PO TOPOLSKU #2: Zabawka milionera. Komu tak naprawdę przeszkadza Wieczysta Kraków?

Wieczysta Kraków funkcjonuje od 1942 roku. Jednak głośno zrobiło się o niej od dobrych kilku lat, a dokładniej od 2020 roku, kiedy to Wojciech Kwiecień został jej głównym sponsorem i faktycznym właścicielem. Zrobił to przede wszystkim ze względu na sentyment – wychował się na osiedlu Wieczysta. Z klubu, o którym nikt nie widział, a w zasadzie tylko ci na wspominanym osiedlu, Wieczysta stała się ekstraklasowa i bogata. Jak do tego doszło i komu to przeszkadza?

Wojciech Kwiecień i jego rola

To krakowski biznesmen i potentat branży farmaceutycznej. Można go jak najbardziej nazywać „królem aptek”. To twórca i właściciel potężnej sieci aptek „Słoneczna” (posiadającej ponad 200 placówek) oraz innych biznesów w sektorze medycznym. Jego majątek szacuje się na około 500 milionów złotych. Przez lata był postacią niezwykle tajemniczą – unikał rozgłosu, wywiadów i oficjalnych zdjęć, a medialną uwagę przyciągnęły dopiero jego gigantyczne inwestycje w piłkę nożną. To właśnie jego miliony pozwoliły Wieczystej na sprowadzenie byłych reprezentantów Polski jak Sławomir Peszko czy Radosław Majewski i przejście drogi z ligi okręgowej na sam szczyt polskiego futbolu w rekordowo krótkim czasie.

Dużo osób zapomina czym była Wieczysta przed przyjściem Kwietnia. Była typowym, lokalnym klubem dzielnicowym, skupionym wokół społeczności krakowskiego osiedla. Klub przez dekady balansował między klasą okręgową a klasą A – 5 i 6 poziom rozgrywkowy w Polsce. Nie miał ambicji ani środków na profesjonalną piłkę. Z kolei obiekty przy ulicy Chałupnika służyły głównie rekreacji mieszkańców i szkoleniu młodzieży. Sam stadion przypominał typowe boisko osiedlowe. Natomiast budżet klubu był oparty się na niewielkich dotacjach miejskich oraz wsparciu drobnych, lokalnych przedsiębiorców. Piłkarze grali amatorsko, łącząc występy na boisku z pracą zawodową.

Zatem klub dzięki finansowaniu prywatnego inwestora stał się w jakimś stopniu sensowny, a przede wszystkim profesjonalny. Pojawiły się pieniądze, a na takie rzeczy jak infrastruktura przyjdzie czas. Na ten moment dla Wojciecha Kwietnia najważniejsze są wyniki i stabilizacja na polskim rynku. To jak najbardziej mu wychodzi, lecz jest w tym wszystkim bardzo nerwowy i nie uczy się na błędach. Jednak na to by zwojować na dłużej polską piłkę może jeszcze jest po prostu za wcześnie. Jaki ma na razie na to wszystko plan?

Wkładanie ogromnych pieniędzy i sukces od razu

Po awansie do Ekstraklasy Wieczysta dokonała kolejnej rewolucji kadrowej, pozyskując kilkunastu zawodników o łącznej wartości rynkowej przekraczającej 60 milionów złotych. Klub przestał bazować wyłącznie na wolnych transferach i zaczął płacić kwoty odstępnego. Według portalu Transfermarkt oficjalna suma wydana na transfery w tym okienku zamknęła się w okolicach 1,90 miliona euro. Klub był gotów płacić kwoty odstępnego na poziomie 200–500 tysięcy euro za zawodnika oraz oferować roczne pensje sięgające 240–300 tysięcy euro brutto. Są to jak najbardziej imponujące kwoty, takie z którymi nie każdy klub Ekstraklasy może konkurować. A pamiętajmy, że ciągle mówimy o beniaminku i całkowitym debiutancie w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Najgłośniejszym rozstaniem jest bez wątpienia pożegnanie Michała Pazdana, który ostatecznie został bez klubu i obecnie zakłada nawet zakończenie piłkarskiej kariery. W klubie niespecjalnie podziękowano mu za trzy lata pracy i pomoc przy poszczególnych awansach.

Z kolei do klubu sprowadzono wagon ogranych zawodników, mających wnosić jakość na tu i teraz. Przede wszystkim są to piłkarze, którzy grali kiedyś w polskiej lidze i po prostu ją znają. Najwięcej wydano na króla strzelców sezonu 2024/2025 – Efthymiosa Koulourisa. Poza tym między innymi transfery Mateusza Kochalskiego, Mateusza Wieteski, Bena Ledermana, Tobiasa Christensena czy Antonio Milicia robią na papierze niemałe wrażenie. Sławomir Peszko w roli dyrektora sportowego poszedł grubo i chce pokazać Wojciechowi Kwietniowi, że jakość w Ekstraklasie jest bardzo potrzebna, a ostatecznie gdy drużyna zostanie dobrze zbudowana to się obroni na boisku. Na razie efektów nie widać, lecz przy odpowiednim szkoleniowcu efekty przyjdą. Trzeba tylko być przy tym wszystkim cierpliwym, a o tym w Wieczystej nie wiedzą. Trenerzy nie mają tam spokojnego miejsca pracy.

Trenerzy na karuzeli

Odkąd latem 2020 roku Wojciech Kwiecień oficjalnie przejął Wieczystą Kraków, klub miał już 10 stałych trenerów (w tym jeden powrót) oraz jednego trenera tymczasowego. Ostatnia 12. zmiana na ławce trenerskiej miała miejsce pod koniec sierpnia 2026 roku, gdy nowym szkoleniowcem został Chorwat – Zeljko Kopić. Szkoleniowiec jak na razie nie odniósł zwycięstwa w pięciu spotkaniach i jego posada jest tak naprawdę cały czas zagrożona. Jednak w Wieczystej jest to codzienność. Były przypadki trenerów, którzy mieli krótsze staże od Chorwata.

W klubie od wspominanego 2020 roku przewinęły się niemal wszystkie myśli szkoleniowe. Od Przemysława Cecherza, Franciszka Smudę, Wojciecha Łobodzińskiego, Kazimierza Moskala czy nawet Gino Lettierego. Ten ostatni był pierwszym zagranicznym szkoleniowcem w erze Kwietnia. Wytrzymał raptem trzy mecze, a dokładniej 24 dni. Jego kontrakt ostatecznie został rozwiązany za porozumieniem stron, a jego zatrudnienia jak i zwolnienia chyba do tej pory w klubie nie rozumieją.

Najbardziej intrygująca i ciekawa jest rola Sławomira Peszki, jaką odegrał i nadal odgrywa w obecnym projekcie Wieczystej. Były reprezentant Polski de facto nie rozstał się z Wieczystą Kraków po zakończeniu pracy w roli pierwszego trenera. Gdy w kwietniu 2025 roku przestał prowadzić zespół z powodów licencyjnych (nie posiadał jeszcze wymaganej licencji UEFA Pro do pracy na wyższym szczeblu), płynnie przeszedł do struktur zarządczych klubu. Objął prestiżową funkcję wiceprezesa ds. sportowych oraz dyrektora sportowego. Peszko odpowiada w klubie za politykę transferową, budowanie kadry i to on w sierpniu 2026 roku osobiście decydował o zwolnieniu Kazimierza Moskala i zatrudnieniu Chorwata Zeljko Kopicia. Udziela się w mediach i szeroko odpowiada na przeróżne pytania dziennikarzy. Jest w swoich wypowiedziach bardzo szczery, momentami aż za bardzo… W pewnym momencie w programie Canal+ zwolnił Moskala na wizji.

Jestem w Wieczystej, ale kocham Wisłę

Choć stworzył potęgę Wieczystej, prywatnie jest wielkim, wieloletnim fanem Wisły Kraków. Wokół relacji Wojciecha Kwietnia z Wisłą Kraków krążyło wiele medialnych zawirowań. Biznesmen od zawsze deklarował się jako wielki kibic Białej Gwiazdy, a jego zaangażowanie w Wieczystą rodziło plotki o możliwym „porzuceniu” osiedlowego klubu na rzecz giganta. Te obawy kibiców nie były bezzasadne. Wiosną i latem 2026 roku Kwiecień prowadził zaawansowane rozmowy z Jarosławem Królewskim w sprawie zakupu 25% akcji piłkarskiej Wisły Kraków za 15 milionów złotych. Choć pojawiały się plotki o przeniesieniu tam dyrektora sportowego Sławomira Peszki i kluczowych graczy Wieczystej, transakcja ostatecznie upadła. Powodem był spór o podział kompetencji – Kwiecień oczekiwał realnego wpływu na zarządzanie klubem, na co nie zgodziły się władze Wisły.

Jednak Kwiecień znalazł inny sposób na to by pogodzić przyjemne z pożytecznym. Po niepowodzeniu w sekcji piłkarskiej, Kwiecień sformalizował swoje zaangażowanie w TS Wisła, zostając oficjalnym sponsorem koszykarek Wisły Kraków. Jego celem jest szybka odbudowa potęgi tej sekcji i walka o mistrzostwo Polski. Wieczysta pozostała zatem oczkiem w głowie biznesmena pod kątem biznesowym. Choć kibice obu drużyn obawiali się fuzji lub wygaszenia Wieczystej na rzecz Wisły, Kwiecień utrzymał finansowanie klubu w Ekstraklasie, oddzielając swoje prywatne sympatie kibicowskie od biznesowych projektów.

Faktem jest to, że Kwiecień już w przeszłości próbował wejść do Wisły Kraków. Pierwsza głośna próba miała miejsce w 2018 roku. Kwiecień, wraz z innymi krakowskimi biznesmenami, rozważał ratowanie klubu przed bankructwem wywołanym przez rządy sharksów i Marzeny Sarapaty. Ostatecznie wycofał się po audycie finansowym. Następnie gdy Wisłę próbował przejąć oszust Vanna Ly, Kwiecień – wspólnie z Jakubem Błaszczykowskim, Jarosławem Królewskim i Tomaszem Jażdżyńskim – brał udział w rozmowach ratunkowych. Wyłożył wtedy prywatne pieniądze (pożyczkę), by klub przetrwał i dostał licencję, ale nie wszedł do stałego akcjonariatu.

Może kiedyś? Teraz czas na coś innego

Ostatecznie jak już wspominałem nic się nie udało i na ten moment Wojciech Kwiecień skupił się przede wszystkim na Wieczystej. Jednak biznesmen jest stałym gościem w lożach VIP na stadionie Wisły Kraków. Jego obecność obrosła jednak legendą ze względu na chorobliwą wręcz potrzebę prywatności. Ochroniarze Kwietnia na stadionie pilnują, aby fotoreporterzy nie robili mu zdjęć. Jeśli komuś uda się go uchwycić, są proszeni o usunięcie fotografii. Przez lata na meczach Wisły pojawiał się wyłącznie w otoczeniu zaufanych ludzi, unikając jakichkolwiek wypowiedzi dla mediów. Wpływ Kwietnia widać było także na poziomie personalnym. Wielu piłkarzy powiązanych z Wisłą lądowało w Wieczystej. Kwiecień chętnie zatrudniał ludzi z przeszłością przy Reymonta.

Biorąc to wszystko pod uwagę „nigdy nie można powiedzieć nigdy”. Na ten moment jego chęć dołączenia do Wisły stanęła na sekcji koszykarskiej kobiet. Jednak kto wie co przyniesie przyszłość. Kibice zarówno jednego jak i drugiego klubu muszą mieć to wszystko na uwadze. Wojciech Kwiecień ma biznesowe serce w Wieczystej. Z kolei to prawdziwe niekoniecznie myślące tylko o pieniądzach i rozgłosie jest przy Białej Gwieździe.



Komu to wszystko przeszkadza?

Sam projekt budzi skrajne emocje w polskim futbolu. Stało się to od kiedy wspominany tutaj wielokrotnie biznesmen Wojciech Kwiecień zaczął pompować w klub miliony. Zaczęło się w sumie od sprowadzania byłych reprezentantów Polski i znanych zagranicznych nazwisk. Polityka klubu „przeszkadza” lub po prostu irytuje kilka konkretnych grup. Znajdą się tacy co uważają, że brak „duszy”, wieloletniej tradycji na najwyższym szczeblu i bazy kibicowskiej to kłująca w oczy sprawa. Dla wielu kibiców Wieczysta to sztuczny twór zbudowany wyłącznie na pieniądzach jednego inwestora.

Dodatkowo sam model Wieczystej zaburza rynek transferowy i płacowy w Polsce. Ściąganie graczy o uznanej marce i oferowanie im pensji przewyższających standardy Ekstraklasy budzi frustrację u rywali, którzy muszą budować składy oszczędnie. Z kolei fani Wisły czy Cracovii często patrzą na Wieczystą z dystansem lub niechęcią. Sukcesy sportowe sprawiły, że klub zaczął walczyć o lokalną uwagę i wpływy z potęgami z tego samego miasta. Za to obserwatorzy polskiej piłki obawiają się o stabilność klubu. Historia zna przypadki, gdzie nagłe wycofanie się bogatego sponsora oznaczało błyskawiczny upadek drużyny.

Te wszystkie argumenty jak najbardziej mają sens. Można w tym wszystkim upatrywać podstaw by wyrażać się z niechęcią o Wieczystej. Jednak czy nie o to chodzi w piłce nożnej by każdy był jakiś, a przede wszystkim inny? Poza tym Wojciech Kwiecień wydaje swoje pieniądze. Nie podatników i ludzi mieszkających w mieście. A z tym polski futbol cały czas walczy i nie do końca jeszcze jest w stanie sobie z tym poradzić. Może minie kilka czy kilkanaście lat i do Wieczystej zaczną napływać kolejni inwestorzy, kibice i liczne sukcesy. A wtedy pojawi nowy stadion, infrastruktura dookoła klubu. Zespół stanie się rozpoznawalny i mający duszę. Na wszystko przyjdzie czas. Trzeba tylko dać szansę i nie narzekać. Niektórzy o tym zapominają i tylko krytykują. Dla Wojciecha Kwietnia najważniejsze jest to, że buduje klub po swojemu. A to akurat nikomu nie powinno przeszkadzać.

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img