W sobotę 4 kwietnia rozpoczął się turniej German Darts Grand Prix 2026 w Monachium, zaliczany do cyklu European Tour. Na otwarcie rywalizacji w pierwszej rundzie zobaczyliśmy dwóch reprezentantów Polski — Krzysztofa Ratajskiego oraz Sebastiana Białeckiego. Ich występy miały jednak zupełnie inny przebieg.
Jako pierwszy do gry przystąpił Sebastian Białecki, który zmierzył się z Williamem O’Connorem. Początek spotkania był wyrównany i można było mieć nadzieję, że Polak powalczy o awans. Problemem okazała się jednak skuteczność na podwójnych, czyli kończących rzutach. Białecki miał swoje szanse, ale nie potrafił ich wykorzystać, a w takich meczach to bardzo szybko się mści. Z każdą kolejną partią O’Connor wyglądał coraz pewniej i stopniowo przejmował kontrolę nad rywalizacją. Irlandczyk był skuteczniejszy w kluczowych momentach, a Polakowi brakowało konkretu przy zamykaniu legów. Ostatecznie Sebastian Białecki przegrał 2:6 i pożegnał się z turniejem już w pierwszej rundzie. Na koniec O’Connor dobił jeszcze rywala efektownym checkoutem ze 170 punktów, czyli tzw. big fishem — najwyższym możliwym zamknięciem w darcie.
Polacy ze zmiennym szczęściem podczas German Darts Grand Prix 2026
Znacznie więcej powodów do zadowolenia dał polskim kibicom Krzysztof Ratajski. Doświadczony zawodnik zmierzył się z Thomasem Lovelym i wygrał 6:3, zapewniając sobie awans do drugiej rundy. Nie był to występ bezbłędny, bo u Ratajskiego także momentami było widać problemy z kończeniem legów. Trafiał solidnie na punktację, ale na podwójnych nie prezentował pełnej swobody. Na szczęście jego rywal również nie wykorzystał swoich okazji i popełniał sporo błędów. Ratajski potrafił natomiast zachować więcej spokoju w decydujących fragmentach meczu. To właśnie doświadczenie, cierpliwość i lepsze zarządzanie ważnymi momentami sprawiły, że Polak przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę.
Bilans pierwszego dnia z polskiej perspektywy jest więc mieszany. Sebastian Białecki kończy udział w zawodach już na starcie, natomiast Krzysztof Ratajski pozostaje w grze i powalczy o awans do kolejnej fazy. W drugiej rundzie jego rywalem będzie Ryan Searle. To był klasyczny sportowy dzień: trochę radości, trochę rozczarowania i sporo niewykorzystanych szans. Dla polskich kibiców najważniejsze jest jednak to, że w Monachium wciąż mamy swojego przedstawiciela.
