Obecny sezon ligowy dla Fiorentiny jest fatalny. Przez długi czas zespół szorował po dnie tabeli Seria A, a teraz przyjeżdża do Białegostoku jako najwyżej zlokalizowana drużyna strefy spadkowej. Paolo Vanoli postanowił w pierwszym meczu z Jagiellonią oszczędzić swoich kluczowych zawodników. Do Polski nie przylecieli m.in.: Moise Kean czy David De Gea. Adrian Siemieniec i Jesus Imaz na konferencji prasowej zgodnie twierdzili jednak, że to wcale nie ułatwia zadania.
Patrząc na kadrę, która znalazła się na pokładzie z Włoch do Polski, można upatrywać szans dla Jagi. Fiorentina przybywa na Podlasie bez paru kluczowych zawodników, co oznacza, że naprzeciwko Białostoczan staną głównie dublerzy. Z największych nieobecnych z pewnością można wymienić Moise Keana oraz Davida De Gei. Nie zagrają także Dodo, Albert Gudmundsson, Marco Brescianini czy Manor Salomon.
Najważniejszy jest brak dwóch pierwszych, gdyż Kean to najskuteczniejszy w tym sezonie napastnik Violi, zaś De Gea jest podstawowym wyborem między słupkami. Oczywiście sytuacja kadrowa Włochów była analizowana przez polski zespół, co potwierdza wypowiedź Jesusa Imaza na przedmeczowej konferencji prasowej.
Jeśli oni zagrają bez siedmiu piłkarzy, to dla nas łatwiej. Ale to nie robi różnicy, chcemy zagrać bardzo dobry mecz, a pierwsza jedenastka przeciwnika wciąż będzie silna. My musimy skupić się na nas, a my też nie zagramy w pełnym składzie, ale zrobimy wszystko, by stworzyć sobie jak największe szanse na awans przed rewanżem.
Hiszpański pomocnik, mówiąc o braku pełnego składu, miał najprawdopodobniej na myśli zawieszenie Afimico Pululu. Jest to konsekwencja czerwonej kartki, którą Angolczyk obejrzał w meczu z AZ Alkmaar. Nie zagra także Taras Romanczuk, który pauzuje przez nadmiar żółtych kartek.
Adrian Siemieniec wtóruje Imazowi
O zestawieniu personalnym rywali wypowiedział się także Adrian Siemieniec, który wtórował swojemu podopiecznemu.
Dla mnie to, co powiedział Jesus, jest istotne — widzieliśmy, w jakim składzie przyjeżdża Fiorentina, ale mówiąc o szerokiej kadrze, cały czas mówimy o drużynie, gdzie jest 3000 występów w ligach TOP5 Europy. Jeżeli dzisiaj trener może sobie pozwolić na zostawienie Keana we Florencji, to prawdopodobnie zagra Piccoli, a to wciąż napastnik kupiony za 25 mln euro z Cagliari. My w Polsce takich pieniędzy nie wydajemy. To wciąż zespół o bardzo dużej jakości, a że jego sytuacja w tabeli jest, jaka jest, nie zmienia mojej oceny. Kwestię awansu rozstrzygnie dwumecz i zobaczymy, jak Fiorentina zagra u siebie. Pewnie zależy to od tego, jak my będziemy konkurencyjni i jaki wynik wywalczymy u siebie. Wierzę, że będzie naszym dużym sukcesem, jeśli w meczu rewanżowym w bramce wystąpi De Gea, a w ataku Kean, bo to będzie oznaczało, że Jagiellonia się postawiła i okazała groźna. Przed nami bardzo trudne zadanie, co nie zmienia faktu, że bardzo się na nie cieszymy.
Brak paru zawodników faktycznie nie oznacza, że do Białegostoku przyjeżdża jakiś słabeusz. W kadrze wciąż znajdziemy, chociażby Rolando Mandragorę (prawie 300 występów na poziomie Serie A), Jacka Harrisona (występował w angielskich Leeds oraz Evertonie) czy Marina Pongracicia (reprezentant Chorwacji).
Warto też odsunąć na chwilę obecną formę Fiorentiny, która przecież ma ogromne doświadczenie w rozgrywkach Ligi Konferencji. W sezonach 2022/2023 i 2023/2024 docierali do finałów, gdzie przegrywali kolejno z West Ham United i Olympiakosem. W poprzedniej edycji ulegli natomiast pogromcy Jagiellonii – czyli Realowi Betis. Przed Dumą Podlasia trudne, lecz nie niewykonalne zadanie.
