Rodado z dubletem! Wisła Kraków pokonała Jagiellonię i podtrzymała domową serię
Wisła Kraków po stracie swojego czołowego snajpera – Jordiego Sancheza stanęła przed trudnym zadaniem. W piątkowy wieczór do Krakowa przyjechała trzecia drużyna poprzedniego sezonu – Jagiellonia Białystok. Zespół Adriana Siemieńca po wygranej ze Śląskiem Wrocław chciał dopisać kolejne trzy punkty, ale przy Reymonta zdecydowanie lepsza była Wisła. Gospodarze zwyciężyli 2:0 po dwóch golach Angela Rodado i wygrali czwarte domowe spotkanie w tym sezonie.
Ogromna chęć do grania
Wisła Kraków wygrała wszystkie trzy wcześniejsze mecze ligowe przy Reymonta. Na inaugurację pokonała GKS Katowice, a następnie swoją imienniczkę z Płocka i Wieczystą w derbach. Na wyjazdach drużynie Mariusza Jopa szło znacznie gorzej, ale przed własną publicznością nie straciła jeszcze punktu. Jagiellonia miała być najpoważniejszym sprawdzianem dla gospodarzy i ich domowej serii. Od pierwszej minuty spotkania widać było ogromną chęć do gry po stronie Wisły. Podopieczni Jopa szybko odbierali piłkę i nie pozwalali przeciwnikom swobodnie rozgrywać. Bardzo dobrze wyglądał środek pola z Jamesem Igbekeme i Kacprem Dudą, a na lewej stronie współpracowali Marko Bozić i Jakub Krzyżanowski. W 14. minucie Bozić znakomicie dośrodkował w pole karne, wprost na głowę Angela Rodado, który pokonał Sławomira Abramowicza.
O przewadze Wisły świadczyło między innymi to, że białostoczanie przed przerwą nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę Marcela Łubika. Gospodarze skutecznie ograniczali im przestrzeń i przerywali ataki, zanim te stawały się groźne. Jagiellonia miała problemy z rozegraniem, a przy kolejnych akcjach krakowian coraz więcej nerwowości pojawiało się również w jej obronie. Była to jedna z najlepszych połów Wisły po powrocie do Ekstraklasy, choć jednobramkowe prowadzenie nie oddawało różnicy między zespołami.
Niewykorzystane okazje lubią się zemścić?
Po przerwie Wisła dalej grała swoje i tworzyła kolejne okazje. Nadal dobrze spisywali się środkowi pomocnicy oraz Marko Bozić, a Angel Rodado przypominał napastnika, którego kibice oglądali na boiskach pierwszej ligi. Piłkarze Mariusza Jopa długo nie potrafili jednak podwyższyć prowadzenia. Przy lepszej skuteczności mogli znacznie wcześniej zapewnić sobie spokojną końcówkę, tymczasem Jagiellonii do wyrównania wciąż wystarczała jedna udana akcja. Podopieczni Adriana Siemieńca niejednokrotnie pokazywali, że potrafią uratować wynik mimo słabszej gry. Tym razem trudno było jednak dostrzec oznaki poprawy. Zmiany przeprowadzane przez szkoleniowca nie przynosiły oczekiwanego efektu, a kolejne szanse nadal tworzyli gospodarze. W 87. minucie swojego drugiego gola strzelił Angel Rodado, przypieczętowując zasłużone zwycięstwo Wisły.
Wisła odniosła czwarte ligowe zwycięstwo w tym sezonie, wszystkie przy Reymonta. Domowa forma daje kibicom sporo powodów do zadowolenia, szczególnie że tym razem udało się wyraźnie przeważać nad zespołem występującym w Lidze Europy. Do poprawy pozostają wyniki w delegacji, ale po odejściu Sancheza występ Rodado i dobra współpraca zawodników ofensywnych mogły uspokoić sympatyków Białej Gwiazdy. Dzięki zwycięstwu krakowianie awansowali na czwarte miejsce w tabeli, wyprzedzając właśnie Jagiellonię. Białostoczanie rozegrali bardzo słabe spotkanie i niewiele zrobili, by utrudnić Wiśle zdobycie kompletu punktów. Siemieniec ma co analizować: jego drużyna nie radziła sobie ani z powstrzymywaniem gospodarzy, ani z wypracowywaniem własnych okazji.



