Lechia jest szalona. 5 wniosków po 27. kolejce Ekstraklasy

Wielkanocna kolejka Ekstraklasy za nami. Działo się w walce o utrzymanie, działo się w walce o europejskie puchary i działo się w wyścigu o mistrzostwo Polski. Bruk-Bet łapiący tlen, debiut-powrót Bruno Baltazara, piłkarska tożsamość Pogoni, szalona Lechia oraz przedłużenie kontraktu z Adrianem Siemieńcem. Oto tematy, które omawiamy po 27. serii spotkań w Ekstraklasie.

Bruk-Bet łapie tlen w walce o utrzymanie

Mecz z Piastem Gliwice w wielkanocny poniedziałek wydawał się ostatnią szansą dla Bruk-Betu, aby jeszcze włączyć się do walki o utrzymanie. Koniec marcowej przerwy reprezentacyjnej oznacza rozpoczęcie ostatniego etapu sezonu, więc to też ostatni moment, aby złapać dobrą serię. Podopieczni Marcina Brosza pokonali Piasta na własnym boisku (3:2) i odnieśli pierwsze zwycięstwo w rundzie wiosennej, które może dać zespołowi mentalnego kopa na kolejne tygodnie. Co ważne, beniaminek wcale nie grał kompromitująco w 2026 roku, a często nie potrafił przełożyć sytuacji na gole.

REKLAMA

Bruk-Betowi do końca sezonu zostały mecze przeciwko wszystkim trzem (poza nimi) najniżej sklasyfikowanymi zespolami w tabeli – Arką (wyjazd), Widzewem (wyjazd) oraz Legią (dom). Ponadto przed własną publicznością zagrają z Wisłą Płock, która słabo radzi sobie na wyjazdach, a w delegacje udadzą się do Lubina i Katowic. Bruk-Bet nadal jest głównym kandydatem do spadku i prawdopodobieństwo utrzymania jest niewielkie, ale to jeszcze nie czas, aby definitywnie skreślić beniaminka z Niecieczy.

Bruk-Bet Termalica Nieciecza 3:2 Piast Gliwice

Radomiak ma zbyt dobry piłkarsko zespół, aby spaść z Ekstraklasy

Od dłuższego czasu zadajemy sobie pytanie: jeśli Widzew oraz Legia mają się utrzymać to kosztem którego zespołu (poza Bruk-Betem i Arką – choć Gdynian wcale nie można skreślać)? Jednym z tych, które dają nadzieję kibicom z Warszawy i Łodzi jest Radomiak Radom, który ma 4 punkty przewagi nad strefą spadkową. W rundzie wiosennej Warchoły wygrały tylko jeden mecz, jednak podział punktów w 27. kolejce Ekstraklasy z Motorem Lublin (1:1) w debiucie nowego-starego trenera dał pozytywne sygnały w kontekście końcówki rozgrywek, nawet jeśli zespół nie odniósł zwycięstwa.

Radomiak zanotował dość zbliżony występ do tych z końcówki jesieni pod wodzą Goncalo Feio. Chcieli grać piłką, pokazali wysoką kulturę gry, płynnie wymieniali podania i sprawiali wrażenie zespołu, który ma sporo jakości w składzie. Na korzyść Radomiaka z pewnością działa stopniowy powrót muraw do właściwego stanu (ta w Radomiu została wymieniona), przez co są w stanie lepiej wykorzystać swoje atuty. Z wyjściowej jedenastki, która wyszła na mecz z Motorem zdecydowana większość zawodników pod kątem technicznym jest na ponadprzeciętnym poziomie w skali Ekstraklasy (Dieguez, Blasco, Grzesik, Joao Pedro, Camara, Romario Baro, Wolski, Luquinhas). Aby szybko zażegnać wizję spadku z Ekstraklasy Radomiak musi poprawić jeszcze grę pod polem karnym przeciwnika, ponieważ z tym w ostatnim ligowym spotkaniu były kłopoty.

Radomiak Radom 1:1 Motor Lublin

Pogoń straciła swoją piłkarską tożsamość

Drugim zespołem, który moze „uratować” zarówno Legię, jak i Widzew jest Pogoń Szczecin, która w minionej kolejce przegrała właśnie z Legią Warszawa (0:2) na własnym stadionie po bardzo kiepskim występie. Po pięciu sezonach, w których Portowcy kończyli w TOP 4, obecnie muszą walczyć o utrzymanie. Szukając przyczyn takiego zjazdu zespołu trzeba poruszyć temat nowych właścicieli, pod wodzą których drużyna zaczęła tracić piłkarską tożsamość, którą z powodzeniem budowała przez kilka ostatnich lat.

Pogoń była synonimem gry ofensywnej, nastawienia na posiadanie piłki oraz chęci zdominowania przeciwnika. Zespołowi brakowało pragmatyzmu, co często okazywało się przeszkodą w zdobywaniu trofeów. To miało zmienić zatrudnienie Thomasa Thomasberga, który jest trenerem przykładającym większą wagę do defensywy, natomiast pod jego wodzą Pogoń zatraciła swoje futbolowe DNA. Oczywiście, trudno winą obarczać samego trenera, ponieważ otrzymał on zespół po dużej rewolucji kadrowej, która – jak się okazuje – była pełna nieudanych transferów. Pod rządami nowych właścicieli Pogoń stała się innym klubem zarówno poza boiskiem, jak i na nim. I obecnie trudno scharakteryzować sposób gry, w jakim chcą grać Szczecinianie.

Pogoń Szczecin 0:2 Legia Warszawa

REKLAMA

Lechia jest najbardziej szalonym zespołem w lidze

Obejmujesz prowadzenie, następnie przeciwnik fauluje w polu karnym i otrzymuje za to czerwoną kartkę. Ty wykorzystujesz rzut karny, a więc od 29. minuty prowadzisz dwoma bramkami i grasz w przewadze jednego zawodnika. Teoretycznie jest to sytuacja, w której powinieneś spokojnie dograć mecz do końca, ale nie w przypadku Lechii Gdańsk, najbardziej szalonego zespołu w Ekstraklasie. Gospodarze podwyższyli nawet wynik na 3:0, ale w ostatnim kwadransie stracili dwa gole i do doliczonego czasu gry, gdy zdobyłeś bramkę na 4:2, musiałeś drżeć o utrzymanie prowadzenia.

Ten mecz to Lechia Gdańsk w pigułce. John Carver stworzył zespół bardzo silny w ofensywie, grający bardzo odważnie, strzelający mnóstwo bramek, ale nie potrafiący zaciągnąć hamulca ręcznego i uspokoić meczu. Lechia ma najwięcej strzelonych goli, ale także najwięcej straconych (ex aequo z Bruk-Betem). W spotkaniach biało-zielonych padło łącznie 105 goli, o 21 więcej od drugiego w tej klasyfikacji Radomiaka. Mimo wszystko podejście angieslkiego trenera sprawdza się w obecnym sezonie Ekstraklasy. Po zwycięstwie z Koroną (4:2) są już w sytuacji, w której mogą czuć się bezpiecznie, a gdyby udało im się wygrać spór o anulowanie pięciu ujemnych punktów, Lechia może jeszcze powalczyć o europejskie puchary.

Przedłużenie kontraktu z Adrianem Siemieńcem to duża rzecz dla Jagiellonii

Jeszcze przed hitowym meczem z Lechem Poznań na Chorten Arenie Jagiellonia Białystok poinformowała, że przedłużyła kontrakt z aktualnym trenerem zespołu, Adrianem Siemieńcem. Biorąc pod uwagę jak dużo mówiło się o potencjalnym odejściu 34-latka za granicę, przekonanie go do podpisania nowej umowy to dla Dumy Podlasia spory sukces. W obecnym sezonie, po bezbramkowym remisie z Lechem, strata do liderującego Kolejorza nadal wynosi 3 punkty, więc zespół ciągle zachowuje realne szanse na mistrzostwo Polski.

Dla Jagiellonii walka o tytuł w kolejnym sezonie, w którym grę w Ekstraklasie muszą łączyć z europejskimi pucharami to coś, o czym przed zatrudnieniem Adriana Siemieńca nikt nie myślał. Trener przejmował zespół z misją walki o utrzymanie, a podczas jego 3-letniego okresu pracy w Białymstoku więcej punktów od Jagi zdobył tylko Lech Poznań. Od rejonów strefy spadkowej do fazy pucharowej Ligi Konferencji, zdobycia mistrzostwa Polski oraz jednej z najbardziej regularnych i najlepszych drużyn w Polsce w trzy lata to dorobek Adriana Siemieńca. Nowy kontrakt zostawia trenerowi furtkę na przyjęcie oferty z silniejszego klubu, ale zostawienie go na kolejne miesiące to dla klubu duża wartość.

Co jeszcze wydarzyło się w 27. kolejce Ekstraklasy?

  • Bartosz Nowak zaliczył już 11. asystę w tym sezonie Ekstraklasy, a ta z Wisłą Płock (1:0) w doliczonym czasie gry była na wagę zwycięstwa i trzymania się w walce o europejskie puchary dla GKS-u.
  • Po dwóch meczach bez gola Widzew wreszcie trafił do siatki, ale zrobił to dopiero w doliczonym czasie gry grając w przewadze jednego zawodnika od 37. minuty. Punkt z Rakowem (1:1) trzeba jednak docenić, a Vukovic nie przegrał jeszcze żadnego z czterech meczów.
  • Bardzo słabo wiosną radzi sobie Cracovia. Zespół Luki Elsnera przegrał w Zabrzu 3:0. Górnik włącza się do wyścigu o tytuł, a dla Pasów to czwarta porażka w pięciu ostatnich ligowych meczach.
  • Arka w debiucie Dariusza Banasika wygrała w meczu domowym z Zagłębiem Lubin (3:1), ale nie wydostała się ze strefy spadkowej, jednak znajdująca się wyżej Legia Warszawa ma taki sam dorobek.
SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    145,986FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ