Kolejny dzień w biurze. Real Madryt znowu odwrócił wynik meczu po przerwie!

Hitem pierwszej kolejki po wrześniowej przerwie reprezentacyjnej było spotkanie Realu Madryt z Realem Sociedad na Santiago Bernabeu. Królewscy do tej pory byli niepokonani w lidze, notując cztery zwycięstwa z rzędu. W osiągnięciu tych wyników nie przeszkadzały im nawet liczne kontuzje. Txuri-Urdin też jeszcze nie przegrali w tym sezonie, ale ich bilans to trzy remisy na start i zwycięstwo w czwartej kolejce. Ekipa Imanola Alguacila nabierała tempa przed powrotem do Ligi Mistrzów.

REKLAMA

Real Madryt znowu zaspał w obronie

To dopiero piąta kolejka, a Los Blancos już po raz trzeci w tym sezonie stracili gola na samym początku meczu. Tym razem już w 5 minucie na listę strzelców wpisał się Ander Barrenetxea. Jeszcze jego pierwsze uderzenie obronił Kepa, ale dobitka już znalazła drogę do siatki. Ledwie kilka minut później Królewskich przed stratą drugiego gola uratowało tylko odgwizdanie spalonego. Ataki Realu Sociedad napędzane były przez Takefusę Kubo. Japończyk jest w świetnej formie, co udowadniał na Santiago Bernabeu przy niemal każdym kontakcie z piłką. Obrońcy Realu Madryt mieli z nim sporo problemów, ale wiele na własne życzenie. Gospodarze grali w defensywie na stojąco, dodatkowo bez nakładania większej presji na przeciwniku. Zawodnicy Realu Sociedad mieli sporo czasu na planowanie każdego zagrania, a do tego ruchem bez piłki bardzo łatwo uciekali z radarów piłkarzy Carlo Ancelottiego.

Królewscy w ofensywie bardzo często wymieniali się pozycjami, co skutkowało włączaniem się do ataków nawet przez Davida Alabe i Antonio Rudigera, i to nie tylko przy okazji stałych fragmentów gry. Gospodarze wyglądali na pobudzonych po stracie gola, i szukali okazji do wyrównania wyniku. Najbliżej był Joselu, ale piłka po jego strzale obiła tylko poprzeczkę bramki. W ciągu pierwszej połowy nie brakowało okazji tak z jednej jak i drugiej strony. Oglądaliśmy bardzo żywe starcie drużyn nastawionych na grę ofensywną. Los Blancos nie potrafili jednak znaleźć drogi do bramki i na przerwę schodzili przy niekorzystnym dla siebie wyniku.

Real Madryt zrobił to, z czego jest już znany

Druga połowa zaczęła się idealnie dla Realu Madryt. Już minutę po wznowieniu gry do wyrównania doprowadził Fede Valverde po podaniu od Frana Garcii. Po tym golu mecz jednak stracił na tempie. Real Sociedad nie był już chętny na wymianę ciosów z rywalami i grał dużo bardziej ostrożnie, także w fazie ofensywnej. Real Madryt natomiast świadomie nie forsował tempa, wyczekując odpowiedniego momentu na wyprowadzenie kolejnego ciosu. Ten przydarzył się kwadrans później. Fran Garcia posłał dośrodkowanie w pole karne, a te wykorzystał Joselu wyprowadzając gospodarzy na prowadzenie.

Real Sociedad był zmuszony do podjęcia ryzyka, ale ich gra w drugiej połowie znacząco różniła się od tego, co prezentowali w pierwszej części. Wyglądali na stłamszonych przez piłkarzy Carlo Ancelottiego i niemających pomysłu na przeciwstawienie się im. Potrafili co prawda utrzymywać się długo przy piłce, ale raczej daleko od pola karnego Realu Madryt. Brakowało też indywidualnych przebłysków takich zawodników jak Kubo czy Oyarzabal. Królewscy kontrolowali przebieg meczu, nawet jeżeli nie mieli piłki w swoim posiadaniu. Skupili się na utrzymaniu korzystnego wyniku, nie angażując się już w ataki całym zespołem.

Real Madryt 2:1 Real Sociedad (Valverde 46′, Joselu 60′ – Barrenetxea 5′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,648FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ