W Poznaniu Taofeek Ismaheel jest nazywany mr Conference League. Nigeryjczyk wyróżnia się w tych rozgrywkach. Z kolei na polskich boiskach nie notuje tak dobrych liczb, ale nie można też powiedzieć, że gra źle. Przy coraz mniejszych szansach na wykupienie Luisa Palmy należy rozważyć skrzydłowego wypożyczonego z Górnika Zabrze jako alternatywną, tańszą opcję.
W ostatnich tygodniach sporo szumu medialnego stworzyło się wokół perspektyw Luisa Palmy na pozostanie w Lechu Poznań. Tuż po wypożyczeniu Honduranina wydawało się, że koniecznością będzie wykupienie go z Celticu Glasgow. Z czasem jednak jego forma spadła i pod znakiem zapytania stoi sens zapłacenia 4 milionów euro.
Trochę mniej mówi się o podobnej sytuacji Taofeeka Ismaheela. Podobnej, ale nie identycznej, Nigeryjczyk bowiem nie należy do tak wyróżniających się zawodników Kolejorza. To gracz bardziej do rotacji niż pewniak do pierwszego składu. Natomiast również należy do grona wypożyczonych zawodników, których wykup należy rozważyć.
Taofeek Ismaheel to tańsza opcja
Wiekowo Taofeek i Luis to równieśnicy. Obaj urodzili się w 2000 roku. Odrobinę młodszy jest ten pierwszy, bo o niecałe pół roku. Nie można więc powiedzieć, żeby któryś z nich miał lepsze perspektywy – choć wiadomo, że niektórzy zawodnicy potrafią wystrzelić w momencie, w którym wydaje się, że sięgnęli sufitu.
Natomiast sporą różnicę zauważymy w potencjalnej sumie wykupu. Nigeryjski skrzydłowy może być tańszy co najmniej o trzy czwarte kwoty, jaką trzeba by zapłacić za Palmę. Gdy przychodził do klubu pod koniec okienka, mówiło się, że ewentualna kwota wykupu wynosi około milion euro. Biorąc pod uwagę jego występy na europejskich boiskach (3 gole, 2 asysty) nie zdziwimy się, jeśli odrobinę wzrosła. Wciąż jednak są to mniejsze pieniądze, niż trzeba by zainwestować w Honduranina.
Gorszy, ale stabilniejszy
Argumentem za pozostaniem Ismaheela w klubie jest stabilność formy, jaką ten zawodnik zachowuje. Pomimo że jakościowo odstaje od wypożyczonego piłkarza Celticu, to wciąż potrafi robić sporo zamieszania z boku boiska. Brakuje mu trochę kompetencji taktycznych oraz wykończenia, ale takie rzeczy można jeszcze w jego wieku do jakiegoś stopnia poprawić. Liczbowo też nie prezentuje się oszałamiająco, bo we wszystkich rozgrywkach strzelił 3 gole i zaliczył 4 asysty, ale jest na czym go budować.
W wypadku, gdyby Lech ponownie przygotowywał się w przyszłym sezonie do europejskich pucharów, stanowiłby dobrą alternatywę jako ktoś, kto wprowadza nieprzewidywalność. Byłby co najmniej przyzwoitym zmiennikiem. A gdyby udało wprowadzić się go na wyższy poziom i dać mu środowisko do wykręcenia lepszych liczb, to może nawet udałoby się odrobinę na nim zarobić.
Sam Afrykanin dobrze czuje się w Poznaniu, ale nie stawia jasnych deklaracji.
– Jestem tutaj szczęśliwy i gotowy do wykonywania swojej pracy. Koncentruje się na tym, co tu i teraz. Nie wiem, co wydarzy się w kontekście mojej przyszłości. Mogę tylko mówić o tym, że oczywiście teraz jestem tutaj szczęśliwy – powiedział skrzydłowy, cytowany przez portal Sportowy Poznań.
Piłeczka znajduje się po stronie Kolejorza. Jeśli w klubie, po ponad półrocznej współpracy, wciąż dostrzegają potencjał Ismaheela, to transfer definitywny nie będzie czymś nieuzasadnionym.
