Górnik Zabrze pokonał Wieczystą Kraków 2:1 w 14. kolejce Ekstraklasy, choć zwycięskiego gola zdobył dopiero w 90. minucie. Gospodarze oddali 25 strzałów, jedenaście razy trafiali w światło bramki, a Mateusz Kochalski zakończył spotkanie z dziewięcioma interwencjami. Krakowianie jako pierwsi objęli prowadzenie po trafieniu Lucasa Piazóna, ale dwie minuty później wyrównał Ondřej Zmrzlý. Wynik 1:1 utrzymywał się niemal do końca, aż trzy punkty zapewnił Górnikowi Erik Janža. Zabrzanie przełamali serię remisów i zrównali się punktami z prowadzącym Lechem Poznań. Wieczysta przegrała natomiast piąte spotkanie z rzędu i pozostaje na ostatnim miejscu w tabeli.
Przed sobotnim spotkaniem obie drużyny miały zupełnie inne problemy. Górnik pozostawał wiceliderem Ekstraklasy, ale cztery remisy w pięciu poprzednich kolejkach pozwoliły Lechowi Poznań wypracować trzypunktową przewagę nad zabrzanami. Zespół Michala Gašparíka nie przegrywał, regularnie zdobywał punkty, lecz coraz częściej brakowało mu skuteczności pozwalającej zamieniać przewagę na zwycięstwa. Wieczysta znajdowała się na przeciwnym biegunie tabeli. Beniaminek przegrał cztery kolejne spotkania i z dorobkiem ośmiu punktów zajmował ostatnie miejsce. Drużyna Željko Kopicia miała również poważne problemy z defensywą, dlatego wyjazd do jednego z najlepszych zespołów ligi trudno było traktować jako idealną okazję do przerwania fatalnej serii.
Różnicę między zespołami było widać od początku. Górnik częściej utrzymywał się przy piłce i regularnie przedostawał się pod pole karne Mateusza Kochalskiego. W podstawowym składzie gospodarzy znaleźli się między innymi Kacper Urbański, Paulo Bernardo, Maksym Chłań oraz Erik Prekop, natomiast na ławce usiedli Janis Antiste i Sondre Liseth. Wieczysta rozpoczęła mecz z trzema środkowymi obrońcami, próbując przede wszystkim ograniczać przestrzeń przed własną bramką. Taki sposób gry wymagał jednak od krakowian dużej dyscypliny, a tej nie zawsze wystarczało. Górnik już przed przerwą oddał jedenaście strzałów, z których cztery były celne. Kochalski musiał interweniować, a gospodarze nie potrafili wykorzystać swojej przewagi.
Wieczysta objęła prowadzenie, ale utrzymała je tylko przez dwie minuty
Pomimo przewagi Górnika pierwszą bramkę zdobyli goście. W 31. minucie Lisandro Semedo zanotował asystę przy trafieniu Lucasa Piazóna, który pokonał Philippa Schulzego. Dla Wieczystej był to wymarzony scenariusz. Krakowianie nie musieli prowadzić otwartej gry z mocniejszym przeciwnikiem, a mimo to znaleźli się na prowadzeniu. Problem w tym, że nie zdołali wykorzystać nawet tak korzystnej sytuacji. Już w 33. minucie Maksym Chłań przygotował okazję Ondřejowi Zmrzlému, a czeski obrońca doprowadził do wyrównania. Zamiast spokojnie bronić wyniku 1:0, Wieczysta musiała ponownie odpierać ataki rywala przy remisie. Szybka utrata prowadzenia dobrze pokazuje problemy krakowskiego beniaminka. Wieczysta potrafi zdobywać bramki, ma w składzie zawodników z dużym doświadczeniem i niejednokrotnie udowadniała, że pojedyncza akcja wystarcza jej do stworzenia zagrożenia. Znacznie gorzej wygląda jednak utrzymywanie korzystnego rezultatu. Przeciwko Górnikowi drużyna Kopicia miała przed sobą niemal godzinę gry, podczas której musiała przede wszystkim ograniczać liczbę okazji gospodarzy. Tymczasem jeszcze przed przerwą zabrzanie zgromadzili 1,13 oczekiwanego gola, oddali jedenaście strzałów i znacznie częściej pojawiali się w polu karnym przeciwnika. Wieczysta odpowiedziała czterema próbami, ale do szatni schodziła z wynikiem, który w jej sytuacji należało uznać za korzystny.
Górnik oddał 25 strzałów. Kochalski długo ratował Wieczystą
Po zmianie stron obraz spotkania nie uległ zasadniczej zmianie. Górnik szukał drugiej bramki, ale kolejne próby nie przynosiły efektu. Mateusz Kochalski pozostawał najważniejszą postacią Wieczystej, regularnie zatrzymując uderzenia Zabrzan. Gospodarze mieli dużą przewagę w liczbie strzałów, choć długo brakowało im skuteczności. Gašparík zdecydował się więc na zmiany w ofensywie. W 61. minucie Erik Prekop i Kacper Urbański opuścili boisko, a zastąpili ich Janis Antiste oraz Sondre Liseth. Później szansę otrzymali również Jarosław Kubicki i Yvan Ikia Dimi. Trener Górnika wykorzystał cztery zmiany, szukając sposobu na zdobycie bramki, która pozwoliłaby zakończyć serię ligowych remisów.
Wieczysta coraz wyraźniej koncentrowała się na utrzymaniu wyniku. Krakowianie również przeprowadzali zmiany, a na boisku pojawili się między innymi Petar Pušić i Ben Lederman. W 89. minucie Kopic wprowadził jeszcze Bartosza Białka oraz Christophe’a Lungoyiego. W tym momencie goście byli bardzo blisko wywiezienia punktu z Zabrza, choć przebieg spotkania nie dawał podstaw do twierdzenia, że skutecznie ograniczyli możliwości ofensywne gospodarzy. Górnik nadal dochodził do sytuacji strzeleckich, a Kochalski musiał wykonywać pracę, której przy dobrze funkcjonującej defensywie powinno być znacznie mniej. Ostatecznie bramkarz Wieczystej zakończył spotkanie z dziewięcioma skutecznymi interwencjami. Gospodarze oddali 25 strzałów, w tym jedenaście celnych, podczas gdy krakowianie odpowiedzieli siedmioma próbami. Według danych API-Football wskaźnik oczekiwanych goli wyniósł 3,06 dla Górnika i zaledwie 0,45 dla Wieczystej. To ogromna różnica, szczególnie jak na mecz, w którym rezultat 1:1 utrzymywał się jeszcze w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry. Zabrzanie stworzyli wystarczająco dużo okazji, żeby rozstrzygnąć spotkanie znacznie wcześniej, ale przez długi czas brakowało im skuteczności. Wieczysta mogła natomiast liczyć przede wszystkim na znakomitą dyspozycję Kochalskiego i kolejne niewykorzystane sytuacje gospodarzy.
Decydujący moment nastąpił w 90. minucie. Erik Janža efektownym uderzeniem z rzutu wolnego zdobył bramkę na 2:1, której Wieczysta nie zdołała już odrobić. Słoweński obrońca zapewnił Górnikowi pierwsze ligowe zwycięstwo od kilku tygodni, a przy okazji sprawił, że wcześniejsza nieskuteczność zespołu nie kosztowała go kolejnych dwóch punktów. Dla gości był to wyjątkowo bolesny sposób zakończenia spotkania. Przez niemal całą drugą połowę bronili remisu, który w kontekście sytuacji w tabeli byłby dla nich cenny, lecz ostatecznie ponownie przegrali.
Górnik zrównał się punktami z Lechem. Wieczysta nadal ostatnia
Wygrana pozwoliła Zabrzanom powiększyć dorobek do 31 punktów. Dokładnie tyle samo ma prowadzący Lech Poznań, który rozegrał jednak o dwa spotkania mniej. Górnik pozostaje więc w bezpośrednim kontakcie z liderem, choć cztery remisy w poprzednich pięciu kolejkach sprawiły, że sytuacja w walce o mistrzostwo nie jest tak korzystna, jak mogłaby być. Sobotnie zwycięstwo ma z tego względu duże znaczenie. Jeszcze jeden remis z drużyną walczącą o utrzymanie oznaczałby dalszą stratę punktów, a w dodatku potwierdzał problemy z przekładaniem przewagi na odpowiednie wyniki. Wieczysta po czternastu kolejkach nadal ma osiem punktów i zajmuje ostatnie miejsce w Ekstraklasie. Piąta ligowa porażka z rzędu oznacza, że od zwycięstwa 3:0 nad Wisłą Płock z 9 października krakowianie nie zdobyli ani jednego punktu. Szczególnie niepokojące pozostaje to, jak łatwo przeciwnicy dochodzą do sytuacji pod ich bramką. W Zabrzu dobry występ Kochalskiego pozwalał przez długi czas utrzymywać remis, ale trudno oczekiwać regularnego punktowania, jeśli bramkarz musi zatrzymywać dziewięć celnych strzałów, a rywal kończy spotkanie z niemal trzykrotnie wyższym wskaźnikiem oczekiwanych goli niż liczba zdobytych bramek.
Górnik Zabrze wykonał swoje zadanie, choć znacznie trudniej, niż wskazywałaby na to różnica miejsc w tabeli. Gospodarze mieli okazje, przewagę i wystarczająco dużo czasu, żeby rozstrzygnąć spotkanie wcześniej. Ostatecznie potrzebowali jednak trafienia Erika Janžy w 90. minucie. Wieczysta może żałować utraconego punktu, ale jeśli chce wydostać się z ostatniego miejsca, musi przede wszystkim ograniczyć liczbę sytuacji stwarzanych przez przeciwników. W Zabrzu jej defensywa pozwoliła gospodarzom oddać 25 strzałów. Przy takich liczbach nawet bardzo dobra postawa bramkarza może nie wystarczyć.


