Legia Warszawa „naprawia” finanse. Bobić ujawnił liczby

Legia Warszawa przeprowadziła latem jedną z największych zmian w kadrze od kilku lat, ale tym razem nie szły za nią wielkie wydatki. Fredi Bobić ujawnił, że klub ograniczył budżet wynagrodzeń pierwszego zespołu o 26 procent, a za transfery przychodzące zapłacił łącznie 780 tysięcy euro. Jednocześnie przy Łazienkowskiej nikt nie zamierza obniżać wymagań wobec Marka Papszuna. Legia ma walczyć o mistrzostwo, choć sam trener nazwał zakończone właśnie lato „oknem Kopciuszka”.

Bobić podsumował ostatnie miesiące w materiale opublikowanym przez klub w czwartek. Samych ruchów było bardzo dużo, szczególnie po stronie odejść. Według dyrektora sportowego z Legią rozstało się około 18 zawodników. Jednym kończyły się umowy, inni zostali sprzedani albo wypożyczeni. Równolegle do pierwszej drużyny dołączyło ośmiu nowych piłkarzy, a sztab mocniej zaczął przyglądać się zawodnikom z akademii. Cała operacja miała jeden wyraźny warunek: kadra miała być tańsza w utrzymaniu niż wcześniej.

Legia Warszawa mniej wyda na pensje

Najbardziej wymowna jest właśnie redukcja wynagrodzeń o 26 procent. Legia nie ujawniła, od jakiej dokładnie kwoty liczony jest ten spadek, dlatego nie ma sensu zamieniać procentów na wymyślone miliony złotych. Sam fakt, że w trakcie jednego okna udało się zejść z płac o ponad jedną czwartą, mówi jednak dużo o skali zmian. Szczególnie w klubie, który przez lata przyzwyczaił do szerokiej kadry i kontraktów należących do najwyższych w Ekstraklasie. Jeszcze ciekawiej wygląda kwota przeznaczona na nowych zawodników. Bobić podał, że Legia wydała na transfery przychodzące tylko 780 tysięcy euro. Papszun dzień wcześniej wyjaśnił, skąd tak niski wynik. Ivan Brkić, Zoran Arsenić, Robert Deziel Junior i Łukasz Zjawiński trafili do Warszawy bez odstępnego. Michal Sevcik, Jan Kuchta, Shinnosuke Fukuda oraz Bohdan Wjunnyk zostali wypożyczeni.

Trener podsumował to po swojemu. – Mieliśmy okienko Kopciuszka. Pytanie tylko, czy ten Kopciuszek zamieni się w księżniczkę – powiedział Papszun. Nie była to przesadna skromność. Legia faktycznie nie przeprowadziła tego lata transferu, który pod względem kwoty wywróciłby ligowy rynek. Zamiast płacić duże odstępne, szukano zawodników dostępnych za darmo, możliwości wypożyczeń oraz takich ruchów, które nie obciążą klubu na kilka kolejnych lat. Nie znaczy to oczywiście, że sprowadzeni piłkarze grają w Warszawie za darmo. Przy ocenie letnich kosztów trzeba oddzielić odstępne od wynagrodzeń, prowizji czy opłat związanych z wypożyczeniami. Liczba podana przez Bobicia dotyczy pieniędzy wydanych na same transfery przychodzące.

Zmiana jest ciekawa przede wszystkim dlatego, że nie towarzyszy jej zmiana sportowych ambicji. Legia po siedmiu kolejkach ma 15 punktów i nadal nie przegrała w lidze. Cztery spotkania wygrała, trzy zremisowała, zdobyła 15 bramek i straciła sześć. W tabeli zajmuje drugie miejsce, punkt za Lechem Poznań. Na początku września trudno oczywiście przesądzać, jak będzie wyglądał cały sezon, ale nie ma na razie żadnych podstaw, żeby tłumaczyć wyniki przebudową czy oszczędnościami. Papszun też raczej nie dostał kadry, o której można powiedzieć, że jest budowana jedynie na przetrwanie trudniejszego okresu finansowego. W Warszawie pozostało wielu zawodników mających odgrywać ważne role w walce o najwyższe cele, a Kuchta, Arsenić czy Sevcik nie przychodzą jako anonimowi piłkarze wymagający kilku lat rozwoju. Oszczędzano przede wszystkim na sposobie pozyskania zawodników i konstrukcji całej kadry, a nie na deklarowanych celach.

Bobić bardzo mocno akcentuje jeszcze jeden element – akademię

Kilku młodych zawodników spędziło przygotowania z pierwszym zespołem i nadal regularnie z nim trenuje. Jako przykład dyrektor wskazał Jakuba Żewłakowa, który jego zdaniem jest coraz bliżej regularnej gry od pierwszej minuty. Jeżeli Legia rzeczywiście zacznie częściej uzupełniać skład własnymi wychowankami, będzie to miało znaczenie nie tylko sportowe. Zawodnik wychowany przy Łazienkowskiej jest dla klubu zdecydowanie tańszym rozwiązaniem niż kolejny transfer zewnętrzny, a w przyszłości może również przynieść pieniądze ze sprzedaży. Nie wszystko da się jednak ocenić już we wrześniu. Czterech z ośmiu nowych zawodników jest tylko wypożyczonych. Jeżeli Kuchta, Fukuda, Sevcik czy Wjunnyk okażą się ważnymi postaciami zespołu, po sezonie pojawi się pytanie o ich dalszą przyszłość i koszty zatrzymania. W przypadku Wjunnyka mówi się przykładowo o kwocie wykupu wynoszącej około 700-800 tysięcy euro. Tegoroczne 780 tysięcy nie musi więc oznaczać, że podobnie tanio uda się utrzymać tę kadrę na następny sezon.

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img