Na gorąco po zwycięstwie z Rumunią (6:0) na naszej stronie pojawiły się oceny pomeczowe dla reprezentantów Polski. Postanowiliśmy obejrzeć mecz jeszcze raz na chłodno, skupiając się na obserwacji każdego zawodnika i nie tylko przyznać im noty, ale także ocenić ich występ, pozycje w drużynie czy odnieść się do opinii, które już pojawiają się odnośnie do poszczególnych graczy po meczu z Rumunią. Bierzemy pod uwagę zawodników, którzy zagrali co najmniej 45 minut w meczu z Rumunią.
Marcin Bułka – 7
Przy wyniku 6:0 z reguły bramkarze nie mają możliwości wykazania się, ale w meczu z Rumunią było inaczej. Zanim rywale otrzymali czerwoną kartkę, stworzyli sobie kilka sytuacji, przetestowali Marcina Bułkę, ale ten ani razu nie dał się zaskoczyć. Myślę, że tym występem dał selekcjonerowi znak, że dopóki Kamil Grabara nie wyleczy kontuzji, on powinien być murowanym nr 1 między słupkami. Ani transfer do Arabii Saudyjskiej, ani wielomiesięczna kontuzja sprzed roku nie sprawiła, że jego umiejętności spadły.
Matty Cash – 6,5
Moim zdaniem miał dość trudną rolę, ponieważ często na prawej stronie był osamotniony, a nie mógł od początku akcji ustawiać się wysoko, ponieważ graliśmy dwójką stoperów, a po drugiej stronie boczny obrońca (Frankowski) również podłączał się do akcji ofensywnych. Choć Cash ma zdrowie, aby biegać od jednej linii końcowej do drugiej, to po prostu nie zawsze był w stanie wypełnić odpowiednią przestrzeń na prawej stronie. Najbardziej zapadły mi w pamięci jego dalekie, krosowe podania na lewe skrzydło.
Jan Bednarek – 7
O duecie środkowych obrońców po tym meczu najtrudniej cokolwiek napisać, ponieważ nie mieli wiele pracy. Sporo ciężaru za rozegranie piłki brali na siebie środkowi pomocnicy, więc dla Bednarka był to mecz, w którym przede wszystkim chodziło o zachowanie koncentracji, aby nie podłączyć rywali do prądu w bezmyślny sposób. To mu się udało, a ponadto dołożył gola po strzale głową z rzutu rożnego.
Jakub Kiwior – 6
Na tym zgrupowaniu grał już na lewej obronie, następnie jako lewy stoper w 3-osobowym bloku defensywnym, a z Rumunią wreszcie jako środkowy obrońca w czwórce. To było zdecydowanie najmniej wymagające spotkanie i myślę, że warto będzie przetestowąc duet z Porto jeszcze w meczu z Bośnią, zwłaszcza pamiętając jak trudnymi przeciwnikami mogą być napastnicy tej reprezentacji w pojedynkach powietrznych oraz fizycznych.
Przemysław Frankowski – 8
Wyrasta na jednego z największych wygranych październikowego zgrupowania. Wprawdzie ze Szwecją, wchodząc na lewe wahadło, dał dość słabą zmianę, jednak w obu występach na lewej obronie wypadł bardzo solidnie. Z Bośnią uszczelnił lewą stronę, która wcześniej przeciekała. Z Rumunią natomiast mógł wykazać się w fazie posiadania piłki i to zrobił. Był aktywny w rozegraniu (najwięcej kontaktów z piłką, podań oraz podań w tercję ataku), świetnie współpracował z Zalewskim, wniósł na lewą stronę sporo dynamiki. Jeśli będzie trzymał taki poziom to zdecydowanie rzadziej będziemy dyskutować nad obsadą lewej obrony.
Wiktor Nowak – 8
Trzeci mecz w kadrze i trzeci, w którym gra bardzo dobrze oraz wyróżnia się tymi samymi cechami. Gwarantuje intensywność w środku pola, jest tam, gdzie drużyna go potrzebuje, przez co można odnieść wrażenie, że biega po całym boisku, notuje sporo odbiorów, dobrze zbiera drugie piłki, nie boi się brać na siebie odpowiedzialnośći za piłkę w rozegraniu oraz ma bardzo wysoką skuteczność w pojedynkach. To zdecydowanie największy wygrany tego zgrupowania. Nie pamiętam, aby ktoś miał wejście do reprezentacji, które tak bardzo przebijałoby oczekiwania, jakie można było mieć wobec niego. Wygląda na to, że po wielu latach znaleźliśmy 6-tkę.
Piotr Zieliński – 8
Zacznę od negatywów. Po meczu ze Szwecją miałem odczucie, że Zieliński za bardzo lekceważy obowiązki w defensywie i w meczu z Rumunią – zwłaszcza przy grze jedenastu na jedenastu – też było to widać, a grając w środku pomocy nie możesz tego robić, niezależnie od tego jak dużo dajesz drużynie w konstruowaniu akcji. Zieliński daje bardzo dużo i występ z Rumunią był kolejnym, w którym potwierdził, że w fazie posiadania piłki jest najważniejszym piłkarzem reprezentacji. Z nim kreatywność zespołu oraz płynność gry jest o wiele wyższa.
Sebastian Szymański – 7,5
Jescze rok temu można było stawiać tezę, że Szymański gra w kadrze dlatego, że nikogo lepszego na jego miejsce nie mamy, a że zazwyczaj prezentował dobrą formę w klubie to na każde kolejne zgrupowanie przyjeżdżał z kredytem zaufania, który stopniowo malał. W 2026 roku nie można mieć jednak zastrzeżeń do jego gry, a w niektórych meczach jest wyróżniającym się zawodnikiem. Z Rumunią rozegrał dobre zawody. Przez cały mecz był aktywny i to po jego podaniu za linię obrony Robert Lewandowski wywalczył rzut karny, który całkowicie zmienił losy meczu.
Nicola Zalewski – 8
Po obejrzeniu meczu po raz drugi oceniam go trochę gorzej niż świeżo po meczu z Rumunią. Wszystko dlatego, że patrzę na pełne 90 minut, a w pierwszej połowie było w jego zagraniach sporo niedokładności. Drugą połową wszystko jednak nadrobił i sprawił, że na jego występ można patrzyć bardzo pozytywnie. Wrzucił na karuzelę Andreię Ratiu, tworzył przewagę poprzez udane dryblingi i potrafił przekuć je na wypracowane okazje dla kolegów. Potwierdził, że gdy stworzy mu się warunki do gry jeden na jednego to jest w stanie pociągnąć zespół.
Karol Świderski – 4,5
Jedyny zawodnik, przy którym po tym meczu jest więcej minusów niż plusów. Według mnie w pewnym stopniu z powodu roli, w której grał, ponieważ często bronił jako prawoskrzydłowy, dopiero w posiadaniu piłki przesuwał się bliżej Roberta Lewandowskiego, ale nie czuł się komfortowo w takim środowisku. Tak czy inaczej – nie wykorzystał swojej szansy i nie wiadomo czy w meczu z Bośnią dostanie kolejną, nawet pomimo pauzy Roberta Lewandowskiego za kartki.
Robert Lewandowski – 9
Robert Lewandowski po prostu udowodnił swoją klasę. Po bardzo słabym meczu z Bośnią pokazał, że wciąż potrafi robić to, co najważniejsze dla napastnika, czyli trafiać do siatki. Dzięki sprytowi i inteligencji wywalczył rzut karny oraz czerwoną kartkę na Dragusinie (jestem przekonany, że wielu napastników chciałoby kontynuować akcje), co było momentem zwrotnym dla całego spotkania. Ostatnio w mediach pojawiały się opinie, że warto dać szansę innym napastnikom, a Lewego zostawić na ławce i napastnik Chicago Fire szybko wrzucił do kosza te tezy.


