Arsenal nie ma gwiazd w ofensywie, ale ma stałe fragmenty i gole zmienników

Arsenal wygrał pierwszy mecz ćwierćfinałowy w Lidze Mistrzów przeciwko Sportingowi na wyjeździe (1:0). Zespół Mikela Artety nie zachwycał swoją grą, ale koniec końców postawił już jedną nogę w półfinale Ligi Mistrzów. Kanonierzy nie mają w ofensywie gwiazd na podobnym poziomie jak inni faworyci do triumfu w Champions League, natomiast nadrabiają innymi atutami. Zwycięstwo ze Sportingiem zapewnili zmiennicy, już nie po raz pierwszy w tym sezonie.

Zachowawcze podejście

Arsenal na Estadio Jose Alvalade przyjechał z dość zachowawczym podejściem. W fazie posiadania byli bardzo cierpliwi, spokojnie rozgrywali piłkę, ale bardzo rzadko podejmowali ryzyko, które przy atakach pozycyjnych jest niezbędne, aby stworzyć zagrożenie pod bramką rywala. The Gunners zanotowali aż 92% celności podań, często przebywali w ostatniej tercji boiska, ale mieli problemy z wejściem w pole karne przeciwnika (14 kontaktów z piłką w tej strefie). Zespół Mikela Artety nie podejmował też przesadnie dużego ryzyka w grze bez piłki. Oczywiście, zakładał wysoki pressing, ale nie były to agresywne doskoki, na bardzo dużej intensywności, a raczej utrudnianie rywalom progresji piłki przez mądre ustawienie. Sporting swoim podejściem wpisał się w obraz meczu, który zaproponował Arsenal. Również szanowali piłkę, a ich sposób bronienia był podobny do drużyny przyjezdnej.

REKLAMA

Wobec Mikela Artety często pojawiają się zarzuty, że nastawia zespół zbyt zachowawczo, natomiast w Lizbonie takie podejście było zrozumiałe. Po pierwsze, Arsenal nie musiał tego meczu wygrać. Rezultat odnotowany jest tylko w statystykach, a w rzeczywistości liczy się dwumecz. Gdyby Kanonierzy zremisowali, nadal byliby w dobrej sytuacji przed rewanżem, ponieważ musieliby wygrać u siebie. Z podobnego założenia, gdy pierwszy mecz w fazie pucharowej Ligi Mistrzów jego zespół rozgrywa na wyjeździe wychodzi także Pep Guardiola, u którego Mikel Arteta uczył się fachu szkoleniowca (choć obaj trenerzy różnią się w sposobie, jaki chcą to osiągnąć; Guardiola zawsze chce, aby jego zespół posiadał piłkę, natomiast drużyna Artety nie ma nic przeciwko, aby fragmentami oddawać futbolówkę rywalom). Dla obu Hiszpanów w takiej sytuacji najważniejsze jest, aby nie przegrać pierwszego meczu i z takim założeniem Arsenal przyjechał na Estadio Jose Alvalade.

Arsenal w ten sposób podchodził także do innych meczów fazy pucharowej Ligi Mistrzów

W pierwszym spotkaniu fazy pucharowej LM pod wodzą Mikela Artety pojechali na Estadio do Dragao. Przeciwko Porto również grali bardzo zachowawczo, ale tamtego dnia szala zwycięstwa w doliczonym czasie gry przechyliła się na korzyść rywali. Spotkanie 1/8 finału z Bayerem Leverkusen na BayArena w obecnej edycji LM również nie obfitowało w emocje i zakończylo się remisem 1:1. Jedynym wyjazdowym starciem, w którym Arsenal zamknął sprawę awansu już w pierwszym meczu była rywalizacja sezon temu z PSV w 1/8 finału (zwycięstwo 7:1), ale najprawdopodobniej wynikało to z bardzo ofensywnego sposobu gry zespołu Petera Bosza.

Pragmatyczne podejście do wyjazdowego meczu ze Sportingiem bylo o tyle rozsądne, że zespół prowadzony przez Rui Borgesa z własnego obiektu w obecnym sezonie uczynił twierdzę. Do rywalizacji z Kanonierami przystępował z kompletem zwycięstw przed własną publicznością w tej edycji Champions League (w fazie ligowej ograli m.in. PSG, Club Brugge i Marsylię, a w fazie pucharowej odrobili straty z pierwszego meczu i po dogrywce pokonali Bodo/Glimt 5:0). W lidze w 13 meczach domowych zdobyli 34 punkty (11 zwycięstw, 1 remis i 1 porażka), a ostatni raz na własnym boisku w lidze nie wygrali na początku października. To nie mógł być więc dla Arsenalu łatwy mecz i Arteta słusznie założył, że remis jest celem minimum.

Gol zmienników

O zwycięstwie gości zadecydował gol strzelony w doliczonym czasie gry wypracowany przez zmienników. Gabriel Martinelli ściął do środka i zagrał do Kaia Havertza, który zniknął z radarów obrońców, wbiegł w pole karne i umieścił piłkę w siatce. Dla Arsenalu był to już czwarty gol w tej edycji Ligi Mistrzow, gdy zarówno bramkę, jak i asystę mieli gracze wprowadzeni z ławki rezerwowych, co jest najlepszym wynikiem. W calym sezonie we wszystkich rozgrywkach zmiennicy brali bezpośredni udział przy 38 bramkach (24 gole i 14 asyst) i to również najlepszy wynik w pięciu czołowych ligach europejskich. W Premier League Arsenal także przewodzi stawce w liczbie goli strzelonych przez rezerwowych (mają takich 11).

Wszystkie te statystyki to efekt działań klubu w letnim okienku transferowym. Na Emirates Stadium zdecydowali się poszerzyć kadrę, aby być przygotowanym na ewentualną plagę kontuzji, która dopadła ich w poprzednim sezonie. Bardziej niż na jakość postawili na ilość. Mikel Arteta w ofensywie ma tyle opcji, że w styczniu oddał nawet na wypożyczenie do Marsylii bardzo utalentowanego, 19-letniego Ethana Nwaneriego. W kadrze na mecz ze Sportingiem nie było Bukayo Saki, Eberechiego Eze czy Mikela Merino, a hiszpański szkoleniowiec i tak miał spore pole manewru w ofensywie. Mecz od 1. minuty rozpoczęli Noni Madueke, Viktor Gyokeres, Leandro Trossard i Martin Odegaard. Na boisku pojawili się Gabriel Martinelli, Kai Havertz oraz Max Dowman, a Gabriel Jesus cały mecz przesiedział na ławce rezerwowych.

Arsenal w ten sposób rekompensuje sobie brak gwiazdy w ofensywie

Stałe fragmenty gry często wskazywane są jako dwunasty zawodnik Arsenalu, natomiast udział zmienników przy golach również trzeba odnotować jako czynnik, którym zespół Mikela Artety buduje przewagę nad konkurencją. Kanonierzy w obecnym sezonie nie mają w ofensywie żadnego zawodnika, o którym moglibyśmy powiedzieć, że jest gwiazdą światowego formatu. W poprzednich sezonach takim graczem był Bukayo Saka, ale obecnie Anglik nie dowozi liczb. Teraz nikt nie jest gwarancją goli i asyst. Liderem klubowej klasyfikacji kanadyjskiej w Premier League jest Viktor Gyokeres z dorobkiem 11 punktów, jednak w lidze jest aż czternastu zawodników z większą liczbą udziałów przy golu od Szweda. W Champions League najlepszy jest z kolei Gabriel Martinelli (6 goli i 2 asysty), ale to też nie daje mu miejsca w pierwszej dziesiątce klasyfikacji kanadyjskiej.

Porównując indywidualną jakość ofensywy Arsenalu z innymi głównymi kandydatami do triumfu w Lidze Mistrzów – Bayernem (Kane, Olise), Realem (Mbappe, Vinicius), PSG (Dembele, Kvaratskhelia), Barceloną (Yamal, Raphinha) – różnica jest widoczna. Kanonierzy brak ofensywnego piłkarza, na którego zawsze mogą liczyć w bezpośrednich udziałach przy golach równoważy znakomitą defensywą, idealnym dopracowaniem stałych fragmentów gry oraz głębokością ławki rezerwowych. I to – według serwisu statystycznego Opta – wystarcza, aby algorytmy oceniały Arsenal jako głównego faworyta do wygrania Ligi Mistrzów.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    145,986FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ