Czy Górnik Zabrze jest już gotowy do walki o mistrzostwo?

Zimę Górnik Zabrze spędza na fotelu wicelidera PKO BP Ekstraklasy. Gdyby nie słaba końcówka jesieni (1 punkt w czterech ostatnich spotkaniach), miałby pewnie solidną przewagę nad resztą stawki. Jest też w gronie ćwierćfinalistów STS Pucharu Polski, a w ostatnich dniach sprowadził zawodników o łącznej wartości ok. 3,4 mln euro. Górnik może i chce celować wysoko, ale czy w obecnej sytuacji ma realne szanse na 15. tytuł mistrzowski?

Zanim przejdziemy do analizy potencjału kadry Michala Gasparika, warto na chwilę zatrzymać się przy kwestiach pozasportowych. Cracovia pokazała w ostatnich dniach, że zamieszanie w zarządzaniu klubem może pogorszyć atmosferę. Paradoksalnie Pasy zostały przejęte przez amerykańskiego miliardera, a nastroje kibiców i tak nie należą do najlepszych. W Zabrzu wciąż nie rozstrzygnięto kwestii nowego właściciela i… panuje względny spokój. Trudno też oczekiwać inwestora, który lekką ręką wyłoży dziesiątki – jeśli nie setki – milionów euro na funkcjonowanie klubu piłkarskiego. Górnik musi radzić sobie przy ograniczonych możliwościach finansowych i nawet jeśli powiedzie się przejęcie klubu przez Lukasa Podolskiego, trudno przypuszczać, by przy Roosevelta nagle zaczęto płacić miliony euro za transfery. Innymi słowy — w Zabrzu nie ma ptasiego mleczka, ale piłkarze mogą skupić się na wyzwaniach sportowych, zamiast głowić „co będzie dalej”. Sprawdza się dobre zarządzanie informacją i umiejętność gaszenia pożarów, zanim poważniej wybuchają.

REKLAMA

Górnik Zabrze ma dziś trenera, o którym można pisać w samych superlatywach

Michal Gasparik wielokrotnie udowodnił, że potrafi znajdować sposób na ligowych wyjadaczy oraz szkoleniowców dysponujących nieporównywalnie mocniejszymi kadrami. Jesienią pokonał Pogoń Szczecin, Raków Częstochowa, Legię Warszawa czy Jagiellonię Białystok. To wyraźny sygnał, że Górnik może wygrać z każdym rywalem. Problemy pojawiają się natomiast w starciach z teoretycznie słabszymi przeciwnikami. Bruk-Bet Termalica Nieciecza, Lechia Gdańsk czy Motor Lublin nie są zespołami aspirującymi do czołowych lokat, a jednak Zabrzanie polegli w starciu z nimi. To dlatego pod koniec ubiegłego roku drużyna wyraźnie opadła z sił i nie była w stanie realizować założeń szkoleniowca. Kibice mogą jednak wierzyć, że wiosną będzie lepiej. Gasparik uczy się zespołu i powinien wyciągnąć wnioski z niepowodzeń.

Statystyki nie kłamią: jesienią Górnik miał najwyższy współczynnik xG (goli oczekiwanych) na mecz – 1,69 – oraz jeden z najniższych xGA (oczekiwanych goli straconych) – 1,27. Wysokie miejsce w tabeli nie jest więc przypadkiem.

Solidna kadra, ale…

Wiosną pewne miejsce w bramce powinien utrzymać Marcel Łubik i przy jego nazwisku stawiam pierwszy znak zapytania. 21-latek ma niewątpliwie spory potencjał, ale jesienią zdarzały mu się błędy, które w mocniejszych ligach mogłyby odsunąć go od gry. Gasparik zapewne dalej będzie stawiał na golkipera wypożyczonego z Augsburga. Kluczowe pytanie brzmi: czy w Zabrzu w ogóle toczą się rozmowy o ewentualnym wykupie bramkarza? W tym momencie Górnik ogrywa zawodnika dla innego klubu, a latem może „zostać na lodzie”. Trudno też uwierzyć, by Łubik wygrał rywalizację z Finnem Dahmenem w Augsburgu. Obawa jest więc dość oczywista. Łubik zagra kilka dobrych spotkań, w innych może zaliczyć pomyłki, a głównym beneficjentem jego występów pozostanie niemiecki klub. Zakładam jednak, że 21-latek zachowa większą koncentrację, a jego błędy nie odegrają kluczowej roli w ewentualnej walce o tytuł.

Jeśli chodzi o defensywę, nie mam większych zastrzeżeń. Jej siłą jest kolektyw, choć w idealnym świecie Szcześniak, Szala i Pingot byliby obiektem westchnień silniejszych klubów gotowych zapłacić za nich po kilka milionów euro. Wydaje się, że Gasparik był względnie zadowolony z postawy środkowych obrońców, stąd brak wzmocnień zimą. Wzmocnieniem może być jednak powrót po kontuzji Michala Sacka. Do drużyny może także dołączyć lewy obrońca Ondrej Zmrzly, który ma problemy z regularną grą w Slavii Praga. Ten temat przewija się od kilku tygodni i podobno wciąż jest aktualny.

Znakiem rozpoznawczym Górnika powinien być środek pomocy: Lukas Ambros, Patrik Hellebrand i Lukas Sadilek. To trzej klasowi pomocnicy, których współpraca może okazać się kluczowa w kontekście walki o mistrzostwo. Ważną rolę powinien odegrać także Maksym Khlan, który już jesienią miał swoje przebłyski. Kto wypełni lukę po Ousmane Sowie? Obsada obu skrzydeł to dziś temat budzący wątpliwości i wygląda na to, że Górnik popracuje jeszcze na rynku transferowym.

Za gole dla śląskiego klubu wiosną odpowiadać powinni Sondre Liseth, Lukas Podolski oraz Borislav Rupanov. W mediach przewijało się też nazwisko Nejc Gradisar – 23-letniego Słoweńca występującego w egipskim Ahly SC, jednak on (przynajmniej zimą) do Zabrza nie dołączy. Moim zdaniem Górnik może mieć problemy z główną strzelbą. Latem do zespołu dołączyli Theodoros Tsirigotis i Gabriel Barbosa – obaj zawiedli, za to gole strzelał Liseth. Teraz margines błędu także nie będzie duży.

Powtórzyć sukces Piasta Gliwice…

Według wyliczeń serwisu Transfermarkt Górnik ma obecnie dopiero 9. najcenniejszą kadrę w Ekstraklasie. Nie oznacza to jednak, że w walce o tytuł jest skazany na porażkę. Silny środek pola, zgrana defensywa i kilku nieprzewidywalnych zawodników w ofensywie – ta mieszanka może dać sukcesy, choć na pewno nie będzie łatwo. Górnik nie jest faworytem do mistrzostwa. Rywale mają mocniejsze kadry i więcej argumentów. Kluczowe będzie cierpliwe zbieranie punktów, zwłaszcza gdy ma się w pamięci kryzysy formy, jakie jesienią dopadały nawet faworyzowane zespoły. Kibice z Zabrza nie powinni obrażać się za porównanie do Piasta Gliwice z sezonu 2018/19. Zespół prowadzony przez Waldemara Fornalika miał dopiero 8. najcenniejszą kadrę, ale wykorzystał problemy rywali, nie popełniał wielu wpadek (tylko dwie porażki w rundzie wiosennej). To wystarczyło, by zdobyć tytuł.

Trudno odpowiedzieć na tytułowe pytanie. Górnik Zabrze jest bowiem w stanie zdobyć mistrzostwo. Skoro jesienią punktował tak skutecznie, to dlaczego wiosną miałoby być gorzej? Atutem będą doświadczeni gracze, a także kibice, którzy na domowych spotkaniach stworzą wyjątkową atmosferę. To może być historyczny sezon, ale piłkarze Michala Gasparika muszą po prostu robić swoje i nie oglądać się na rywali. Banał? Owszem. Innej drogi jednak nie ma.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    143,762FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ