Legia Warszawa, Pogoń Szczecin i Widzew Łódź. Przed startem sezonu cała trójka typowana była do gry o co najmniej miejsce w eliminacjach europejskich pucharów. Na początku wiosny wszystkie trzy zespoły walczą między sobą o uniknięcie degradacji, zajmując trzy z sześciu ostatnich miejsc w tabeli. Legioniści są w strefie spadkowej, Portowcy mają trzy punkty przewagi nad kreską, a czerwono-biało-czerwoni znajdują się tylko jedno „oczko” nad strefą spadkową. Co sytuacje tych trzech klubów mówią nam o Ekstraklasie?
Czy spadek jest realny?
Do końca sezonu zostało jeszcze 13 kolejek, więc czasu na wydostanie się z dolnych rejonów tabeli teoretycznie jest sporo. Choć w klubach muszą na poważnie rozważać misję walki o utrzymanie to czy kibice rzeczywiście powinni rozpatrywać te zespoły jako kandydatów do spadku? Aby ocenić to obiektywnie, z pomocą przychodzą wyliczenia matematyczne. Takowe na swoim koncie w serwisie X regularnie publikuje Piotr Klimek. Po 21. kolejce Ekstraklasy prawdopodobieństwo spadku z Ekstraklasy według modelu stosowanego przez tego użytkownika w poszczególnych klubach wynosi:
- Bruk-Bet Termalica Nieciecza – 76,1%
- Arka Gdynia – 60,5%
- Widzew Łódź – 44,4%
- Motor Lublin – 37,9%
- Legia Warszawa – 37,5%
- Pogoń Szczecin – 14,5%
Widzew, Legia i Pogoń są więc w gronie sześciu klubów, przy których prawdopodobieństwo relegacji z najwyższej klasy rozgrywkowej – oczywiście według modelu, na który się powołujemy – jest najwyższe. Po minionej kolejce sytuacja w Łodzi oraz Szczecinie i tak wygląda lepiej niż przed tygodniem, ponieważ oba zespoły w miniony weekend wygrały swoje mecze (Widzew na wyjeździe z Wisłą Płock, Pogoń z Arką u siebie). Legia dopisała sobie natomiast punkt w wyjazdowym starciu z GKS-em Katowice, co w ich przypadku i tak zwiększyło ryzyko spadku o 1,5%.
Bohaterowie transferów
Na podstawie tych wyliczeń nie trudno dojść do wniosku, że spadek przynajmniej jednego klubu z trójki Legia, Pogoń, Widzew to całkiem realistyczny scenariusz. Którykolwiek zespół okazałby się tym pechowcem, należałoby mówić o wielkej sensacji i ogromnej katastrofie dla danego klubu. Legia Warszawa to w końcu nasz tegoroczny reprezentant w Europie, a – jak mówił dyrektor sportowy, Michał Żewłakow – brak mistrzostwa w obecnym sezonie miał być dla nich katastrofą. Pogoń w ostatnich latach również regularnie startowała w eliminacjach europejskich pucharów i od pięciu sezonów nie wypadła poza pierwszą czwórkę w ligowej tabeli, a nowy właściciel przyszedł z ambicją zrobienia kolejnego kroku w rozwoju. Widzew z kolei rozpoczął projekt z nowym właścicielem, szaleje na rynku transferowym i odważnie zapowiada, że w kolejnym sezonie chcą zakwalifikować się do europejskich pucharów, a wkrótce walczyć o mistrzostwo Polski. W kazdym miejscu mierzą naprawdę wysoko, ale rzeczywistość jest zupełnie inna.
Co ciekawe, gdybyśmy mieli wskazać zespoły, które w obecnym sezonie dokonały najciekawszych wzmocnień to cała trójka szybko przyszłaby na myśl. Ani Legia Warszawa, ani Pogoń Szczecin, ani tym bardziej Widzew Łódź nie szczędziły pieniędzy na wzmocnienia.
Spójrzmy na zestawienie najdrożej kupionych piłkarzy w Ekstraklasie w ostatnich dwóch okienkach według portalu Transfermarkt (transfery powyżej 1 mln euro):
- Osman Bukari (Widzew Łódź) – 5,5 mln euro
- Przemysław Wiśniewski (Widzew Łódź) – 3,1 mln euro
- Emil Kornvig (Widzew Łódź) – 3 mln euro
- Mileta Rajovic (Lega Warszawa) – 3 mln euro
- Yannick Agnero (Lech Poznań) – 2,3 mln euro
- Sam Greenwood (Pogoń Szczecin) – 2 mln euro
- Andi Zeqiri (Widzew Łódź) – 2 mln euro
- Tomasz Pieńko (Raków Częstochowa) – 1,75 mln euro
- Kamil Piątkowski (Legia Warszawa) – 1,5 mln euro
- Jonatan Braut Brunes (Raków Częstochowa) – 1,5 mln euro
- Mariusz Fornalczyk (Widzew Łódź) – 1,5 mln euro
- Bogdan Mircetic (Raków Częstochowa) – 1,5 mln euro
- Stelios Andreou (Widzew Łódź) – 1,3 mln euro
- Pablo Rodriguez (Lech Poznań) – 1,2 mln euro
Zaznaczmy, że kwot podanych na portalu Transfermarkt nie można traktować jako wyroczni. Jeden z odcinków magazynu Liga+ Extra w stacji telewizyjnej Canal+, gdy gościem był dyrektor sportowy Legii, Michał Żewłakow pokazał, że sumy podawane na tej stronie często nie są zgodne z rzeczywistością. Niemniej jednak, innego ogólnodostępnego źródła nie ma, więc powołujemy się na Transfermarkt mając świadomość, że często są to kwoty przybliżone.
Z czternastu transferów powyżej 1 mln euro za sześć odpowiada Widzew, który pod rządami nowych właścicieli wydał już ponad 20 mln euro w przeciągu dwóch okienek i jest to bezapelacyjnie najwyższy wynik w Ekstraklasie. Legia dokonała tylko dwóch transferów za powyżej 1 mln euro, ale poza pozyskaniem Milety Rajovicia oraz Kamila Piątkowskiego dokonała także głośnych ruchów ściągając Kacpra Urbańskiego, Damiana Szymańskiego, Arkadiusza Recę czy Noaha Weisshaupta, występującego w poprzednim sezonie w Bundeslisze. Właściciel Pogoni głębiej do kieszeni sięgnął dając środki na Sama Greenwooda, natomiast potężnym echem odbiło się podpisanie kontraktu z Benjaminem Mendym, mistrzem świata z 2018 roku z reprezentacją Francji.
Dużo transferów, mało stabilizacji
Wszystkie trzy kluby łączy także bardzo duża liczba transferów. Widzew od letniego okienka transferowego sprowadził już 23 piłkarzy (i niektórych zdążył już wypchnąć z klubu). W przypadku Pogoni liczba nowych graczy wynosi 13, a w Pogoni – 12. Jeśli przeanalizujemy składy wszystkich trzech zespołów w pierwszych trzech kolejkach rundy wiosennej dzieląc zawodników na „nowych” i „starych” okazuje się, że to zupełnie nowe drużyny.
Na początek Widzew:
- z Jagiellonią – 8 zawodników w wyjściowej jedenastce, dla których to pierwszy sezon w zespole. Wszyscy czterej zmiennicy to zawodnicy pozyskani w dwóch ostatnich okienkach transferowych.
- z GKS-em – 10 zawodników w wyjściowej jedenastce oraz trzech z czterech zmienników to piłkarze, dla których to pierwszy sezon w zespole.
- z Wisłą Płock – 9 zawodników w wyjściowej jedenastce oraz trzech z pięciu zmienników to piłkarze, dla których to pierwszy sezon w zespole.
Jak to wygląda w Pogoni?
- z Motorem – 5 zawodników w wyjściowej jedenastce oraz jeden z trzech zmienników to piłkarze, dla których to pierwszy sezon w zespole.
- z Bruk-Betem – 4 zawodników w wyjściowej jedenastce oraz trzech z pięciu zmienników to piłkarze, dla których to pierwszy sezon w zespole.
- z Arką – 5 zawodników w wyjściowej jedenastce oraz trzech z czterech zmienników to piłkarze, dla których to pierwszy sezon w zespole.
Teraz Legia:
- z Koroną – 5 zawodników w wyjściowej jedenastce oraz dwóch z pięciu zmienników to piłkarze, dla których to pierwszy sezon w zespole.
- z Arką – 6 zawodników w wyjściowej jedenastce oraz jeden z pięciu zmienników to piłkarze, dla których to pierwszy sezon w zespole.
- z GKS-em – 5 zawodników w wyjściowej jedenastce oraz jeden z pięciu zmienników to piłkarze, dla których to pierwszy sezon w zespole.
Dla Widzewa Łódź zawodnicy, dla których jest to pierwszy sezon w zespole rozegrali tej wiosny 83,6% z wszystkich minut. W przypadku Pogoni jest to 42,7%, a Legii – 44,8%. Ponadto w Warszawie po rundzie jesiennej sprowadzono nowego trenera. W Łodzi w obecnym sezonie mieli już trzech szkoleniowców, a obecny pracuje od 4 miesięcy. W Pogoni też doszło do zmiany na tym stanowisku 4,5 miesiąca.
Co to mówi o Ekstraklasie?
Wszystkie kluby chciały mieć sukces na już, ale zapomniały, że do tego potrzebna jest również stabilizacja. Efekt okazał się być odwrotny od zamierzonego, a w tak specyficznej lidze jak Ekstraklasa ściągnęło ich to w dolne rejony tabeli i konieczność walki o utrzymanie. Najwyższa klasa rozgrywkowa w Polsce jest tak wyrównana, że żaden zespół nie może pozwolić sobie na okres przejściowy, ponieważ ryzyko spadku robi się wówczas zbyt wysokie. Od rozszerzenia ligi do 18 zespołów w dwóch z czterech sezonów do utrzymania w Ekstraklasie nie wystarczała średnia 1 punktu na mecz, a najsłabszy zespół z 16. miejsca zdobył 31 punktów (Stal Mielec w poprzednim sezonie).
Obecny sezon wskazuje na to, że znów do utrzymania będzie trzeba zdobywać ponad punkt na spotkanie. Nawet jeśli cała trójka (Legia, Widzew i Pogoń) nie zazna katastrofy w postaci degradacji do niższej ligi to ich obecna sytuacja i tak jest przestrogą dla kolejnych klubów, które chcą w jednym sezonie dokonać rewolucji kadrowej. Transfery dostarczają radości kibicom, ale są ryzykowne i źle przeprowadzone sprawiają problemy. Stabilizacja kadry jest nudna, natomiast gwarantuje pewną ciągłość.
