Role się odwróciły. O ile kibice Widzewa Łódź przez lata spoglądali na Łazienkowską z zazdrością – przynajmniej jeśli chodzi o możliwości finansowe – o tyle obecnie to Widzew pozwala sobie na kosztowne transfery, a Legia musi (chce?) oszczędzać. Marek Papszun nie ma co liczyć na pokaźny budżet na zimowe wzmocnienia kadry. Nie oznacza to jednak, że ruchów nie będzie.
„Wszyscy zawodnicy występują po równo. Sytuacja Claude’a jest trudna – mamy nadmiar środkowych pomocników i na dziś trudno mu wywalczyć miejsce. Gramy na jednym froncie, zmieniliśmy system gry, funkcjonowanie graczy i na niektórych pozycjach mamy za dużo zawodników. Np. na prawym skrzydle mamy trzech i wszyscy zagrali po 30 minut. Tak, Claude ma wolną rękę, żeby znaleźć sobie klub” – tak obecną sytuację Claude’a Goncalvesa miał ocenić szkoleniowiec stołecznego zespołu.
Angaż 31-letniego pomocnika w lipcu 2024 roku określano jako transferowy majstersztyk, bowiem Legia Warszawa „podkradła” podstawowego gracza bułgarskiego Ludogorca. Portugalczyk nie okazał się jednak tak dobry, jak zapowiadano. W sezonie 2025/26 pojawił się na murawie w 13 spotkaniach, jednak uzbierał w nich blisko 700 minut. Swoje zrobiły co prawda problemy ze stawem skokowym, ale Marek Papszun najwyraźniej nie jest zwolennikiem jego talentu. Zawodnik mający przed sobą jeszcze 1,5 roku kontraktu z Legią ma znaleźć sobie nowy klub.
Legia Warszawa znalazła nowego bramkarza
Na Łazienkowskiej pojawi się za to Otto Hindrich. Rumuński bramkarz według doniesień Tomasza Włodarczyka zostanie wypożyczony do końca sezonu z opcją wykupienia z CFR Cluj. To dziwne rozwiązanie, bowiem 23-latek miał pewne miejsce w bramce rumuńskiego klubu. Teraz będzie rywalizował z Kacprem Tobiaszem. Papszun na pół roku będzie miał spokój z obsadą bramki, a potem przy Łazienkowskiej pomyślą, co dalej. Sytuacja jest o tyle korzystna, że bez większego wydatku udało się zrealizować jeden z zimowych celów. Przynajmniej doraźnie…
„Dopóki zawodnik nie jest podpisany i nie jest zawodnikiem Legii Warszawa, nie mogę nic zdradzić. Interesujemy się bramkarzami, to nie tajemnica. Kacprowi Tobiaszowi kończy się kontrakt, nie wiemy, jak potoczą się jego losy i czy zostanie z nami dłużej. Chcemy wzmocnić tę pozycję” – opowiedział Papszun, cytowany przez klubową stronę Legii Warszawa.
Nowy trener Legii Warszawa musi za to mierzyć się z wątpliwościami dotyczącymi Rubena Vinagre. 26-letni Portugalczyk został wykupiony przed rokiem ze Sportingu za 2,3 mln euro, ale od dłuższego czasu przy Łazienkowskiej mogą zastanawiać się, czy nie była to pochopna decyzja. Vinagre prezentuje się rozczarowująco, jesienią był cieniem samego siebie, a teraz już w pierwszym sparingu nabawił się problemów zdrowotnych. Pozostaje wierzyć samemu zainteresowanemu, że nie jest to nic poważnego. Papszun w rozmowie z klubowymi mediami stwierdził: „Musimy zrobić diagnostykę. Z odczuć Rubena nie wygląda to źle – normalny uraz przeciążeniowy w okresie, kiedy mocno pracujemy.”.
