Warta Poznań przegrywa dotkliwie, ale na pewno nie w złym stylu

Warta Poznań w ramach 14. kolejki Betclic 1. Ligi podjęła u siebie Polonię Warszawa. Drużyna z Poznania, choć nie wygrywa w ostatnich meczach, wygląda ciekawie. Sam trener Maciej Tokarczyk określa styl gry swoich podopiecznych jako ,,grę z pomysłem”, czego na pewno nie można odmówić w ostatnim czasie. Polonia Warszawa prowadzona przez Piotra Stokowca jest liderem ligi i mimo apelów trenera o niechwalenie dnia przed zachodem słońca nie można nie odnieść wrażenia, że są oni faworytami do awansu.

Pierwsza połowa po myśli Polonii

Przez długi okres pierwszej połowy jedyną istniejącą drużyną była właściwie Polonia. Miała inicjatywę i znacznie dłużej utrzymywała się przy piłce. Niewiele robiła sobie z prób pressingu rywala, bo potrafiła go omijać sposobem. Kierowała bowiem górne podania do aktywnych skrzydłowych, Daniela Vegi oraz Ilkaya Durmusa, oraz walecznego napastnika, Germana Barkovskiego. Przez to Zieloni musieli nieustannie operować na wysokim poziomie koncentracji.

I wychodziło im to całkiem nieźle. Jak z przodu prezentowała się mizernie, tak w obronie nie dopuszczała rywala do zbyt wielu groźnych sytuacji. Najwięcej chaosu w jej szesnastce powodowały wrzutki. Defensorzy radzili sobie w pojedynkach powietrznych, a kiedy Warszawianie już dochodzili do szans, to na posterunku konsekwentnie stawiał się Leo Przybylak. Sytuacja na boisku układała się więc patowo. Warta nie była w stanie nic zrobić w ofensywie, a przyjezdni nie mogli stworzyć sobie dogodnej pozycji.

Prędzej do rozwiązania tego problemu doszli gracze Piotra Stokowca. Wystarczyło tylko huknąć z dystansu. Drugą piłkę po oddaleniu wrzutki z autu zgarnął Tomasz Makowski. Pomocnik przymierzył i huknął precyzyjnie, a Przybylak nie sięgnął piłki. Wydawało się, że Warciarze wreszcie dojdą do głosu, ale niewiele później ten pomysł goście wybili im z głowy. Ekipa z Warszawy pograła dłużej na połowie gospodarzy, z kolei w końcowej fazie akcji świetnie dysponowany Durmus podał do Barkovskiego, który z bliska podwyższył wynik. Podopieczni Macieja Tokarczyka znaleźli się w tarapatach.

Świetna gra Warty, ale znowu jedynym skutecznym zespołem była Polonia

Warta od pierwszej minuty drugiej połowy atakowała. Poznański klub stawiał na wysoką grę i stopniowo przejmował inicjatywę. Problemem Warciarzy była jednak skuteczność. konstruowali ciekawe akcje, jednak ewidentnie brakowało tej przysłowiowej kropki nad i. Zieloni po chwilowym wyhamowaniu po 60. minucie wrócili do atakowania bramki przyjezdnych. Polonia jednak zagęszczała pole, przez które Warta nie była w stanie się przebić.

Warta cały czas nacierała na bramkę rywali, jednak nie przynosiło to rezultatów. Po groźnej akcji Warszawski klub ruszył z kontratakiem. Polonia miała szansę podwyższyć prowadzenie, jednak spokojem oraz wyczuciem popisał się Leo Przybylak. Trzeba sobie powiedzieć otwarcie, że zawodnicy Macieja Tokarczyka potrafili wypracować dla siebie groźne sytuacje, jednak przez cały mecz brakowało skuteczności. Na końcówkę meczu został wpuszczony powracający po kontuzji Tomasz Wojcinowicz. W 88. minucie podopieczni Piotra Stokowca dobili Wartę bramką na 3-0. Ostatecznym egzekutorem został Krystian Tabara, który mecz zaczynał na ławce.

Podobne

AUTOPROMOCJA Masz dziecko w wieku 7–18 lat? Sprawdź bezpłatną grę edukacyjną Misja: Bezpieczni →