Kosztował 650 tysięcy euro, Legia Warszawa odda go do 17-krotnego mistrza kraju

Legia Warszawa może w zimowym oknie transferowym pożegnać kolejnego zawodnika. Z doniesień szwajcarskiego Servette Inside wynika, że Marco Burch jest o krok od przenosin do Servette FC. Jeśli ruch zostanie sfinalizowany, 25-letni obrońca wróci do ojczyzny po nie do końca udanym epizodzie w Ekstraklasie.

Marco Burch trafił na Łazienkowską z opinią piłkarza, który może ustabilizować defensywę. W Szwajcarii był dobrze znany. To wychowanek FC Luzern, w którym z czasem został nawet kapitanem pierwszej drużyny i miał w dorobku Puchar Szwajcarii. Na papierze wyglądało to solidnie – środkowy obrońca w dobrym wieku, z doświadczeniem ligowym i reprezentacyjnym (w przeszłości występował też w młodzieżowej kadrze Szwajcarii, m.in. na Euro U21).

REKLAMA

Marco Burch nie dostanie kolejnej szansy

Problem w tym, że w Legii jego rola była od początku ograniczona. W bieżącym sezonie pojawiał się na boisku sporadycznie. Rozegrał zaledwie siedem spotkań, a jego status w kadrze nie przypominał piłkarza „pierwszego wyboru”. Warto jednak zauważyć, że wiosną sezonu 2024/25 Szwajcar został wypożyczony do Radomiaka Radom, gdzie prezentował się co najmniej solidnie. Dlaczego przy Łazienkowskiej nie dawano mu szans? Czy rzeczywiście był słabszy od konkurencji? Tego już pewnie nigdy się nie dowiemy.

Servette ma widzieć w nim rozwiązanie „na już”. W przekazach pojawia się informacja, że obrońca dołączy do drużyny na zgrupowaniu w Hiszpanii. Z perspektywy Servette to ważne – klub zwykle szuka zawodników gotowych do gry szybko, bez długiego „rozruchu” po wielu miesiącach przerwy.

Dla Legii ewentualne odejście Burcha oznacza zwolnienie miejsca w kadrze i prawdopodobnie korektę planów transferowych w defensywie. Z kolei dla samego piłkarza powrót do Szwajcarii może być szansą na reset. Znajome środowisko, liga, w której już udowodnił wartość, oraz realna perspektywa regularnych minut. Szwajcarskie źródła nie informuję o warunkach finansowych transakcji, ale wydaje się, że Legia Warszawa nie ma większych szans na odzyskanie 650 tysięcy euro, które zainwestowała w sprowadzenie defensora. Szczególnie że ten ma przed sobą ostatnie miesiące umowy. Pokusić się o taki wydatek, nie stawiać na zawodnika (niespełna 900 minut w Ekstraklasie), a potem oddać za bezcen. No cóż, Legia Warszawa nie będzie wspominała tego transferu z sentymentem.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    143,283FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ