Brian Brobbey strzelił trzy gole na Etihad, a Sunderland i tak nie zdobył punktu. Manchester City wygrał 5:3 i zachował komplet zwycięstw w Premier League. Gospodarzom długo brakowało spokoju w obronie, ale z przodu mieli wystarczająco dużo argumentów, żeby odpowiedzieć na popis Holendra. Dwukrotnie trafił Antoine Semenyo, a wynik ustalił Erling Haaland.
Po sobotniej porażce Arsenalu z Brighton piłkarze Enzo Mareski mogli powiększyć przewagę nad obrońcami tytułu do trzech punktów. Przed spotkaniem mieli na koncie cztery ligowe zwycięstwa, więc trudno było oczekiwać, że to Sunderland zatrzyma ich serię. Goście zmusili jednak faworyta do znacznie większego wysiłku, niż sugerowałaby różnica w dotychczasowym dorobku obu drużyn.
W dziewiątej minucie Enzo Fernández zaskoczył Robina Roefsa bezpośrednim uderzeniem z rzutu wolnego. Argentyńczyk posłał piłkę przy bliższym słupku, wykorzystując złe zachowanie bramkarza. Sunderland szybko naprawił ten błąd. Trzy minuty później Enzo Le Fée znalazł podaniem Brobbeya, który doprowadził do remisu. Gospodarze ponownie objęli prowadzenie w 29. minucie za sprawą Rayana Cherkiego. Tym razem utrzymali je przez cztery minuty, bo Brobbey znów pokonał Gianluigiego Donnarummę. Holender miał już dwa gole, a obrońcy City coraz więcej powodów, żeby szczególnie na niego uważać. Przed przerwą skuteczniejsi okazali się jednak gospodarze. W 43. minucie Sunderland nie zdołał wybić piłki, co wykorzystał Semenyo, strzelając na 3:2. Chwilę później znakomitą okazję zmarnował Haaland. City mogło schodzić do szatni z większą przewagą, lecz przy takiej skuteczności Brobbeya trudno było traktować jednobramkowe prowadzenie jako bezpieczne.
Manchester City z nienagannym bilansem
Po przerwie Semenyo ponownie trafił do siatki. Jego bramka z 57. minuty dała City pierwsze tego popołudnia dwubramkowe prowadzenie. Sunderland odpowiedział jeszcze szybciej niż przed przerwą: już po dwóch minutach Brobbey skompletował hat-tricka i przywrócił wynik, przy którym jedno udane zagranie mogło wystarczyć gościom do remisu. Przy stanie 4:3 spotkanie pozostawało otwarte. City potrzebowało kolejnego trafienia, żeby ograniczyć ryzyko straty punktów, i doczekało się go w 81. minucie. Haaland tym razem wykorzystał okazję, podwyższając na 5:3. Na tego gola Sunderland nie znalazł już odpowiedzi.
Pięć kolejek, pięć zwycięstw i piętnaście punktów – ligowy bilans Mareski pozostaje bez zarzutu. Sam występ przeciwko Sunderlandowi daje już więcej powodów do dyskusji, szczególnie o pilnowaniu Brobbeya. Holender dwukrotnie wyrównywał, a później zdobył bramkę kontaktową, lecz przy pięciu golach straconych przez jego zespół nawet taki dorobek nie wystarczył do remisu.



