Goran Pandev niczym Aleksander Wielki? Macedończycy wierzą, że tak!

Reprezentacja Macedonii Północnej to teoretycznie najsłabsza drużyna zbliżającego się Euro, która w najnowszym rankingu Fifa zajmuje 62. miejsce. Może się wydawać, że w grupie C z Austrią, Holandią i Ukrainą jest wręcz skazana na pożarcie. Ale czy na pewno?

Teoretycznie o możliwościach macedońskiej kadry sporo mówią same powołania. Igor Angelovski w swoim zespole znalazł miejsce dla trzech rodzimych ligowców, a na liście powołanych pojawiły się także nazwiska z takich lig jak albańska, bośniacka  czy węgierska. Na pierwszy rzut oka nie wygląda to najlepiej. Ale wbrew pozorom Macedończycy wcale nie muszą pełnić roli chłopców do bicia. W zespole nie znajdziemy wielu piłkarzy o głośnych nazwiskach, jednak nie oznacza to, że wszystkim brakuje odpowiedniej jakości.

Oczywiście wśród powołanych próżno szukać  technicznych wirtuozów, jednak da się spotkać solidnych rzemieślników. Takich jak chociażby Stefan Ristovski i Arijam Ademi, którzy mają za sobą całkiem niezły sezon rozegrany w barwach Dinama Zagrzeb. Wyróżnić można także Enisa Bardhiego, który regularnie wybiegał na boiska La Liga w koszulce Levante. Wiadomo, że najjaśniejszym punktem ekipy znad Wardaru jest wiecznie młody Goran Pandev (o którym więcej słów nieco później), jednakże przykład Rysiów z Południa doskonale pokazuje, że przy obecnym formacie eliminacji da się awansować na Mistrzostwa Europy nie mając do dyspozycji zawodników za dziesiątki milionów euro.

Droga na turniej

Cóż, drużyny z Bałkanów nie ma co porównywać z tuzami europejskiego futbolu takimi jak Francja czy Niemcy. Jednak mimo to, w marcowym meczu eliminacji Mistrzostw Świata 2022 podopieczni Angelovskiego potrafili naszych zachodnich sąsiadów ograć. I to na wyjeździe! Popularne Czerwone Lwy  (bo także taki przydomek przyległ do ekipy z Bałkanów) potrafią zaskakiwać, choć bazują głównie na wysokiej fizyczności i walce o każdą piłkę.

Klucz do sukcesu? Gra zespołowa i walka do ostatniego gwizdka. Czerwono-żółci wywalczyli miejsce w barażach na Euro w ostatniej kolejce, pokonując Izrael po bramce w doliczonym czasie pierwszej połowy. Piłkarze z południa Europy przegrali oba mecze z faworyzowanymi Polakami i Austriakami, ale najważniejsze jest to, że udanie walczyli z ekipami na swoim poziomie. Podobnie było w samych barażach, gdzie w półfinałowym spotkaniu „podwyższonego ryzyka” Rysie  pokonały Kosowo, a następnie w finale odprawiły z kwitkiem Gruzję.

Kim może postraszyć Macedonia Północna?

Za największe gwiazdy w kadrze uważani są lewy obrońca Ezgjan Alioski z Leeds Mateusza Klicha, jeden ze zmienników Piotra Zielińskiego z Napoli Eljif Elmas i legendarny Goran Pandev z Genui. Na papierze to właśnie w linii ataku reprezentacja Macedonii Północnej wydaje się najsilniejsza, gdyż to w tej formacji na co dzień występują Aleksandar Trajkovski z Mallorci czy Darko Churlinov ze Stuttgartu. A linia ognia mogłaby wyglądać jeszcze lepiej, gdyby kontuzji nie nabawił się napastnik Ilija Nestorovski z Udinese .

Goran Pandev – człowiek instytucja

Macedończyków od innych reprezentacji, które grają na grających na zbliżonym poziomie odróżnia to, że mają w swoim składzie napastnika z instynktem killera – Gorana Pandeva. Zawodnik Genui może nie jest już tak szybki czy wytrzymały jak kilka lat temu, ale wciąż ma doskonałe wyczucie czasu w polu karnym, niesamowitą technikę użytkową i świetnie ułożoną lewą nogę. Były piłkarz m.in. Lazio czy Napoli to żywa legenda Czerwonych Lwów. Nie licząc rocznej przerwy na grę w Turcji, od 20 lat występuje w lidze włoskiej.

W Serie A zdobył ponad 100 goli, raz sięgnął po mistrzostwo, dwukrotnie po superpuchar, a pięciokrotnie po Puchar Włoch. W reprezentacji zadebiutował w 2001r. w meczu z Turcją, a obecnie ma na koncie 37 goli. Największym sukcesem napastnika, który w niewielkim zaokrągleniu strzela gola w kadrze średnio co 3 spotkania było sięgnięcie po puchar Ligi Mistrzów i Klubowe Mistrzostwo Świata z Interem Mediolan.

Można powiedzieć, że dla Pandeva tegoroczne Euro to piękne zwieńczenie kariery. Oczywiście to sam zawodnik wie najlepiej, kiedy odwiesić buty na kołek, jednak wydaje się, że już nigdy więcej 37-letni obecnie zawodnik nie będzie miał okazji brać udziału w tak wielkiej imprezie. Ciekawostką jest fakt, że po wygraniu Champions League w 2010r., urodzony w Strumicy gracz postanowił założyć własny klub piłkarski. Jego siedzibą do dziś jest rodzinne miasto piłkarza, a sam klub zdobył w 2019r. Puchar Macedonii Północnej. W obecnej kadrze zespołu znajduje się nawet zawodnik Akademiji Pandeva, którym jest 26-letni Marjan Radeski.

Macedonia Północna potrzebuje bohaterów?

Sport powinien być możliwie jak najbardziej wolny od polityki. Jednak są takie miejsca na kuli ziemskiej, gdzie te dwa światy się przecinają. Można powiedzieć, że jednym z nich jest Macedonia Północna.

Zatem zanim przejdę do sedna, słów kilka o sytuacji społecznej w tej eks-jugosławiańskiej republice. Generalnie, w ostatnich czasach ciężko być Macedonią – dookoła siebie nie masz żadnych przyjaciół. Dla unormowania stosunków z Grekami musiałaś zmienić swoją nazwę. Na wschodzie spod byka patrzą się Bułgarzy, których pewna część jest święcie przekonana, że Macedończycy to „tylko” tacy ichniejsi Kaszubi. Na zachodzie jest Albania, z którą po kryzysie migracyjnym w 2001r. toczyłaś nawet wojnę, a obecnie coraz częściej wysłuchujesz o projekcie „Wielkiej Albanii”.

kibice podczas fety w Skopje, źródło własne

Ludność Albańska gęsto zamieszkuje okolice Tetowa, w którym stanowi większą część populacji i ma swój klub piłkarski o nazwie Shkendija. Polscy kibice kojarzą go głównie za sprawą pamiętnego dwumeczu z Cracovią, zaś dla większości Macedończyków jest to najbardziej nielubiany klub w kraju. Wszystko za sprawą gorącej rywalizacji z klubami ze stolicy i radykalnej grupy kibicowskiej Ballistet.

Grupa ta znana jest z licznych eskapad, którym towarzyszą brutalne starcia z policją. W 2010r. zasłynęła z pobicia piłkarzy Robotnickiego podczas trwania meczu, a rok później powtórzyła ten czyn w spotkaniu z FK Ohrid. Oprócz tego na stadionie w Tetowie często prezentowane są pro-albańskie oprawy, podczas prezentacji których wzywa się min. do … wybicia wszystkich Serbów. Sami przyznajcie, że to hardcore, zwłaszcza jak na standardy europejskie.

Na deser zaś ciekawostka religijna – ponad 60% mieszkańców państwa należy do Macedońskiego Kościoła Prawosławnego, który od 1967r. przez konflikt z Serbskim Kościołem Prawosławnym jest… uważany za niekanoniczny. I to pomimo tego, że liczy ponad 1.2 miliona wiernych. Do tego dodajmy niski przyrost naturalny, który według aktualnych prognoz do 2050r. będzie skutkował tym, że Macedończycy staną się mniejszością we własnym kraju. Dużym problemem jest także wysoka przestępczość i korupcja, a także bardzo mocno skonfliktowana scena polityczna.

Czy lekiem na szarzą codzienność może być więc sport?

Jak najbardziej! Piłka nożna to obok piłki ręcznej najpopularniejszy sport w Macedonii Północnej. Już sam awans na Euro był uznany za ogromny sukces. Macedończycy pierwszy raz w historii będą mieli okazję oglądać mecze swojej reprezentacji na wielkim turnieju i dla większości z nich będzie to zapewne niezapomniane przeżycie. Ewentualne wyjście z grupy?  W kraju słynącym z rakiji i zamiłowania do palenia tytoniu z pewnością wywołałoby to powszechną euforie.

Czy jest to możliwe? Cóż, futbol nie takie rzeczy widział, a grupa C może sprzyjać niespodziankom. Pomocna może okazać się gorąca, bałkańska krew i… strzelecki instynkt Pandeva. Bo kto jak nie on, wyróżniony prezydenckim orderem za dokonania sportowe, ma być dla Macedonii Północnej nowym, piłkarskim Aleksandrem Wielkim?

REKLAMA
Damian Myszewski
Damian Myszewski
Kibic polskich reprezentacji narodowych i klubu SL Benfica. Lubię patrzeć na otaczający świat z różnych perspektyw, zaś sport uważam za cudowny wytwór ludzkiej kultury. Mam cierpliwość do Ekstraklasy, sentyment do Małyszomanii i czuję pociąg do historycznych kronik sportowych. Czym jest piękno sportu? Emocjami Tiziano Crudeliego, pasją Andrzeja Strejlaua, walecznością Tadeusza Pietrzykowskiego i wytrwałością Julii Kmiecik. Moje atuty okołosportowe to doświadczenie w roli maskotki klubowej, improwizowane komentowanie meczów podczas spotkań ze znajomymi przy Fifie i umiejętność kopania piłki wyżej niż Walduś Kiepski w odcinku “Złoty gol”. W rodzimych mediach sportowych najbardziej wkurza mnie arogancja Tomasza Hajto, miałkość pytań podczas konferencji PZPN-u i patocelebryci z gal MMA. Jeśli właśnie to czytasz i chcesz się skontaktować, "sportowego" maila znajdziesz poniżej. Do tego wszystkiego fan wrestlingu i autor cyklu “Przystań Lechia”.
PODOBNE
REKLAMA
101,890FaniLubię
10,659ObserwującyObserwuj
576ObserwującyObserwuj

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ