Śląsk Wrocław przełamał się po 84 dniach. Dwie asysty Samca-Talara pogrążyły Wieczystą

Śląsk Wrocław wreszcie wygrał w Ekstraklasie. Drużyna Ante Šimundžy pokonała Wieczystą Kraków 2:0, przerywając serię dziewięciu spotkań bez zwycięstwa, w tym pięciu kolejnych porażek. Bohaterem gospodarzy został Piotr Samiec-Talar, który zaliczył dwie asysty przy trafieniach Malaly’ego Dembélé i Przemysława Banaszaka. Kapitan wrocławian musiał jednak przedwcześnie opuścić boisko po uderzeniu w głowę. Śląsk odniósł dopiero drugie ligowe zwycięstwo w sezonie i opuścił strefę spadkową, spychając na szesnaste miejsce niedzielnego rywala. Po spotkaniu trenerzy obu zespołów odnieśli się do problemów swoich drużyn, a szkoleniowiec Wieczystej Željko Kopić został zapytany o swoją przyszłość w klubie.

Śląsk Wrocław wreszcie wygrał. Samiec-Talar rozmontował defensywę Wieczystej

Na kolejne ligowe zwycięstwo kibice Śląska Wrocław czekali od 2 sierpnia, kiedy ich drużyna pokonała Raków Częstochowa. Kolejne dziewięć spotkań przyniosło zaledwie trzy punkty, a pięć ostatnich zakończyło się porażkami. Po przegranych z Lechem Poznań i Motorem Lublin coraz głośniej dyskutowano o przyszłości Ante Šimundžy, który mimo rozczarowujących wyników nadal otrzymywał zaufanie władz klubu. Niedzielne spotkanie z Wieczystą miało ogromne znaczenie dla układu dolnej części tabeli. Krakowianie znajdowali się zaledwie dwa punkty przed Śląskiem, więc ewentualne zwycięstwo pozwalało gospodarzom wydostać się ze strefy spadkowej. Šimundža dokonał dwóch zmian w podstawowym składzie, wprowadzając Dominika Szalę i Malaly’ego Dembélé. Szczególnie istotna okazała się druga z tych decyzji, ponieważ Francuz potrzebował zaledwie 24 minut, żeby zdobyć bramkę.

Początek spotkania należał jednak do Wieczystej. Już w pierwszym kwadransie goście próbowali wykorzystywać niepewność wrocławskiej defensywy, a w 17. minucie Lucas Piazon znalazł sobie miejsce w polu karnym i oddał groźny strzał, który obronił Karol Niemczycki. Śląsk odpowiedział indywidualną akcją Dembélé, którego uderzenie zostało zablokowane, ale chwilę później Francuz ponownie znalazł się w dogodnej sytuacji. Tym razem znakomitym podaniem popisał się Samiec-Talar. Kapitan gospodarzy bez przyjęcia zagrał piętą do wbiegającego w pole karne napastnika, a ten wygrał pojedynek z Antonio Miliciem i płaskim strzałem skierował piłkę do siatki. Futbolówka odbiła się jeszcze od słupka, nie dając Mateuszowi Kochalskiemu szans na skuteczną interwencję.

Wrocławianie nie zamierzali ograniczać się do obrony jednobramkowego prowadzenia, chociaż Wieczysta przez długie fragmenty utrzymywała się przy piłce i próbowała przedostawać się pod bramkę Niemczyckiego. W trzeciej minucie doliczonego czasu pierwszej połowy gospodarze przeprowadzili kolejną skuteczną akcję. Dembélé podał do Samca-Talara, który błyskawicznie dostrzegł wbiegającego za plecy obrońców Przemysława Banaszaka. Napastnik Śląska znalazł się sam na sam z Kochalskim i pewnym uderzeniem podwyższył prowadzenie na 2:0. Dla obu strzelców był to drugi kolejny ligowy występ zakończony zdobyciem bramki. Znacznie bardziej imponujące są jednak statystyki Samca-Talara. 24-latek ma już cztery gole i siedem asyst w obecnym sezonie Ekstraklasy, co oznacza, że bezpośrednio uczestniczył przy jedenastu z szesnastu bramek Śląska. Przy problemach ofensywnych wrocławian jego wpływ na grę drużyny jest ogromny.

Wieczysta nie potrafiła odpowiedzieć. Niepokój o zdrowie Samca-Talara

Po przerwie Željko Kopić zdecydował się na dwie zmiany, wprowadzając Bena Ledermana i Lisandro Semedo w miejsce Petara Pušicia oraz Matúša Vojtki. Krakowianie próbowali grać odważniej, ale mieli problemy ze stworzeniem dogodnych sytuacji przeciwko cofniętej defensywie gospodarzy. W 57. minucie to Śląsk był bliski zdobycia trzeciej bramki. Samiec-Talar podał do Alexa Timossiego Anderssona, który posłał piłkę wzdłuż bramki, a Banaszak spróbował efektownego uderzenia piętą. Futbolówka minęła jednak słupek. Kilka minut później gospodarze stracili swojego kapitana, który po uderzeniu w głowę zaczął odczuwać zawroty i nie był w stanie kontynuować spotkania. W 61. minucie zastąpił go 18-letni Adam Ciućka. Po końcowym gwizdku Šimundža wyraził nadzieję, że uraz nie okaże się poważny i Samiec-Talar będzie mógł wystąpić w czwartkowym meczu Pucharu Polski przeciwko Odrze Opole. Jego ewentualny brak byłby dla wrocławian szczególnie dotkliwy, biorąc pod uwagę udział kapitana przy większości bramek zdobytych przez drużynę w obecnym sezonie.

Wejście Ciućki okazało się jednym z ciekawszych wydarzeń drugiej połowy. Młody pomocnik już po kilku minutach oddał groźny strzał zza pola karnego, zmuszając Kochalskiego do interwencji. Później kilkukrotnie skutecznie przyspieszał akcje gospodarzy, a w 78. minucie znakomicie wypatrzył Lukę Marjanaca, który uciekł obrońcy i znalazł się przed pustą bramką. Bośniak nie zdołał jednak czysto trafić w piłkę. W międzyczasie swoją najlepszą okazję miała Wieczysta. W 70. minucie Semedo znalazł się sam na sam z Niemczyckim, ale bramkarz Śląska zdołał odbić jego uderzenie nogą. Goście do końca próbowali szukać kontaktowego trafienia, jednak niewiele wynikało z ich przewagi w posiadaniu piłki. Śląsk mógł pozwolić sobie na niższe ustawienie, a kiedy odzyskiwał futbolówkę, potrafił szybko przedostać się pod pole karne przeciwnika.

Problemy Wieczystej były szczególnie widoczne w grze ofensywnej. Krakowianie dysponują zawodnikami mającymi za sobą występy na znacznie wyższym poziomie, ale w niedzielę nie potrafili przełożyć indywidualnych umiejętności na odpowiednią liczbę sytuacji bramkowych. Swoją skuteczność wciąż musi poprawić Efthymios Koulouris, który po powrocie do Polski nadal czeka na pierwsze ligowe trafienie. Kopić przekonywał po spotkaniu, że Grek z każdym kolejnym występem prezentuje się lepiej i nadal odczuwa skutki opuszczenia części okresu przygotowawczego. Przeciwko Śląskowi ponownie nie zdołał jednak przełamać strzeleckiej niemocy i w 76. minucie został zastąpiony przez Bartosza Białka.

Šimundža po zwycięstwie Śląska: Muszą uwierzyć, że mają jakość

Ante Šimundža miał powody do zadowolenia, ponieważ jego zespół po raz pierwszy od początku sierpnia zdobył komplet punktów. Słoweniec przed spotkaniem znajdował się pod dużą presją, a w mediach pojawiały się spekulacje dotyczące jego przyszłości. Sam szkoleniowiec zapewniał wcześniej, że nie otrzymał ultimatum od władz klubu. Po zwycięstwie z Wieczystą skupił się przede wszystkim na postawie piłkarzy, którzy po słabszym początku zaczęli realizować założenia taktyczne. Przyznał, że pierwsze kilkanaście minut nie spełniło jego oczekiwań, ponieważ gospodarze mieli problemy z odpowiednią organizacją gry i pozwalali rywalom na zbyt wiele. Z czasem Śląsk zaczął jednak funkcjonować znacznie lepiej, a zdobycie pierwszej bramki dodało zawodnikom pewności siebie.

– Jestem zadowolony z trzech punktów i uważam, że w pełni na nie zasłużyliśmy – powiedział Šimundža po spotkaniu. Szkoleniowiec podkreślał znaczenie intensywności, wzajemnej komunikacji i odpowiedniego nastawienia zawodników. Jego zdaniem piłkarze Śląska muszą bardziej wierzyć we własne umiejętności, ponieważ jakość zespołu jest większa, niż wskazywałyby na to ostatnie wyniki. Szczególnie cenne było dla niego zachowanie czystego konta. Przed niedzielnym spotkaniem wrocławianie stracili aż 22 bramki, a problemy z defensywą wielokrotnie przekreślały szanse na zdobycie punktów. Tym razem Śląsk po raz drugi w sezonie zakończył ligowe spotkanie bez straconego gola. Šimundža zwrócił również uwagę na występ Dominika Szali, który po raz pierwszy rozpoczął ligowy mecz w podstawowym składzie. Wrocławianie nadal mają sporo do poprawy, ale przeciwko Wieczystej potrafili połączyć skuteczność pod bramką przeciwnika z większą dyscypliną w defensywie.

Trener Wieczystej tłumaczy porażkę. Co dalej z Željko Kopiciem?

Znacznie mniej powodów do zadowolenia miał Željko Kopić. Szkoleniowiec Wieczystej po meczu zwracał uwagę przede wszystkim na sposób, w jaki Śląsk wykorzystał zdobyte prowadzenie. Jego zdaniem przy bezbramkowym remisie krakowianie mieli więcej miejsca do konstruowania akcji ofensywnych, ale po pierwszym, a następnie drugim trafieniu gospodarze mogli skupić się na zabezpieczeniu własnej bramki. Wieczysta częściej utrzymywała się przy piłce, jednak miała duże problemy z przedostawaniem się między liniami defensywnymi rywala. Kolejne zmiany personalne nie przyniosły oczekiwanego rezultatu, a najlepsza okazja Semedo zakończyła się skuteczną interwencją Niemczyckiego.

– Kiedy jest 0:0, to jest więcej przestrzeni na boisku i ta gra ofensywna jest nieco łatwiejsza – tłumaczył Kopić. Podczas konferencji prasowej poruszono również kwestię przyszłości chorwackiego szkoleniowca. Wieczysta poniosła trzecią ligową porażkę z rzędu, a po dwunastu kolejkach znalazła się w strefie spadkowej z dorobkiem zaledwie ośmiu punktów. Kopić przyznał, że obecnie odczuwa wsparcie ze strony władz klubu, a problemy drużyny są analizowane wewnętrznie. Zdaje sobie jednak sprawę, że w zawodowej piłce sytuacja trenera może zmienić się bardzo szybko, szczególnie kiedy wyniki pozostają dalekie od oczekiwań. Krakowianie sprowadzili latem między innymi Koulourisa, Mateusza Kochalskiego i Antonio Milicia, ale obecność doświadczonych zawodników nie przełożyła się dotychczas na regularne punktowanie. W następnej kolejce Wieczysta zmierzy się z Jagiellonią Białystok, a kolejne niepowodzenie może jeszcze bardziej zwiększyć presję na szkoleniowcu.

Śląsk opuszcza strefę spadkową. Wieczysta ma coraz większy problem

Zwycięstwo 2:0 pozwoliło Śląskowi opuścić strefę spadkową i zamienić się miejscami z niedzielnym rywalem. Dla wrocławian był to dopiero drugi ligowy triumf w sezonie, ale jego znaczenie wykracza poza zdobycie trzech punktów. Po pięciu kolejnych porażkach drużyna potrzebowała spotkania, w którym uda się uniknąć błędów defensywnych i wykorzystać stworzone sytuacje. Dwie asysty Samca-Talara, skuteczność Dembélé i Banaszaka oraz dobre interwencje Niemczyckiego pozwoliły wreszcie przerwać serię, która trwała od 84 dni. Šimundža zyskał argument przemawiający za dalszą pracą, choć jedno zwycięstwo nie rozwiązuje wszystkich problemów zespołu.

Wieczysta znalazła się natomiast w coraz trudniejszym położeniu. Beniaminek dysponuje kosztownie zbudowaną kadrą, ale po dwunastu kolejkach ma na koncie zaledwie osiem punktów. Przeciwko Śląskowi krakowianie przez długie fragmenty utrzymywali się przy piłce, jednak gospodarze znacznie lepiej wykorzystali swoje okazje i skuteczniej radzili sobie w najważniejszych momentach spotkania. Kopić musi znaleźć sposób na poprawę gry ofensywnej, szczególnie że Koulouris nadal czeka na pierwszą bramkę w Ekstraklasie. Śląsk po 84 dniach wreszcie ma powody do radości, a Wieczysta przed kolejnym trudnym spotkaniem musi zastanowić się, jak zatrzymać serię porażek.

Śląsk Wrocław – Wieczysta Kraków 2:0 Malaly Dembélé (24.), Przemysław Banaszak (45+3.).

Podobne

AUTOPROMOCJA Masz dziecko w wieku 7–18 lat? Sprawdź bezpłatną grę edukacyjną Misja: Bezpieczni →