Ibrahima Camará został zdyskwalifikowany na sześć miesięcy i ukarany grzywną w wysokości 50 tysięcy złotych. Taką decyzję podjęła Komisja Ligi po wydarzeniach z sobotniego spotkania Pogoni Szczecin z Radomiakiem Radom (4:3). Gwinejczyk najpierw otrzymał czerwoną kartkę za kopnięcie Alessandro Riccio, a następnie wrócił z okolic tunelu prowadzącego do szatni i uderzył Darko Churlinova. Kara obowiązuje natychmiast i obejmuje również Puchar Polski. Jeśli decyzja zostanie utrzymana, 27-letni pomocnik będzie mógł wrócić do oficjalnych spotkań dopiero pod koniec kwietnia 2027 roku. Konsekwencje poniósł także Tan Kesler, wiceprezes Pogoni Szczecin.
Sześć miesięcy dyskwalifikacji i 50 tysięcy złotych kary
W środę, 28 października, Komisja Ligi zajęła się wydarzeniami z meczu Pogoni Szczecin z Radomiakiem Radom. Najsurowiej ukarano Ibrahimę Camarę, który w końcówce spotkania dwukrotnie dopuścił się agresywnego zachowania wobec zawodników gospodarzy. Gwinejczyk został zdyskwalifikowany na sześć miesięcy i musi zapłacić 50 tysięcy złotych. Radomiak potwierdził decyzję w oficjalnym komunikacie, informując jednocześnie, że obejmuje ona wszystkie rozgrywki, w których zawodnik może występować. Komisja nadała jej również rygor natychmiastowej wykonalności, co oznacza, że pomocnik nie zagra już w czwartkowym spotkaniu z Avią Świdnik w 1/16 finału Pucharu Polski.
Dla Camary to praktycznie koniec sezonu. Nawet jeżeli kara nie zostanie zwiększona, a sześciomiesięczna dyskwalifikacja upłynie pod koniec kwietnia, do zakończenia ligowych rozgrywek pozostanie mu zaledwie kilka kolejek. Nie bez znaczenia jest również sytuacja kontraktowa 27-latka. Jego umowa z Radomiakiem obowiązuje do 30 czerwca 2027 roku, choć klub ma możliwość przedłużenia współpracy o kolejny sezon. Na razie nie wiadomo, czy radomianie zamierzają odwoływać się od orzeczenia Komisji Ligi.
Najpierw kopnął Riccio, później wrócił z tunelu i uderzył Churlinova
Sobotnie spotkanie w Szczecinie miało wyjątkowo emocjonujący przebieg. Radomiak dwukrotnie obejmował prowadzenie w pierwszej połowie, ale Pogoń za każdym razem doprowadzała do wyrównania. Po przerwie na boisku pojawił się Kamil Grosicki, który w ciągu sześciu minut zdobył dwie bramki i wyprowadził gospodarzy na prowadzenie 4:2. W 74. minucie Jan Grzesik zdobył bramkę kontaktową, a jedenaście minut później Fernand Gouré skierował piłkę do siatki, doprowadzając do wyrównania. Radość piłkarzy Radomiaka okazała się przedwczesna. Bartosz Frankowski po analizie VAR anulował gola, uznając, że napastnik gości wcześniej faulował Dimitriosa Keramitsisa. Właśnie podczas zamieszania związanego z weryfikacją trafienia doszło do pierwszego incydentu z udziałem Camary. Gwinejczyk, który pojawił się na boisku w 73. minucie, kopnął Alessandro Riccio, gdy obrońca Pogoni próbował zabrać piłkę ze środka boiska. Po analizie sytuacji sędzia pokazał zawodnikowi Radomiaka bezpośrednią czerwoną kartkę. Wydawało się, że na tym jego udział w spotkaniu się zakończy, ale chwilę później doszło do kolejnego, znacznie poważniejszego zdarzenia.
Camará wrócił z okolic tunelu prowadzącego do szatni i uderzył w głowę Darko Churlinova. Macedończyk, który wcześniej został zmieniony, upadł na ziemię, a przy ławkach rezerwowych natychmiast wybuchła awantura z udziałem zawodników i członków sztabów obu zespołów. Sytuacja wymagała interwencji osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo, a przerwa w grze przeciągnęła się do kilkunastu minut. Spotkanie zakończyło się dopiero po ponad dwudziestu minutach doliczonych do drugiej połowy. Pogoń utrzymała prowadzenie 4:3.
Po meczu Churlinov przyznał, że nie spodziewał się ataku. Rozmawiał z innym zawodnikiem Radomiaka, kiedy Camará niespodziewanie pojawił się obok niego. Skrzydłowy Pogoni podkreślał, że takie zachowanie nie powinno mieć miejsca na boisku, ale nie chciał samodzielnie przesądzać, jaką karę należy wymierzyć rywalowi. Szczeciński klub w niedzielnym komunikacie potępił agresję wobec swoich zawodników i wezwał organy dyscyplinarne do wyciągnięcia konsekwencji.
Camará przeprosił. Radomiak domagał się wyjaśnień od sędziów
W poniedziałek Gwinejczyk opublikował oświadczenie, w którym przeprosił za swoje zachowanie. Przyznał, że zawiódł klub i kibiców, a emocje nie mogą być usprawiedliwieniem dla agresji. Podkreślił również, że bierze pełną odpowiedzialność za to, co wydarzyło się w Szczecinie. Nie próbował tłumaczyć swojego postępowania kontrowersyjnymi decyzjami sędziowskimi. Radomiak miał jednak poważne zastrzeżenia do pracy arbitrów. Klub skierował pismo do Kolegium Sędziów PZPN, domagając się wyjaśnienia trzech sytuacji z sobotniego meczu. Pierwsza dotyczyła kontaktu Patryka Dziczka z Guilherme Luizem przed trafieniem Grosickiego na 3:2. Druga obejmowała anulowanego gola Gouré, natomiast trzecia zdarzenia w polu karnym Pogoni w doliczonym czasie gry, kiedy Alessandro Riccio miał popchnąć Abdoula Tapsobę. Radomianie zaznaczyli, że nie kwestionują wyniku spotkania, ale oczekują szczegółowego uzasadnienia decyzji podjętych przez zespół sędziowski. Pismo nie dotyczyło jednak odpowiedzialności dyscyplinarnej Camary. Klub domagał się interpretacji przepisów w konkretnych sytuacjach meczowych, natomiast zachowanie swojego zawodnika oceniał osobno. Sam pomocnik przyznał zresztą, że nie było usprawiedliwienia dla jego postępowania.
Camará nie jest jedyną osobą, która poniosła konsekwencje wydarzeń w Szczecinie. Komisja Ligi nałożyła również karę finansową w wysokości 10 tysięcy złotych na Tana Keslera, wiceprezesa Pogoni Szczecin. Działacz został ukarany za nieuprawnioną obecność w okolicach strefy technicznej podczas awantury. Komisja nie uznała jednak, że to on doprowadził do eskalacji konfliktu. Kesler znalazł się w centrum kontrowersji już bezpośrednio po sobotnim spotkaniu. Trener Radomiaka John Carver zarzucił mu na konferencji prasowej, że niepotrzebnie opuścił trybuny i pojawił się w strefie technicznej, dodatkowo zaostrzając sytuację. Wiceprezes Pogoni przedstawił później inną wersję wydarzeń. Przekonywał, że zszedł z loży VIP, aby uspokoić uczestników zamieszania, a następnie próbował dopilnować, żeby Camará nie wrócił ponownie w okolice boiska. Według ustaleń portalu Meczyki.pl zachowanie Keslera zostało opisane także w protokole sędziowskim. Arbiter wskazał, że działacz znalazł się bez uprawnienia w pobliżu strefy technicznej gości i swoimi gestami oraz okrzykami prowokował przedstawicieli Radomiaka. Kesler zaprzeczał takiej interpretacji wydarzeń, a przedstawiciele obu klubów przedstawiali sprzeczne relacje dotyczące jego udziału w awanturze. Ostatecznie Komisja Ligi ukarała go za naruszenie zasad obecności w strefie technicznej, a nie za spowodowanie całego zajścia.
Radomiak najbliższy mecz rozegra już w czwartek przeciwko Avii Świdnik. Będzie to pierwsze spotkanie bez Camary, który po dwunastu występach ligowych w obecnym sezonie został wyłączony z gry na pół roku. Przy kontrakcie obowiązującym jedynie do końca czerwca 2027 roku jest to dla niego wyjątkowo trudny moment. O tym, czy jeszcze w tym sezonie wróci do składu Radomiaka, zdecydują dalszy przebieg postępowania dyscyplinarnego oraz sytuacja zawodnika w klubie.


