Marcel Łubik bardzo szybko został podstawowym bramkarzem Wisły Kraków, ale już teraz jasno mówi, gdzie chciałby znaleźć się po zakończeniu sezonu. W rozmowie z Karolem Bugajskim z „Przeglądu Sportowego Onet” 22-latek przyznał, że przenosiny do Krakowa mają być jego ostatnim wypożyczeniem nastawionym na zbieranie doświadczenia. Plan na kolejny sezon jest konkretny – powrót do FC Augsburg i walka o regularną grę w Bundeslidze.
Warunki pobytu Łubika przy Reymonta od początku były jasne. Wisła Kraków skorzystała z okazji rynkowej, sięgając po sprawdzone nazwisko, które potrzebowało regularnej gry i potwierdzenia swojej wartości w walce o miejsce w silniejszej drużynie. Jeszcze przed wypożyczeniem Augsburg przedłużył jego kontrakt do 30 czerwca 2029 roku. W oficjalnym komunikacie dyrektor sportowy Benni Weber podkreślał, że klub wierzy w dalszy rozwój Polaka i widzi dla niego w przyszłości miejsce w pierwszym zespole. Sam Łubik teraz powiedział to jeszcze wyraźniej. Z Augsburgiem szybko ustalono, że kolejny sezon w Polsce będzie ostatnim etapem zbierania doświadczenia na wypożyczeniach. Po jego zakończeniu bramkarz chce wrócić do Niemiec i sprawdzić, czy jest już gotowy na poziom Bundesligi. Nie przesądza oczywiście, że od lata automatycznie zostanie numerem jeden, bo o dalszym planie ma dopiero rozmawiać z władzami klubu. Kierunek jest jednak jasny.
Trzeci sezon w Polsce, za każdym razem krok wyżej
Łubik trafił do akademii Augsburga jeszcze w 2018 roku, później grał w rezerwach i trenował z pierwszym zespołem. W Niemczech brakowało mu jednak tego, czego młody bramkarz potrzebuje najbardziej – regularnych meczów. Dlatego latem 2024 roku został wypożyczony do GKS-u Tychy, gdzie praktycznie od razu dostał pełny sezon w seniorskiej piłce.
Rok później zrobił kolejny krok. W Górniku Zabrze nie chodziło już tylko o zbieranie minut. Łubik został podstawowym bramkarzem zespołu walczącego o najwyższe miejsca, rozegrał 36 oficjalnych spotkań, zachował 13 czystych kont, zdobył Puchar Polski i zakończył sezon z wicemistrzostwem kraju. Dobre występy przyniosły mu również miejsce w reprezentacji Polski U-21. Augsburg miał więc latem do wyboru: zostawić go u siebie albo ponownie znaleźć klub, w którym będzie bronił co tydzień. Wybrano drugą opcję.
Wisła Kraków dostała zawodnika już dobrze znającego Ekstraklasę. Łubik rozpoczął wszystkie dziewięć pierwszych ligowych meczów w podstawowym składzie i rozegrał komplet 810 minut. Nie potrzebował okresu aklimatyzacji ani kilku miesięcy na wygranie rywalizacji. Od pierwszej kolejki było jasne, że przy Reymonta ma być numerem jeden. Dla krakowskiego klubu ten układ jest dziś dosyć wygodny. Wisła ma młodego bramkarza z doświadczeniem w Ekstraklasie bez konieczności płacenia dużych pieniędzy za transfer definitywny. Łubik z kolei dostaje kolejny sezon regularnej gry, tym razem w klubie, w którym presja i oczekiwania są jeszcze większe niż podczas wcześniejszych wypożyczeń.
Problem może pojawić się dopiero latem, jeżeli w Krakowie zaczną poważnie myśleć o zatrzymaniu go na dłużej. Na dziś nie ma podstaw, by zakładać, że taki scenariusz jest niemożliwy, ale trzeba pamiętać, że zawodnik ma jeszcze niemal trzy lata kontraktu z Augsburgiem i sam wskazuje Bundesligę jako swój następny cel. Co więcej, dla Wisły dobra forma Łubika działa trochę przeciwko niej. Im lepiej będzie bronił przez cały sezon, tym mocniejsze argumenty zabierze ze sobą do Niemiec. Augsburg nie przedłużał z nim umowy do 2029 roku po to, żeby kilka miesięcy później łatwo się go pozbyć. A im lepiej gra Łubik, tym mniejsze szanse, że zostanie w Polsce na kolejny sezon.



