Widzew Łódź zaczął obecną kampanię bardzo słabo. Wyniki w rozgrywkach Ekstraklasy nie powalają, a do tego doszło odpadnięcie w pierwszej rundzie Pucharu Polski z Koroną Kielce. Czarne chmury z tygodnia na tydzień nad głową Aleksandara Vukovicia zaczynały się coraz bardziej kłębić i w końcu przyszedł czas temu wszystkiemu powiedzieć koniec. Serb nie poprowadzi już łódzkiego zespołu.
Zwolnienie w czwartek?
Bieżący sezon nie układa się po myśli Widzewa Łódź. Do tej pory zanotował tylko jedno zwycięstwo w PKO BP Ekstraklasie, co w ligowej tabeli przekłada się na 13. miejsce. Wydawało się, że Widzew Łódź wyciągnął wnioski z poprzedniego sezonu i następne miesiące w jego wykonaniu na każdej płaszczyźnie będą wyglądały już tylko lepiej, a przede wszystkim spokojniej. Nic bardziej mylnego. W czwartkowe popołudnie, trzy dni przed meczem z Legią Warszawa włodarze łódzkiego klubu postanowili pożegnać się z serbskim szkoleniowcem.
Fakty są takie, że mimo upływu czasu i przeprowadzenia kolejnych wzmocnień czterokrotny mistrz Polski dalej kompletnie nie spełnia oczekiwań, o czym jasno świadczy jego dotychczasowy bilans. Klubowe władze najprawdopodobniej straciły cierpliwość i podjęły decyzję, o której mówiło się już od dłuższego czasu.
To po raz kolejny pokazuje, w jaką spiralę wpędził się Widzew Łódź. Klub zmierza od wizji do wizji i nie widać w tym wszystkim pomysłu. Serbski szkoleniowiec przychodził w połowie poprzedniego sezonu, w celu ratowania klubu przed spadkiem. Zadanie wykonał, a powierzony mu kontrakt do końca obecnej kampanii miał sprawić próbę zbudowania czegoś dłuższego. Jak widać, rzeczywistość okazała się brutalna i już 10 września 2026 roku Vuković pożegnał się z pracą. Piłkarze, trenerzy, działacze. Wszystko zmienia się w mgnieniu oka pod rządami Roberta Dobrzyckiego. A może lepiej było jak Widzew nie miał tych pieniędzy. Przynajmniej kibice wiedzieli dokąd to wszystko zmierza.
Jak na razie nie podano nazwiska, które zastąpi Vukovicia. Możliwe, że w meczu z Legią nie obejrzymy nowej twarzy na ławce trenerskiej. Włodarze muszą mieć jednak jakąś gotową opcję na teraz dogadaną, skoro decydują się na zwolnienie szkoleniowca tak naprawdę dwa dni przed ligowym klasykiem z Legią Warszawa.



