Na dole tabeli wciąż ciasno. Arka Gdynia wygrała z Zagłębiem Lubin po dwóch pięknych golach i uciekła Widzewowi Łódź na dystans trzech oczek. Nad kreską z taką samą liczbą punktów Legia Warszawa, a także Pogoń Szczecin i Radomiak Radom z oczkiem więcej. Dariusz Banasik udanie rozpoczął przygodę z gdyńskim klubem.
Wiele w tym sezonie jest prawd i przesądów. Jeden z najczęściej sprawdzających się to ten dotyczący MZKS-u. Arka Gdynia z własnego stadionu zbudowała regularnie dostarczającą punktów maszynę, a kolejną ofiarą okazało się Zagłębie Lubin.
Punktowy rajd podopiecznych Leszka Ojrzyńskiego zakończył się chyba na dobre. Trzeci mecz z rzędu Miedziowi przegrywają, lecz i tak mogą być zadowoleni z siebie, że podjęli na boisku w Gdyni walkę. Bramka Levente Szabo padła bowiem cztery minuty po wyrzuceniu z boiska Michała Nalepy, wieńcząc dobry moment zespołu. Wcześniej bowiem piłka dwukrotnie pojawiała się w okolicach bramki Damiana Węglarza, lecz najbliżej było, gdy trafiła w poprzeczkę po dośrodkowaniu. Cała sytuacja z golem kontaktowym to katorżnicza praca Marcela Reguły, który zrobił wszystko, aby tylko piłki nie stracić. Węgierski napastnik musiał tylko bez presji dołożyć głowę.
Arka Gdynia skutecznie walczy o życie
Arka Gdynia natomiast w pierwszej połowie miała po swojej stronie pierwiastek szczęścia. Chociaż czy można tu zrzucać na karb jakiejś nadprzyrodzonej siły fakt, że Oskar Kubiak ma ułożoną nogę i umie uderzyć z dalszej odległości? Udowodnił to przecież już w meczu z Lechią Gdańsk.
A o tym, że Sebastian Kerk kopie z rzutów wolnych naprawdę precyzyjnie, wiedziano jeszcze za czasów jego gry w Łodzi. Gdynianie oddali dwa piękne i zabójczo skuteczne dwa strzały.
Po utracie bramki Arka szybko się otrząsnęła i nie pozwoliła na pójście za ciosem Lubinianom. Nie oglądaliśmy pogoni w stylu Korony Kielce z wczorajszego meczu w Gdańsku. Ubrani na żółto piłkarze pod kierownictwem Dariusza Banasika przejęli kontrolę nad wydarzeniami na boisku i wrzucili wyższy bieg w ofensywie. Brakowało im trochę skuteczności, lecz Vladislavs Gutkovskis po podaniu od Michała Rzuchowskiego miał przed sobą tylko pustą bramkę.
Zagłębie już się nie odkręciło. Dwie bramki straty, mało czasu i gra w dziesiątkę. To nie mogło się udać. Gdynianie spokojnie dowieźli korzystny wynik do końcowego gwizdka
