Na co stać reprezentację Polski na Euro 2021?

Mimo że w ostatnich latach piłka reprezentacyjna coraz mocniej zachodzi w cień tej w klubowym wydaniu, to regularnie, co dwa lata, w przerwie między sezonami ma swoje pięć minut. Przez miesiąc wszyscy zapominamy o klubowych przynależnościach i ekscytujemy się jak grają reprezentacje. Mistrzostwa Świata bądź Europy to jedyne turnieje, podczas których wszyscy Polacy łączą się i – niezależnie od tego czy interesują się piłką nożną na co dzień, czy też nie – kibicują naszej kadrze. Jako że do najbliższego Euro 2021 zostały już tylko nieco ponad dwa miesiące, warto przeanalizować jakie szanse na korzystny rezultat podczas tego turnieju mają biało-czerwoni.

Jak będzie wyglądało Euro 2021?

W mediach sporo mówi się o tym, że na Euro 2021 przyjadą zawodnicy przemęczeni. Nie tylko fizycznie, ale również psychicznie. Wykończeni trudem obecnego sezonu oraz końcówki poprzedniego, dogrywanej w zawrotnym tempie. Nawarstwienie meczów jeszcze nigdy nie było tak duże. Czołowe kluby w Europie praktycznie bez przerwy muszą grać w systemie weekend – środek tygodnia – weekend. Ponadto nie możemy zapominać, że w lecie, zwłaszcza piłkarze klubów, które doszły daleko w europejskich pucharach, nie mieli praktycznie odpoczynku. Dlatego pojawia się sporo głosów, że tegoroczne Mistrzostwa Europy będą „turniejem zmęczonych nóg”, nie będzie padać dużo goli, a same mecze będą po prostu nudne i rozgrywane na niskiej intensywności. Zresztą miniona przerwa reprezentacyjna pokazała, jak może wyglądać czerwcowy turniej. Sporo czołowych zespołów wyraźnie grało na pół gwizdka, starając się nie forsować tempa i wygrać możliwie najmniejszym nakładem sił.

REKLAMA

W takich okolicznościach bardzo ważna będzie organizacja i konsekwencja w grze. Niepopełnianie prostych błędów oraz dopracowanie do perfekcji stałych fragmentów gry. Zresztą już w ostatnich latach można było zauważyć, że piłka reprezentacyjna zmierza w tym kierunku. Ze względu na małą ilość czasu oraz kilka zgrupowań w ciągu roku selekcjonerzy nie są w stanie wprowadzić i wyszlifować własnego stylu gry. Pandemia, a w konsekwencji natłok meczów, jeszcze bardziej zmniejszyła liczbę jednostek treningowych na zgrupowaniu. W takim wypadku jedyne, co można przećwiczyć, to schematy rozegrania stałych fragmentów czy organizacja gry obronnej.

Pragmatyzm górą

Jeśli spojrzymy na zwycięzców ostatnich wielkich turniejów reprezentacyjnych, to wszyscy – począwszy od Grecji w 2004 roku – skupiali się przede wszystkim na tym, aby bramki nie stracić. Nawet Hiszpanie, którzy w latach 2008-2012 długo utrzymywali się przy piłce, skupiali się na tym, by nie dopuścić przeciwnika do sytuacji podbramkowych. Na mundialu w 2010 roku wszystkie mecze w fazie pucharowej wygrywali po 1:0. Z kolei na ostatnich Mistrzostwach Europy Portugalczycy wygrali tylko jedno spotkanie w regulaminowym czasie gry (2:0 z Walią w półfinale), jednak w fazie play-off stracili zaledwie jednego gola.

Biorąc pod uwagę trendy na wcześniejszych turniejach oraz to, że piłkarze na Euro 2021 przyjadą przemęczeni, trudno oprzeć się wrażeniu, że tego lata będzie inaczej. Oczywiście, będzie się dało osiągnąć dobry wynik grając odważnie i stawiając na ofensywę. Jednak do tego potrzeba odpowiednio wysokich umiejętności piłkarskich całego zespołu i mimo wszystko, patrząc na to, jak grają czołowe europejskie drużyny, odnoszę wrażenie, że większość trenerów zdecyduje się na bardziej pragmatyczne podejście i zabezpieczenie własnej bramki. Zwłaszcza przez fazę grupową będą chcieli „prześlizgnąć się” jak najmniejszym kosztem, bez zbędnego eksploatowania swoich piłkarzy. Tak, by byli gotowi na najważniejsze mecze w fazie pucharowej.

Jak w tym wszystkim odnajdzie się reprezentacja Polski?

Oczywiście, rozważania te nie dotyczą naszej reprezentacji. Nie oszukujmy się – na Euro 2021 nasza kadra nie jedzie po medal. Sukcesem będzie powtórzenie wyniku sprzed pięciu lat – a więc dotarcie do ćwierćfinału. Osobiście uważam, że samo wyjście z grupy i odpadnięcie na etapie 1/8 finału będzie całkiem niezłym wynikiem – takim na miarę potencjału naszej kadry. Z kolei brak awansu do fazy pucharowej trzeba będzie rozpatrywać w kategoriach porażki. Trzeba pamiętać, że 3. miejsce również może nam dać awans. Na poprzednich ME cztery punkty wystarczały na wyjście z grupy. Co więcej, Portugalia remisując trzy mecze, a więc z dorobkiem trzech punktów i bilansem bramkowym równym zero, awansowała dalej. Poprzeczka nie wisi więc jakoś bardzo wysoko.

Problemem może okazać się zmiana selekcjonera. A konkretniej brak czasu. Czyli to, na co podczas budowy reprezentacji notorycznie się narzeka. Drużyna Paulo Sousy przed czerwcowym turniejem rozegra jeszcze tylko dwa mecze towarzyskie, w których szkoleniowiec będzie mógł przetestować różne warianty. Co gorsza, te trzy, które już za nami, były spotkaniami eliminacyjnymi do Mistrzostw Świata 2022 i nie dały nam zbyt wielu odpowiedzi. Pokazały jedynie, że Portugalczyk ma liczne pomysły, nie boi się nowych rozwiązań i potrafi reagować na wydarzenia boiskowe dobrymi zmianami. Ale cudotwórcą też nie jest i jak każdy popełnia błędy. Nie wypaliło posadzenie na ławce Kamila Glika w pierwszym meczu z Węgrami czy wystawienie Sebastiana Szymańskiego w roli „fałszywego wahadłowego”.

Do Euro 2021 mało czasu

Zwalniając Jerzego Brzęczka pół roku przed turniejem, Zbigniew Boniek podjął ryzyko. Może i za kadencji poprzedniego selekcjonera nasz zespół wydawał się stać w miejscu, nie porywał swoją grą i nie potrafił choćby przeciwstawić się mocniejszym reprezentacjom. Niemniej przeciwko rywalom z niższej półki nie notował wpadek i konsekwentnie wygrywał. A kluczem do osiągnięcia sukcesu na Euro nie będzie wcale wygrywanie z tymi najlepszymi, tylko z tymi z naszej półki i nieco słabszymi. A mecz z Węgrami, mimo że pierwszy za kadencji Paulo Sousy, pokazał, że to takie proste wcale nie jest.

Zgadzam się z wieloma ekspertami, że Sousy nie należy oceniać po tak krótkim czasie i trzeba dać mu czas. Bardzo prawdopodobne, że w dłuższej perspektywie okaże się lepszy od Jerzego Brzęczka. Jednak, tak jak przed tymi marcowymi meczami reprezentacji uważałem, że zwolnienie Brzęczka było zbyt pochopną decyzją, tak dalej zdanie podtrzymuję. Do Euro 2021 zostało już naprawdę niewiele i to nie czas na eksperymenty czy wprowadzanie nowego stylu gry. Owszem, reprezentację Polski pod wodzą Brzęczka ciężko się oglądało, ale wyniki się zgadzały. Czyli podobnie jak w przypadku wielu triumfatorów poprzednich wielkich turniejów.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    108,836FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ