Lech Poznań z niewiarygodną skutecznością. 12 goli po 13 celnych strzałach

Lech Poznań w ostatnich tygodniach imponuje skutecznością, która rzadko zdarza się na poziomie Ekstraklasy. Według danych Opta Stats Perform aż 12 z 13 ostatnich celnych strzałów Kolejorza zakończyło się zdobyciem bramki. Piłkarze Nielsa Frederiksena rozbili kolejno Radomiaka Radom 5:1, Śląsk Wrocław 4:1 i Koronę Kielce 6:1, zdobywając w tych spotkaniach łącznie piętnaście goli. Na szczególne wyróżnienie zasługują Patrik Wålemark oraz Pablo Rodríguez, którzy w ostatnich kolejkach regularnie trafiają do siatki. W niedzielę Poznaniaków czeka jednak znacznie trudniejszy sprawdzian. Rywalem będzie Legia Warszawa, która od piętnastu ligowych spotkań pozostaje niepokonana.

Lech Poznań strzela niemal wszystko. Trzy mecze i piętnaście goli

Jeszcze we wrześniu trudno było przypuszczać, że Lech Poznań w tak krótkim czasie osiągnie podobną skuteczność. Drużyna Nielsa Frederiksena przegrała 1:2 z Górnikiem Zabrze, a następnie została rozbita 0:4 przez Crystal Palace w Lidze Europy. Trzy dni po porażce w Londynie Kolejorz wrócił jednak na ligowe boiska i urządził sobie prawdziwy festiwal strzelecki przeciwko Radomiakowi. Już po dziesięciu minutach prowadził 2:1, a ostatecznie wygrał 5:1. Dwie bramki zdobył Patrik Wålemark, dwie Pablo Rodríguez, a jedno trafienie dołożył Allahyar Sayyadmanesh. Wynik robił ogromne wrażenie, ale niewiele wskazywało, że poznaniacy dopiero rozpoczynają serię wyjątkowo skutecznych występów. To właśnie od dwóch ostatnich celnych strzałów zakończonych golami przeciwko Radomiakowi zaczęła się statystyka, która po kolejnych dwóch spotkaniach osiągnęła niemal niewiarygodny poziom.

10 października Lech pojechał do Wrocławia, gdzie pokonał Śląsk 4:1. Tym razem do siatki trafił Filip Jagiełło, kolejną bramkę zdobył Rodríguez, a Wålemark ponownie zakończył spotkanie z dubletem. Gospodarze nie potrafili poradzić sobie z ofensywą Kolejorza, choć mieli momenty, w których skutecznie ograniczali przeciwnikom dostęp do własnego pola karnego. Lech oddał pięć celnych strzałów, z których cztery zakończyły się bramkami. Jedynym zawodnikiem, którego próbę zatrzymał Karol Niemczycki, był Yannick Agnero. W całym spotkaniu Poznaniacy mieli szesnaście prób strzeleckich, więc nie można mówić, że każda ich akcja kończyła się sukcesem. Kiedy jednak piłka leciała w światło bramki, golkiper Śląska niemal zawsze był bezradny. Jeszcze większe problemy z zatrzymaniem ofensywy mistrzów Polski miała Korona Kielce. Już w czwartej minucie wynik otworzył Wålemark, dwie minuty później podwyższył Rodríguez, a przed przerwą gospodarze zdobyli jeszcze dwie bramki. Ostatecznie zwyciężyli 6:1. Poza Wålemarkiem i Rodríguezem na listę strzelców wpisali się Mikael Ishak oraz Yannick Agnero, przy czym Hiszpan i szwedzki napastnik zakończyli spotkanie z dubletami. Kolejorz oddał sześć celnych strzałów i wszystkie zakończyły się trafieniami. Xavier Dziekoński nie zanotował ani jednej skutecznej interwencji, choć Poznaniacy próbowali uderzać w kierunku jego bramki czternaście razy. Łącznie w dwóch ostatnich meczach Lech zdobył dziesięć bramek po jedenastu celnych strzałach. Po doliczeniu dwóch ostatnich trafień z Radomiakiem otrzymujemy statystykę podaną przez Opta – dwanaście goli po trzynastu celnych uderzeniach.

Wålemark, Rodríguez i Ishak. Ofensywa Lecha robi ogromne wrażenie

Trzy kolejne spotkania z przynajmniej czterema zdobytymi bramkami to osiągnięcie, jakiego na poziomie Ekstraklasy nie oglądano od 2003 roku. Wówczas podobną serię zanotowała Wisła Kraków. Lech wyrównał więc wynik sprzed ponad dwóch dekad, a przy okazji znacząco poprawił własne statystyki ofensywne. Po dziesięciu rozegranych meczach ma na koncie 27 bramek, co daje średnią 2,7 trafienia na spotkanie. Żaden inny zespół ligi nie może pochwalić się lepszym dorobkiem. Poznaniacy oddali dotychczas 63 celne strzały, również najwięcej w rozgrywkach, a aż 45 z nich zostało wykonanych z pola karnego przeciwników.

Największą gwiazdą ostatnich tygodni jest Patrik Wålemark. Szwed w trzech ligowych spotkaniach zdobył pięć bramek, dwukrotnie kończąc mecz z dubletem. Jeszcze lepiej pod względem udziału przy trafieniach zespołu prezentuje się Pablo Rodríguez. Hiszpan w sześciu ostatnich występach ligowych zdobył sześć bramek i zanotował cztery asysty, bezpośrednio uczestnicząc przy dziesięciu golach. Szczególnie dobrze wypadł przeciwko Koronie, kiedy dwukrotnie pokonał bramkarza i dołożył trzy ostatnie podania. Poznaniacy mają obecnie kilku zawodników potrafiących samodzielnie rozstrzygnąć spotkanie, a rywale nie mogą koncentrować się wyłącznie na pilnowaniu Mikaela Ishaka.

Szwedzki napastnik pozostaje jednak niezwykle ważną postacią ofensywy Kolejorza. W trzech ostatnich spotkaniach zdobył dwie bramki i zaliczył trzy asysty, a jego umiejętność przytrzymywania piłki oraz szukania partnerów w polu karnym pozwala wykorzystywać atuty pozostałych zawodników. Na pochwały zasługuje również Joel Pereira, który w trzech kolejnych meczach zanotował asystę. Wszystkie cztery ostatnie podania Portugalczyka z sześciu poprzednich występów prowadziły do trafień Rodrígueza. Frederiksen może ponadto liczyć na zawodników rezerwowych, którzy zdobyli już dziewięć bramek, najwięcej w całej Ekstraklasie. Lech potrafi więc utrzymać zagrożenie pod bramką przeciwnika również po dokonaniu zmian, co przy intensywnym terminarzu może mieć duże znaczenie.

Lech przed meczem z Legią. Czy taka skuteczność może się utrzymać?

Tak wysoka skuteczność nie będzie jednak łatwa do utrzymania. Lech w trzech ostatnich spotkaniach ligowych zdobył piętnaście bramek, ale oddał również wiele strzałów niecelnych i zablokowanych. Szczególnie wymowny jest mecz przeciwko Koronie, w którym sześć trafień padło przy współczynniku goli oczekiwanych wynoszącym zaledwie 2,24 xG. Poznaniacy zdobyli więc niemal cztery bramki więcej, niż wynikałoby z jakości stworzonych sytuacji. Taka różnica pokazuje znakomitą dyspozycję strzelecką zawodników Frederiksena, choć trudno oczekiwać, by przy kolejnych rywalach utrzymywała się na podobnym poziomie. Nawet najlepsi napastnicy nie są w stanie regularnie zamieniać niemal każdego celnego uderzenia na gola.

Niedzielne spotkanie z Legią Warszawa będzie pod tym względem szczególnie interesujące. Drużyna ze stolicy pozostaje niepokonana od piętnastu ligowych meczów, a przed własną publicznością wygrała sześć z ośmiu ostatnich spotkań, pozostałe dwa remisując. W tym okresie straciła zaledwie trzy bramki i pięciokrotnie zachowała czyste konto. Warszawianie mają więc defensywę, która powinna postawić ofensywie Lecha zdecydowanie trudniejsze warunki niż Radomiak, Śląsk czy Korona. Jednocześnie sami potrafią regularnie zdobywać bramki, dlatego spotkanie przy Łazienkowskiej zapowiada się jako jeden z najciekawszych pojedynków tej kolejki.

Lech może natomiast czerpać optymizm z ostatnich bezpośrednich pojedynków. Poznaniacy nie przegrali żadnego z pięciu poprzednich wyjazdowych meczów ligowych z Legią, odnosząc dwa zwycięstwa i trzykrotnie remisując. W trzech ostatnich spotkaniach przy Łazienkowskiej nie stracili nawet bramki. Teraz przyjadą do Warszawy z najlepszym atakiem Ekstraklasy, piętnastoma golami zdobytymi w trzech kolejkach i serią dwunastu trafień po trzynastu celnych strzałach. Niedzielny mecz rozpocznie się o godzinie 17:30. Dla Legii będzie okazją do przedłużenia znakomitej passy bez porażki, natomiast dla Lecha sprawdzianem, czy jego ofensywa równie skutecznie poradzi sobie z przeciwnikiem, który w ostatnich tygodniach wyjątkowo rzadko pozwalał rywalom zdobywać bramki.

Podobne

AUTOPROMOCJA Masz dziecko w wieku 7–18 lat? Sprawdź bezpłatną grę edukacyjną Misja: Bezpieczni →