Dominik Marczuk z kapitalnym golem w MLS. Były piłkarz Jagiellonii wraca do łask

Dominik Marczuk zdobył jedną z najładniejszych bramek sobotniej kolejki MLS. Były piłkarz Jagiellonii Białystok popisał się potężnym uderzeniem zza pola karnego w wygranym 3:0 spotkaniu Real Salt Lake ze St. Louis City. Dla 22-letniego Polaka było to drugie trafienie w obecnym sezonie, w którym długo nie potrafił wywalczyć regularnego miejsca w podstawowym składzie. W ostatnich tygodniach jego sytuacja wyraźnie się jednak poprawiła, a trener Pablo Mastroeni coraz częściej korzysta z niego na prawym wahadle. Real Salt Lake walczy tymczasem o awans do fazy play-off, tracąc zaledwie punkt do dziewiątego LA Galaxy.

Dominik Marczuk z pięknym golem. Bramkarz nie miał szans

Real Salt Lake przystępowało do sobotniego spotkania ze St. Louis City ze świadomością, że kolejne potknięcie może znacząco utrudnić walkę o awans do fazy play-off. Drużyna Pablo Mastroeniego rozpoczęła jednak bardzo dobrze, od pierwszych minut stwarzając zagrożenie pod bramką Benjamina Lundta. Już w ósmej minucie Marczuk otrzymał piłkę na prawym skrzydle, zszedł do środka i spróbował uderzenia lewą nogą, ale futbolówka przeleciała tuż nad poprzeczką. Gospodarze długo nie potrafili wykorzystać przewagi, aż w 41. minucie prowadzenie dał im Sergi Solans, który wykorzystał dośrodkowanie Morgana Guilavoguiego. Jeszcze przed przerwą sytuacja gości dodatkowo się skomplikowała, ponieważ Tomáš Ostrák otrzymał drugą żółtą kartkę i musiał opuścić boisko.

Gospodarze potrzebowali zaledwie kilku minut po zmianie stron, żeby wykorzystać przewagę liczebną. W 52. minucie Marczuk najpierw spróbował uderzenia lewą nogą, które zatrzymał Lundt, ale po chwili ponownie znalazł się przy piłce. Podanie od Luca de Fougerollesa przyjął przed polem karnym, poprawił sobie futbolówkę i potężnym strzałem prawą nogą posłał ją w górny róg bramki. Niemiecki golkiper nie miał większych szans na skuteczną interwencję, a Polak mógł świętować jedno z najefektowniejszych trafień w swojej dotychczasowej przygodzie z amerykańską ligą. Siedem minut później wynik na 3:0 ustalił Solans, który po dośrodkowaniu Saby Lobjanidzego zdobył swoją drugą bramkę.

Real Salt Lake całkowicie kontrolowało przebieg spotkania, oddając łącznie dwadzieścia strzałów przy zaledwie trzech próbach przeciwników. Marczuk rozegrał pełne 90 minut, a jego występ został doceniony przez szkoleniowca. Mastroeni po meczu zwrócił uwagę na coraz lepszą pracę Polaka w defensywie oraz zaangażowanie podczas ostatnich spotkań. Samo trafienie określił jako bramkę mogącą kandydować do grona najładniejszych w sezonie. Dla Marczuka równie istotna jak efektowny gol może być właśnie pochwała dotycząca gry bez piłki, ponieważ w obecnym ustawieniu Real Salt Lake musi wykonywać znacznie więcej obowiązków defensywnych niż podczas występów w Jagiellonii.

Z mistrzowskiej Jagiellonii do MLS. Nie wszystko poszło zgodnie z planem

Marczuk trafił do Real Salt Lake w sierpniu 2024 roku, kilka tygodni po zdobyciu mistrzostwa Polski z Jagiellonią Białystok. W barwach Dumy Podlasia należał do największych odkryć sezonu 2023/24, a jego szybkość, umiejętność gry na obu skrzydłach i regularny udział przy bramkach sprawiły, że zainteresowały się nim zagraniczne kluby. W pierwszym sezonie Ekstraklasy zdobył sześć bramek i zanotował trzynaście asyst, otrzymując nagrodę dla najlepszego młodzieżowca rozgrywek. Amerykanie podpisali z nim kontrakt obowiązujący do końca 2028 roku, licząc, że szybko stanie się ważnym zawodnikiem zespołu. Początek nie wyglądał najgorzej, ale wraz z kolejnymi miesiącami Polak miał coraz większe problemy z regularną grą.

W sierpniu 2025 roku zdecydowano o wypożyczeniu go do FC Cincinnati. Real Salt Lake otrzymało w zamian między innymi wybór w pierwszej rundzie draftu MLS na 2026 rok, natomiast Marczuk miał okazję sprawdzić się w drużynie walczącej o najwyższe cele w Konferencji Wschodniej. Pobyt w Cincinnati okazał się jednak krótki i mało udany. Polak wystąpił w pięciu ligowych spotkaniach, spędzając na boisku 218 minut, a sezon zakończył bez bramki i asysty. Po zakończeniu wypożyczenia wrócił do Utah, gdzie ponownie musiał walczyć o miejsce w składzie. Obecny sezon również rozpoczął głównie na ławce rezerwowych. Przez pierwsze miesiące Marczuk otrzymywał pojedyncze szanse, a jego sytuacja zaczęła się poprawiać dopiero w sierpniu. Z zespołu odszedł wówczas Zavier Gozo, który przeniósł się do Crystal Palace, natomiast Zach Booth doznał kontuzji mięśnia dwugłowego uda. Mastroeni potrzebował zawodnika potrafiącego występować na prawym wahadle, więc coraz częściej zaczął korzystać z Polaka. 22 sierpnia Marczuk zdobył pierwszą bramkę w sezonie, trafiając przeciwko Orlando City, choć Real Salt Lake przegrało wówczas 1:2. Później utrzymał miejsce w rotacji, a w ostatnich trzech ligowych spotkaniach nie zabrakło go w podstawowej jedenastce.

Zmiana roli na boisku może mieć dla niego duże znaczenie. Marczuk w Jagiellonii najczęściej występował jako zawodnik odpowiadający za ofensywne akcje prawą stroną, ale w Real Salt Lake musi wykonywać również znacznie więcej obowiązków defensywnych. Sobotnie spotkanie pokazało, że potrafi pogodzić obie funkcje. Występował wysoko, regularnie włączał się do ataków, a jednocześnie uczestniczył w odbudowywaniu ustawienia po stracie piłki. Mastroeni szczególnie podkreślał właśnie ten element jego gry, co może być dobrym sygnałem przed decydującymi kolejkami sezonu zasadniczego.

Real Salt Lake walczy o play-off. Marczuk ma kolejną szansę

Zwycięstwo nad St. Louis City pozwoliło Real Salt Lake zdobyć 39. punkt w sezonie i utrzymać dziesiąte miejsce w Konferencji Zachodniej. Do dziewiątego LA Galaxy, zajmującego ostatnią pozycję dającą możliwość udziału w fazie play-off, drużyna z Utah traci zaledwie jeden punkt. Do rozegrania pozostały trzy spotkania, a ostatnie z nich odbędzie się 7 listopada właśnie przeciwko Galaxy. Wcześniej zespół Mastroeniego zmierzy się na wyjeździe z Austin FC oraz San Jose Earthquakes. Ostatnie wyniki dają powody do optymizmu, ponieważ Real Salt Lake wygrało dwa mecze z rzędu i pozostaje niepokonane od trzech kolejek. Marczuk ma więc szansę zakończyć sezon w znacznie lepszych nastrojach, niż można było przypuszczać jeszcze kilka miesięcy temu. W obecnych rozgrywkach MLS zdobył dwie bramki, a jego dorobek pozostaje skromny w porównaniu z oczekiwaniami towarzyszącymi transferowi z Jagiellonii. Polak otrzymuje jednak coraz więcej minut i regularniej pojawia się w wyjściowym składzie. 1 listopada skończy dopiero 23 lata, a kontrakt z Real Salt Lake obowiązuje go jeszcze przez ponad dwa sezony. Ostatnie występy mogą pomóc mu przekonać Mastroeniego, że warto dalej na niego stawiać. Sobotni gol ze St. Louis był efektowny, ale dla przyszłości Marczuka znacznie ważniejsze może okazać się utrzymanie miejsca w składzie na dłużej niż kilka spotkań.

Podobne

AUTOPROMOCJA Masz dziecko w wieku 7–18 lat? Sprawdź bezpłatną grę edukacyjną Misja: Bezpieczni →