Wisła Kraków po raz pierwszy w tym sezonie zagra bez Jordiego Sáncheza. Lider klasyfikacji strzelców Ekstraklasy wykorzystał możliwość odejścia i przeniósł się do Pogoni Szczecin, a Mariusz Jop przed meczem z Jagiellonią Białystok musi na nowo poukładać ofensywę. Najbardziej oczywistym rozwiązaniem jest powrót Ángela Rodado na środek ataku, ale trener Białej Gwiazdy nie wyklucza także wykorzystania w tej roli Élie Youana.
Odejście Sáncheza nastąpiło w momencie, w którym trudno było znaleźć dla niego zastępstwo. Hiszpan rozpoczął sezon zdecydowanie lepiej, niż można było oczekiwać po jego wcześniejszych statystykach. W siedmiu kolejkach zdobył sześć bramek, dołożył asystę i został samodzielnym liderem klasyfikacji strzelców. Jeszcze w poprzednią sobotę rozegrał pełne spotkanie z Koroną Kielce i w doliczonym czasie zgrał piłkę do Alana Urygi przy wyrównującym golu na 1:1. Kilka dni później był już zawodnikiem Pogoni.
Pogoń Szczecin wykorzystała zapis znajdujący się w kontrakcie napastnika. Według medialnych informacji klauzula wynosiła 250 tysięcy euro, więc Wisła nie miała możliwości zatrzymania zawodnika wyłącznie poprzez odrzucenie oferty. Sánchez musiał jeszcze zaakceptować warunki przedstawione przez szczeciński klub i zdecydował się na zmianę otoczenia. Mariusz Jop przyznał na konferencji, że o takiej możliwości dowiedział się w niedzielę wieczorem. Trener nie ukrywał, że jest to dla niego niewygodna sytuacja. Nie chodzi wyłącznie o sześć goli, które Hiszpan zdobył na początku sezonu. Sánchez dawał Wiśle profil napastnika, którego obecnie trudno znaleźć wśród pozostałych zawodników. Był silny w kontakcie z obrońcami, potrafił utrzymać piłkę po dłuższym podaniu, dobrze pracował bez niej i tworzył przestrzeń zawodnikom wbiegającym z drugiej linii.
Wisła Kraków musi postawić na inną opcję w ataku
Jop mówił wprost, że brak tego typu piłkarza ogranicza liczbę możliwości przy konstruowaniu ataków. Jednocześnie podkreślał, że rozumie decyzję samego Sáncheza. Hiszpan po podpisaniu kontraktu z Pogonią wrócił jeszcze do zespołu, pożegnał się z piłkarzami i sztabem oraz wyjaśnił swoją decyzję. Szkoleniowiec Wisły pozytywnie ocenił sposób, w jaki napastnik zakończył pobyt przy Reymonta. Teraz ważniejsze od samego odejścia staje się jednak to, jak Wisła zamierza sobie bez niego poradzić.
Najbardziej naturalnym kandydatem do gry na środku ataku pozostaje Ángel Rodado. Hiszpan przez poprzednie lata był jednym z najważniejszych zawodników ofensywnych Białej Gwiazdy i właśnie jako napastnik wypracował swoją pozycję w Krakowie. Początek obecnego sezonu wyglądał inaczej. Bardzo dobra forma Sáncheza sprawiła, że Jop mógł korzystać z Rodado w innej roli albo wprowadzać go z ławki. W Kielcach wszedł na boisko dopiero po przerwie. Po transferze Sáncheza sytuacja siłą rzeczy się zmienia. Zapytany o najbardziej oczywiste rozwiązanie Jop nie próbował tego ukrywać. – Oczywiście najbardziej naturalnym rozwiązaniem jest Ángel – przyznał. Nie oznacza to jednak automatycznie, że Rodado rozpocznie każde kolejne spotkanie jako klasyczna „dziewiątka”. Sztab analizuje również inne warianty, choć trener nie chciał ich szczegółowo przedstawiać przed meczem. Ma to znaczenie szczególnie teraz, gdy Wisłę czeka spotkanie z jednym z najmocniejszych zespołów początku sezonu i Jop nie zamierza ułatwiać Jagiellonii przygotowań.
Jedną z możliwości jest przesunięcie Élie Youana. Francuz w Wiśle występował dotychczas przede wszystkim z boku, ale gra na środku ataku nie jest dla niego nowością. W poprzednich klubach był wykorzystywany także jako napastnik, a jego warunki fizyczne, szybkość i umiejętność gry jeden na jednego dają Jopowi nieco inny wariant niż Rodado. Zapytany bezpośrednio o możliwość wystawienia Youana na pozycji numer dziewięć trener odpowiedział krótko, że taki scenariusz jest brany pod uwagę.
Nie należy z tego wyciągać wniosku, że właśnie Francuz rozpocznie mecz z Jagiellonią w ataku. Jop wyraźnie unikał podawania personaliów i podobnie zachował się przy pytaniach o sytuację zdrowotną drużyny. Wisła ma kilka problemów, część zawodników wraca do treningów, ale szkoleniowiec nie chce przed spotkaniem dokładnie informować, kto jest gotowy do gry, a kto nadal potrzebuje czasu. To sprawia, że pierwszy skład na Jagiellonię jest trudniejszy do przewidzenia niż w poprzednich tygodniach. Wisła może po prostu przesunąć Rodado do przodu i zachować większość dotychczasowej struktury, ale możliwe są również większe zmiany. Samo odejście Sáncheza wpływa przecież nie tylko na obsadę jednej pozycji. Jeżeli Rodado zacznie grać najwyżej, trzeba będzie inaczej zagospodarować przestrzeń, w której Hiszpan pojawiał się ostatnio częściej.
Wymagający rywal dla Białej Gwiazdy
Jagiellonia będzie od razu wymagającym sprawdzianem nowego układu. Białostoczanie zdobyli dwanaście punktów w sześciu kolejkach i zajmują czwarte miejsce w tabeli. Wisła ma jedenaście punktów, ale rozegrała jedno spotkanie więcej. Zespół Adriana Siemieńca pozostaje przy tym drużyną, która dobrze czuje się z piłką, potrafi wysoko pressować i ma kilka różnych możliwości na skrzydłach. Jop nie zamierza jednak podporządkowywać całego meczu przeciwnikowi. Na konferencji zaznaczył, że Wisła nie planuje nagle zmieniać swojego sposobu gry tylko dlatego, że naprzeciwko stanie Jagiellonia. Krakowianie mają korzystać z własnych atutów i szukać zwycięstwa, szczególnie że grają przy Reymonta. – Gramy u siebie, my jesteśmy faworytem meczu – powiedział szkoleniowiec.
Piątkowe spotkanie będzie więc pierwszą odpowiedzią na pytanie, jak mocno odejście Sáncheza zmieni Wisłę. Sześciu goli najlepszego strzelca ligi nie da się po prostu zastąpić wpisaniem innego nazwiska do wyjściowego składu. Krakowianie mają jednak Rodado, mają możliwość przesunięcia Youana, a w kolejnych tygodniach powinna zwiększać się również liczba dostępnych zawodników. Na razie Jop musi znaleźć rozwiązanie z tego, czym dysponuje obecnie. Pierwszy test przyjdzie od razu przeciwko zespołowi z ligowej czołówki. Wisła podejmie Jagiellonię Białystok w piątek o godzinie 20:30.



