy tabelę z wyłączeniem pierwszych pięciu kolejek – na 1. miejscu znajduje się Lechia (oczywiście nie licząc ujemnych punktów). Od zamknięcia letniego okienka transferowego również żaden zespół nie zdobył większej liczby punktów od Gdańszczan.
W obecnym sezonie Ekstraklasy biało-zieloni najczęściej trafiali do siatki przeciwnika i mają całkiem dużą przewagę nad drugą Jagiellonią (44 gole Lechii, 36 Jagi). Jeśli popatrzymy na bardziej zaawansowane statystyki w postaci goli oczekiwanych (xG) to według oficjalnych statystyk Ekstraklasy bardziej jakościowe sytuacje od Lechii (1,56 xG) w przeliczeniu na mecz tworzą Pogoń Szczecin (1,79 xG) oraz Lech Poznań (1,76 xG). Więcej stworzonych „dużych sytuacji” (big chances) mają natomiast tylko Portowcy.
John Carver znalazł sposób na Ekstraklasę
Lechia ma charakterystyczny sposób gry, dzięki któremu są w stanie stwarzać sytuacje, a liga jeszcze nie rozszyfrowała jak to zneutralizować. W przeciwieństwie do wielu zespołów, które najczęściej znajdują się w czołówce ofensywnych statystyk, nie szczycą się posiadaniem piłki. Ich średni czas spędzony przy futbolówce w meczu wynosi 47,6%, co daje im 12. miejsce w lidze w tej statystyce. John Carver nastawia swój zespół na szybkie ataki po odbiorze piłki zanim rywal zdąży się zorganizować. Niemniej jednak, mimo że są nastawieni na bezpośrednie ataki, drużyna nie oddaje rywalowi inicjatywy w taki sposób, jak robi to np. Wisła Płock czy Zagłębie Lubin. Lechia rzadko cofa się do niskiego bloku. Chce odbierać piłkę wyżej, aby po jej odzyskaniu droga do bramki przeciwnika była krótsza. W meczach z udziałem Lechii trudno wskazać na której połowie gra toczy się częściej.
Zespół Johna Carvera broni, aby atakować. Gdy nie ma piłki nie myśli tylko o tym, jak powstrzymać przeciwnika przed wykreowaniem sytuacji, ale również jak zaskoczyć rywala po odbiorze futbolówki. W trwającym sezonie Ekstraklasy tylko Legia Warszawa częściej odzyskuje futbolówkę w strefie wysokiej, a we wskaźniku PPDA (passes per defensive action), który określa na ile podań pozwalasz przeciwnikowi zanim podejmiesz próbę odbioru Lechia jest w górnej połowie tabeli (7. miejsce). Intensywność dla 61-letniego trenera jest bardzo ważna i widać to po liczbie sprintów, jaką wykonuje jego drużyna. Pod tym względem w Ekstraklasie nie mają sobie równych (112,35 sprintów na mecz, druga Arka – 104,9).
John Carver rozwija piłkarzy ofensywnych
Sposób gry Lechii jest odpowiednio dobrany do charakterystyki ofensywnych piłkarzy. Największą gwiazdą zespołu jest Tomas Bobcek, autor 14 goli w obecnym sezonie ligowym i aktualny lider w wyścigu o koronę króla strzelców. Lechia nie jest jednak od niego uzależniona. W ostatnim ligowym spotkaniu z Motorem Słowak byl zawieszony za liczbę żółtych kartek, a jego koledzy i tak byli w stanie odnieść zwycięstwo, strzelając 3 gole, kreując sytuacje wyceniane – według portalu Fotmob – na dokładnie 3 gole oczekiwane (xG) oraz kreując 5 „dużych okazji”. W dziesiątce najlepszych zawodników Ekstraklasy w klasyfikacji kanadyjskiej znajduje się Camilo Mena (5 goli i 6 asyst). Rifet Kapic trzyma wysoki poziom i wciąż imponuje wizją gry, a nawet z Kacpra Sezonienko Carver zrobił zawodnika, który potrafi wnieść jakość, gdy wskoczy do wyjściowego składu.
Swoją filozofię John Carver wyłożył w wywiadzie z Przeglądem Sportowym. – Ja chcę, żeby [zawodnicy] popełniali błędy, Jeśli to robią, to znaczy, że szukają rozwiązań niestandardowych, nie grają bezpiecznie, chcą zrobić coś niespodziewanego. Nie chcę zawodników, którzy nie popełniają błędów, bo to znaczy, że grają bezpiecznie, na alibi. Ja sam mam 60 lat i też popełniam wiele błędów. To moje podejście, próbuj, rozwijaj się. Zawsze możesz grać na 10 metrów do tyłu, wtedy nie popełnisz błędu. Ale jak zagrasz na 40 metrów do przodu i to nie wyjdzie, nie będę na zły. Następnym razem po prostu popraw jakość podania – mówił angielski szkoleniowiec. Te słowa bardzo dobrze obrazują jego podejście do futbolu. Ma być odwaga, ma być ryzyko, ma być nawet szaleństwo. I taka strategia przynosi Lechii fantastyczne wyniki.
